• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

NINIWA Team w muzułmańskiej wiosce

Poniedziałek, 27 maja 2013 (10:02)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Mary Spisak z 24. dnia rowerowej pielgrzymki 24 śmiałków z NINIWA Team na Syberię:

Relacji z dzisiejszego dnia nie da się zacząć inaczej niż od podziękowań dla naszych mam za to, że jesteśmy. Gdyby nie one, to nie byłoby tych wypraw i tych relacji, bo nie miałby kto kręcić i nie miałby też kto o tym pisać. Rowerzyści i redaktorzy przesyłają najlepsze życzenia i zapewniają o pamięci w modlitwie.

Grupa również dziękuje Mieszkowi i jego ekipie za pompki i brzuszki, które wyciska w ich intencjach. Mieszko i jego kumple codziennie robią tyle brzuszków i pompek, ile kilometrów nabije NINIWA Team. Podsumowując, przez ostatni tydzień zrobili po 1191 pompek i brzuszków. Dziękujemy i gratulujemy samozaparcia i wytrwałości.

Ojciec w trakcie zdawania relacji przypomniał jeszcze o kilku ważnych aspektach z drogi, które nie były wcześniej nadmieniane. Codziennie grupa zatrzymywana jest co najmniej raz, nawet czasami do 3 razy przez policję. Nie dlatego, że nie jeżdżą przepisowo, bo jeżdżą. Jeżdżą w 3 osobnych kolumnach (grupach) po 8 osób. Pomiędzy każdą grupą jest przerwa ok. 200 m. Taki podział umożliwia samochodom bezpieczniejsze wyprzedzanie peletonu. Choć czasami zdarza się też tak, że to peleton wyprzedza jadące zmechanizowane pojazdy, nie ma się co dziwić... jak w NINIWA Team jeżdżą potencjalni Ironmeny i Ironwomeny.

Jazda w 3 grupach niestety jest wolniejsza i trudniejsza, ale bezpieczniejsza. Policja przy każdym zatrzymaniu zazwyczaj nie chce od niej nic konkretnego, każe jej się jedynie wylegitymować.

Skoro piszę już o podzieleniu całej ekipy na 3 grupy, wczorajsza grupa II (kolejność grup każdego dnia ulega rotacji) dziękuje Hani za pociągnięcie całej 8-osobowej podgrupy na najdłuższym dystansie – 70 km. Dziękują za równe tempo, pokazywanie dziur, a przede wszystkim za wzięcie wszystkich oporów powietrza na siebie. Przypomnę tylko, że Hania jest najmłodszą i jednocześnie jedną z najsilniejszych uczestniczek wyprawy. Od siebie dodam, że ojciec Tomek często przypomina jej, że zastąpiła ona w pewnym sensie Kasię Szendzielorz (teraz to już siostrę Kasię OMI).

Kasia brała udział we wcześniejszych wyprawach: Rzym, Jerozolima, Maroko z ojcem Tomkiem. W zeszłym roku zaraz przed wyprawą na Nordcapp okazało się, że Kasia nie może jechać i na jej miejsce „wskoczyła” Hania. Obowiązki Kasi również od tamtego czasu stały się obowiązkami Hani (oprawa liturgiczna podczas wypraw). Kasia na wyprawach tak samo jak i Hania była najsilniejsza. Pod górę jeździła równo z chłopakami. Tyle podobieństw... kto wie, może i Hania będzie kiedyś miała przy swoim imieniu OMI? Niezbadane są wyroki Boskie.

Ojciec zdał jeszcze relację o stanie fizycznym sprzętu rowerowego... 2 rowery są niepewne, tj. nie wiadomo, czy dojadą. Ja wiem jedno... one dojadą i właściciele ich tym bardziej... ale musicie się za nich modlić. Bierz różaniec, książeczkę do nabożeństwa, leć na Adorację i zawierzaj naszą reprezentację Jemu. Nie tylko przez modlitwę, ale też przez post i różne inne wyrzeczenia możesz im pomóc.

Grupa podczas tej wyprawy ma rekordową liczbę awarii, które są wynikiem dziur na drodze. Przed dziurą nie da się uciec. Jeśli chcesz to zrobić, to wpadasz do następnej.

Niedziela, jak każda niedziela na wyprawie, jest „bezbudzikowym” dniem w tygodniu. Był to rekordowy tydzień, więc naszym bohaterom należał się zasłużony odpoczynek. Pierwszym punktem dnia było spotkanie podsumowujące cały zeszły tydzień. Spotkanie zaplanowane było na godzinę 12.00. Z relacji ojca Tomka wynikało, że w grupie coraz bardziej czuć zjednoczenie. Im większe zjednoczenie grupy tym większa w niej siła. Nastawienie na jazdę jest pełne wiary. To dobrze, jak podkreślił, bo sami wiedzą i są tego świadomi, że jeszcze dużo przed nimi – dużo prób, którym będą musieli stawić czoła, bo większość drogi i czasu jeszcze przed nimi.

