• Wtorek, 26 maja 2026

    imieniny: Eweliny, Filipa, Pauliny

Świat wciąż potrzebuje matek

Wtorek, 26 maja 2026 (11:09)

Cierpliwa modlitwa, codzienna praca, troska o dzieci i cicha wiara przeżywana pośród zwyczajnych obowiązków. W Dniu Matki przypominamy kobiety, które nie tylko wychowały świętych, ale same stały się świadkami niezwykłej miłości. Wśród nich są m.in. Wiktoria Ulma, Marianna Popiełuszko i Monika z Hippony – matki, które pokazały, że prawdziwa siła rodzi się z miłości, ofiary i wiary.


Bł. Wiktoria Ulma – matka codziennej świętości

Życie Wiktorii Ulmy było naznaczone prostotą codzienności. Wychowywała dzieci, prowadziła dom, pracowała. Zdjęcia wykonywane przez jej męża Józefa ukazują ją przy zwyczajnych czynnościach: podczas gotowania, prania, pracy w gospodarstwie czy karmienia dzieci.

Jednak właśnie w tej zwyczajności dojrzewała jej świętość. Wiktoria rozumiała macierzyństwo nie tylko jako troskę o codzienne potrzeby dzieci, ale także jako odpowiedzialność za ich dusze i wychowanie w wierze. W jednej z rodzinnych książek ktoś zapisał słowa: „Matki, ratujcie dusze waszych dzieci”, i te słowa bł. Wiktoria każdego dnia starała się wprowadzać w czyn.

Świadkowie wspominali ją jako kobietę spokojną, pracowitą i niezwykle dobrze zorganizowaną. Mimo ogromu obowiązków potrafiła stworzyć dom pełen ciepła i radości. „Opowieść o Wiktorii jest opowieścią o jej wielkiej miłości”, podkreślano po latach.

Marianna Popiełuszko – matka, która nauczyła przebaczenia

„Najważniejsze to w Boga wierzyć i Boga mieć na pierwszym miejscu”, powtarzała Marianna Popiełuszko, matka bł. ks. Jerzego. To ona nauczyła przyszłego kapłana modlitwy, szacunku do drugiego człowieka i odwagi życia prawdą.

Jej codzienność również była pełna trudności: ciężka praca na roli, śmierć dziecka, a później dramat męczeńskiej śmierci syna. Mimo bólu nigdy nie utraciła wiary. Po śmierci ks. Jerzego potrafiła powiedzieć: „Niech im Pan Jezus daruje. Ja już im przebaczyłam”.

Marianna Popiełuszko pokazała, że macierzyństwo nie kończy się na wydaniu dziecka na świat. Jest codziennym oddawaniem siebie, zgodą na ofiarę i cichym towarzyszeniem nawet wtedy, gdy serce matki pęka z bólu.

Św. Monika – matka, która nie przestała się modlić

Historia św. Moniki od wieków pozostaje symbolem matczynej wytrwałości. Przez szesnaście lat modliła się o nawrócenie swojego syna Augustyna, który oddalił się od Boga i uwikłał w błędne nauki.

Monika nie poddała się mimo łez, rozczarowań i cierpienia. Szła za synem z Afryki do Rzymu i Mediolanu, wierząc, że Bóg wysłucha jej modlitwy. Pewien biskup powiedział jej wówczas słowa, które przeszły do historii: „Nie może się stać, aby syn tylu łez miał zginąć”.

Po latach Augustyn przyjął chrzest i został jednym z największych świętych oraz teologów Kościoła. Historia Moniki przypomina, że modlitwa matki ma niezwykłą siłę, nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone.

Świat wciąż potrzebuje matek

Losy tych kobiet pokazują, że macierzyństwo nie jest jedynie biologiczną rzeczywistością, ale przede wszystkim powołaniem do miłości. W świecie pełnym pośpiechu, niepokoju i samotności właśnie matki często uczą człowieka pierwszych słów modlitwy, przebaczenia, dobra
i czułości.

Błogosławiona Wiktoria Ulma uczy codziennej świętości, Marianna Popiełuszko przebaczenia mimo bólu, a św. Monika wytrwałości, która nie traci nadziei. Każda z nich przypomina, że najważniejsze rzeczy rodzą się po cichu:
w domu, przy stole, podczas modlitwy i codziennej troski
o drugiego człowieka.

Dzień Matki staje się więc nie tylko okazją do wdzięczności, ale także przypomnieniem, że świat potrzebuje dziś matek bardziej niż kiedykolwiek, kobiet zdolnych chronić życie, wychowywać do miłości i ocalać człowieczeństwo.

APW, vaticannews.va, Ks. Łukasz Bankowski, Watykan