Mniej zapłaciliśmy za mieszkania
Poniedziałek, 27 maja 2013 (15:21)W ciągu ostatnich pięciu lat średnie ceny ofertowe mieszkań spadły o 10-15 proc. Zdaniem ekspertów, na obniżkę wpłynął m.in. dostęp do kredytów hipotecznych oraz sytuacja makroekonomiczna kraju.
– Najwięcej, bo nawet o 30 proc. w porównaniu z 2008 r. potaniały mieszkania z wielkiej płyty – powiedział szef serwisu nieruchomości Domy.pl Marcin Drogomirecki. Ocenił, że popyt na mieszkania ciągle spada.
– Właściciele muszą obniżać ceny, by zachęcić do zakupu lokalu. Sytuacja odwróci się dopiero wówczas, gdy ożywi się popyt. Na razie nic nie wskazuje na to, by chętnych na zakup mieszkania przybyło w najbliższym czasie – powiedział.
Zauważył, że jest coraz trudniej o kredyt hipoteczny. – Banki zaostrzyły politykę kredytową, m.in. w związku z rekomendacjami Komisji Nadzoru Finansowego. Nie chcą udzielać kredytów w walutach obcych. Poza tym wymagają często od kredytobiorcy, by jego miesięczny dochód był wyższy co najmniej o połowę od raty kredytu – wyjaśnił.
Dodał, że zaciągnięcie kredytu przez dobrze zarabiających również nie jest już takie łatwe. – Banki obawiają się dalszych spadków cen nieruchomości oraz wzrostu bezrobocia – powiedział.
Drogomirecki zwrócił też uwagę na spadek nastrojów konsumenckich Polaków. – W latach 2005-2008 Polacy pozytywnie oceniali sytuację gospodarczą kraju, liczyli na wzrost swoich wynagrodzeń. Sytuacja bardzo się zmieniła. Kryzys, rosnące bezrobocie, strach przed utratą pracy spowodowały, że Polakom brakuje odwagi, by się zadłużać – powiedział.
Podkreślił, że ostatnie lata pokazały, w jakiej sytuacji są ci, którzy zaciągnęli kredyty we frankach szwajcarskich. – Okazało się, że część z nich jest winna bankowi więcej, niż wynosi wartość mieszkania. To była bardzo duża nauczka dla tych, którzy teraz myślą o zakupie nieruchomości – ocenił.
W jego opinii, ceny mieszkań są w dalszym ciągu wysokie. – Przy obecnej wysokości średniej pensji krajowej okazuje się, że na zakup lokalu trzeba pracować kilkadziesiąt lat. Dlatego Polacy powstrzymują się przed ogromnymi wydatkami, które byłyby dla nich obciążeniem na kolejnych kilkadziesiąt lat – powiedział.
Z raportu serwisu nieruchomości Domy.pl i doradców finansowych Open Finance wynika, że w ubiegłym miesiącu w porównaniu z kwietniem 2012 r. mieszkania na rynku wtórnym najbardziej potaniały we Wrocławiu, Szczecinie i Kielcach, odpowiednio o: 7,3 proc. do 5774 zł za metr kwadratowy, o 6,1 proc. do 4198 zł oraz o 5,9 proc. do 4353 zł. Średnia cena metra kwadratowego mieszkania w Warszawie spadła o 4 proc. do 8355 zł.
Marcin Jańczuk z agencji nieruchomości Metrohouse ocenił, że obecnie łatwo sprzedaje się tylko te mieszkania, które są bardzo atrakcyjne cenowo. Choć w marcu i kwietniu na sprzedaż lokalu trzeba było czekać średnio 137 dni, czyli o 15 dni mniej niż w 2012 r., to nadal jest to dość długo.
Według prezesa agencji Metrohouse Mariusza Kani, sprzedający mieszkania nie mają motywacji do kolejnych obniżek.
Kazimierz Kirejczyk, prezes REAS, firmy zajmującej się doradztwem dla deweloperów, zwrócił uwagę, że w ubiegłym roku na rynek nieruchomości miał wpływ likwidowany pod koniec 2012 r. program „Rodzina na swoim”. Podkreślił, że na przyszłość rynku mieszkaniowego może mieć wpływ przyjęty w połowie maja przez rząd program „Mieszkanie dla młodych”. Zaznaczył, że wszystko będzie zależało od tego, w jakim kształcie i kiedy ustawa wyjdzie z parlamentu.
Eksperci nie chcą prognozować, kiedy nastąpi odbicie na rynku mieszkaniowym. Oceniają, że w obecnej sytuacji trudno jest prowadzić takie analizy. Ich zdaniem, wszystko będzie zależało od sytuacji makroekonomicznej kraju, możliwości zaciągania kredytów hipotecznych, a także czynników psychologicznych. Jak wskazują, ciągłe powtarzanie ekspertów, że czekamy na kryzys, nie sprzyja stabilizacji rynku nieruchomości.
IK, PAP