Odpowiedzialni za Ojczyznę
Piątek, 8 maja 2026 (09:48)ROZMOWA/ z Andrzejem B. Piotrowiczem, jednym z czterech pomysłodawców oddolnej inicjatywy społecznej Katolicy z Karolem Nawrockim
Dziś mija już rok od umowy Katolicy
z Karolem Nawrockim (KzKN). Proszę przypomnieć, czego dotyczyło porozumienie zawarte z ówczesnym kandydatem
na prezydenta?
– Umowa programowa z 8 maja 2025 roku była wspólnym zobowiązaniem do pracy nad nowym ustrojem społeczno-
-gospodarczym, który wyrasta z Wielkiej Nowenny Prymasa Tysiąclecia, z katolickiej nauki społecznej
i z dorobku naszych przodków. Obejmuje dziewięć punktów odnoszących się do godności osoby, odpowiedzialności, solidarności oraz szerokiej partycypacji pracowniczej
i obywatelskiej.
Nasza Ojczyzna, aby mogła się w pełni rozwijać, musi stawiać Pana Boga na pierwszym miejscu. W tym duchu przeżywamy Wielką Nowennę Jubileuszu 2000-lecia Odkupienia. Ufamy, że w sztafecie pokoleń naszym zadaniem jest pragmatyczne wdrożenie – dla nas
i przyszłych pokoleń – ustroju opartego
na współodpowiedzialności i sile wspólnoty.
Czerpiemy ze spuścizny Prymasa Edmunda Dalbora, Prymasa Augusta Kardynała Hlonda, Prymasa Stefana Wyszyńskiego oraz św. Jana Pawła II, a także z nauczania encyklik „Divini Redemptoris”, „Quadragesimo anno”, „Rerum novarum” i „Laborem exercens”. Chcemy, aby Najjaśniejsza Rzeczpospolita stała się trwałym, światowym liderem partycypacji pracowniczej i obywatelskiej.
Współpraca między ówczesnym kandydatem obywatelskim Karolem Nawrockim a środowiskami KzKN polega na tym, że 72 organizacje katolickie przygotowują oddolne postulaty, a Pan Prezydent zobowiązał się wspierać kierunek wynikający z tej duchowej i społecznej tradycji. Każdy postulat zgłaszany jest w uporządkowany sposób, przez dedykowane formularze poszczególnych organizacji, co zapewnia odpowiedzialność i przejrzystość całego procesu.
W tym roku rocznica podpisania umowy programowej zbiega się z Ogólnopolskim Dziękczynieniem za wstawiennictwo św. Andrzeja Boboli w Strachocinie
oraz z pierwszą rocznicą wyboru Ojca Świętego Leona XIV. To wyraźny znak, że nasza praca ma charakter nie tylko społeczny, ale przede wszystkim duchowy i wspólnotowy,
z horyzontem 2000-lecia Odkupienia, który przypada
w 2033 roku.
Które ustawy – podpisane lub zawetowane przez Prezydenta – są kluczowe
w kontekście porozumienia?
– Karol Nawrocki z dużą konsekwencją realizuje zobowiązania wynikające z naszej umowy programowej. Najważniejszym sygnałem tej sprawczości było natychmiastowe wypełnienie dwóch pierwszych postulatów zgłoszonych przez KzKN. Pierwszy postulat miał wymiar duchowy. 5 sierpnia 2025 roku, w przededniu zaprzysiężenia, Pan Prezydent wraz z małżonką
i najbliższymi modlił się w kaplicy Cudownego Obrazu
na Jasnej Górze. Było to publiczne potwierdzenie,
że Najjaśniejsza Rzeczpospolita ma stawiać Pana Boga
na pierwszym miejscu. Drugi postulat dotyczył sfery wychowawczej. Państwo Nawroccy podjęli osobistą decyzję o niezapisywaniu swoich dzieci na lekcje tzw. edukacji zdrowotnej. To niezwykle silny sygnał dla wszystkich polskich rodzin, że prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami jest dla głowy państwa fundamentem.