Kolejnym punktem dnia była Msza św. Dzisiaj mamy święto – Uroczystość Trójcy Świętej. Rowerzyści oddali chwałę Bogu, który jest jeden w trzech Osobach i dzięki temu, że Bóg jest Wspólnotą Osób – jest Miłością. Dla uczestników wyprawy ta prawda ma bardzo praktyczne i jasne przełożenie: „Jeśli chcemy stworzyć wspólnotę osób, to źródła siły musimy szukać w Bogu. Bóg dzięki doskonałej Miłości potrafi kochać zawsze i w każdych warunkach, każdego człowieka. My z naszą otwartością na Bożą Miłość chcemy razem dojechać do Wierszyny. Jeśli dojedziemy to nie siłą naszych nóg, ale siłą Miłości, którą znajdujemy w Bogu”. (ojciec Tomek OMI)

Po Mszy św. skorzystano z zaproszenia i wszyscy poszli do bani – czyli rosyjskiej odmiany sauny. Jest to drewniany domek, w którym znajduje się piec opalany drewnem, a na nim nagrzewa się kamienie, które następnie ogrzewają wodę i pomieszczenie. Wszyscy mogli się umyć oraz skorzystać z rosyjskiej sauny. To doświadczenie było dla grupy przeżyciem regionalnym – namiastką folkloru rosyjskiego. Po bani każdy indywidualnie organizował sobie czas. Niektórzy robili obiad, inni zakupy, a jeszcze inni serwisowali rowery przed kolejnym tygodniem jazdy.

Poisewo, czyli wioska, w której nasi bohaterowie spędzili niedzielę, jest miejscowością zamieszkałą całkowicie przez muzułmanów, nie ma tam w ogóle chrześcijan. Dla grupy jest ciekawym doświadczeniem. Spędzają święto – niedzielę (najważniejszy dzień w tygodniu dla katolików) w środku miejscowości, w której główną i jedyną religią jest islam.

Rowerzyści przypuszczają, że Msza Św., którą odprawił dzisiaj dla nich ojciec Tomek, mogła być pierwszą Eucharystią w tej wiosce. Myślę, że można to potraktować jako taki mały CUD dzisiejszego dnia! Msza św. została zorganizowana w ośrodku, w którym spędzić mieli 2 noce. Rejon, w którym się teraz znajdują – Tatarstan, jest wielkości Polski. Mieszkańcy zamieszkujący tę ziemię mają swoje tatarskie korzenie. Patrząc wstecz na historię Polski, najazdy tatarskie terroryzowały naszą Ojczyznę od 1241 roku i powtarzały się przez ponad pięć stuleci. Kiedyś najeżdżali na tereny polskie, niszcząc wszystko, co stanęło na ich drodze, a dzisiaj NINIWA Team doświadcza od nich (właściwie od ich potomków) ogromnej życzliwości.

Miejscowe dzieci postrzegają przybycie grupy jako niespotykane zjawisko. Patrzą na nich, jakby co najmniej byli stworzeniami z KOSMOSU (po części te dzieciaki mają rację, bo kto normalny wsiada na rower i jedzie ponad 8000 km przez Rosję). Najmłodsi mieszkańcy Poisewo schodzili się dzisiaj do Wiejskiego Ośrodka Kultury, żeby popatrzeć na grupę, nawiązać z nimi kontakt, np. Szymona i Sonia poproszono o autograf.

Małe dziewczynki zrobiły dla każdej dziewczyny z ekipy bukiet z konwalii. Chłopcy natomiast podchodzili i prosili o wspólne zdjęcia z naszymi chłopcami z drużyny. Nie tylko dzieci cieszą się z obecności NINIWY Teamu. Jeden miejscowy dziadek chyba zakochał się w Joli, powiedział jej, żeby została w Poisewo, podczas gdy grupa pojedzie dalej. W sklepach, na ulicach rowerzyści spotykają się z ogromną życzliwością.

Cała wieś o nich mówi! Mieszkańcy chcieliby ich zatrzymać na dłużej. Jednemu chłopcu popsuł się rower, na szczęście nasi serwisanci byli w pobliżu. Bracia Hepnerowie razem z Witkiem usunęli usterkę, dodatkowo zrobili przegląd serwisowy, nasmarowali łańcuch oraz dopompowali powietrze w kołach. Reakcja pewnej pani ze sklepu na wiadomość o tym, że jadą do Wierszyny, była następująca: „A to do Małej Polszy jedziecie”. Jak widać, nawet i w małej wioseczce Poisewo odległej o niemal 5000 km od Wierszyny, Wierszyna znana jest jako Mała Polska.

Chciałabym jeszcze wspomnieć o aspekcie stref czasowych. Po Mszy św. drużyna przestawiła zegarki o 2 godziny do przodu, czyli z godziny 14.00 „zrobiła się” 16.00 (podczas gdy u nas, w Polsce, była 12.00). Co prawda jeszcze to nie jest miejsce, w którym powinni to zrobić. Kolejna strefa czasowa znajduje się dopiero za ok. 30 km od miejsca dzisiejszego noclegu. Dlaczego zrobili to dzisiaj? Bo lepiej przestawić ten czas w niedziele, kiedy nie kręcą i mogą się położyć wcześniej spać, niż jutro mieć o 2 godziny krótszy sen.

Według nowego czasu o 21.00 (u nas w Polsce 17.00) zaśpiewali Apel Jasnogórski, odprawili nabożeństwo majowe oraz odmówili modlitwę do błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. Po modlitwach wieczornych nastała cisza nocna. Jutro pobudka zaplanowana jest na godzinę 5.00 (1.00 czasu polskiego)

Bilans dnia:

– Pierwsza Msza św. w centrum muzułmańskiej wioski

– 2 autografy Soni i Szymka

– 7 bukietów z konwalii

– 24 kosmitów w miejscowości Poisewo

– Kolejne 2 godziny do przodu

 Źródło:  niniwateam.pl