W wymiarze ustawodawczym Prezydent chroni podmiotowość Polaków poprzez konkretne decyzje. Kluczowe są te akty, które wzmacniają „system immunologiczny” Narodu przeciw obcym wpływom
i serwilizmowi. Podpisanie ustaw wspierających nas, normalnych ludzi, oraz weta wobec mechanizmów naruszających naszą suwerenność to dowód na powrót do właściwych proporcji. Jak uczy św. Jan Paweł II, struktura państwowa musi służyć człowiekowi, a nie go dominować.
Jak wyglądałaby sytuacja Polski i Polaków, gdyby Karol Nawrocki nie został prezydentem? Przypomnę, że niedawno
jego kontrkandydat Rafał Trzaskowski powiedział, że nie zawetowałby żadnej
z ustaw, które do tej pory wpłynęły
do Prezydenta.
– Jako sternik morski nie chcę oceniać osób, ponieważ
to czerwone morze sporów zostawiamy za rufą. Obieramy kurs ku spokojnym wodom odpowiedzialności i troski
o dobro wspólne. Mogę jednak odnieść się do logiki działania państwa. Deklaracja o rezygnacji z prawa weta oznaczałaby w praktyce wyłączenie bezpiecznika polskiej suwerenności. Gdy głowa państwa staje się jedynie żyrantem wszystkich decyzji parlamentu, Naród traci swojego głównego strażnika. W takim scenariuszu nasza Ojczyzna byłaby dziś znacznie bardziej narażona na ideologiczne eksperymenty i technokratyczne rozwiązania, które nie biorą pod uwagę godności osoby ludzkiej. Brak weta to w rzeczywistości zgoda na to, by biurokratyczne mechanizmy dominowały nad konkretnym człowiekiem
i nad polską rodziną. Moglibyśmy być świadkami „cichej hodowli” uległych kadr oraz serwilizmu środowisk,
dla których jest to metoda sprawowania władzy.
Wybór kandydata obywatelskiego na Prezydenta RP pozwolił nam zachować właściwy pion. Dzięki temu nie jesteśmy „owieczkami do strzyżenia”, lecz podmiotowymi gospodarzami, którzy mają czas i przestrzeń na budowę nowego ustroju społeczno‑gospodarczego. Pan Prezydent pokazał, że weto może być aktem troski, a nie konfliktem. To przywróciło równowagę między strukturą państwową
a prawami obywateli.
Warto w tym miejscu przypomnieć słowa śp. ppłk. Macieja Kalenkiewicza, ps. Kotwicz, twórcy cichociemnych: „Musimy krzewić wśród nas ducha zdobywców, a psychikę obrony i cierpiętnictwa zmienić w wolę zwycięstwa”.
Te słowa dobrze opisują różnicę między państwem, które tylko reaguje, a państwem, które potrafi chronić swoich obywateli i patrzeć dalej niż jedna kadencja.
Obecna prezydentura daje nam właśnie tę szansę: wyjście z logiki bycia „zasobem” dla technokratów i przejście do roli twórców własnego losu. Zamiast stać w przedsionku
i czekać na to, co przyniesie obca ideologia, sami rysujemy mapy procesów dla naszej Ojczyzny – spokojnie, odpowiedzialnie i z horyzontem roku 2033.
Czy katolicy zdają sobie sprawę, że to właśnie nasza modlitwa przyczyniła się do zwycięstwa Karola Nawrockiego? Zaznaczę, że w przestrzeni medialno-społecznej pojawiają się głosy przeciwników prezydenta Karola Nawrockiego, którzy
ze złością mówią, że „gdyby nie Kościół, Nawrocki nie zostałby prezydentem”.
– Kiedy słyszymy, że „gdyby nie Kościół, Nawrocki nie zostałby prezydentem”, odpowiadamy z maryjnym spokojem: to nie jest zarzut, to świadectwo, że wspólnota żyje. W środę rozpoczęliśmy Nowennę do św. Andrzeja Boboli, ponieważ widzimy wyraźnie, że nasze zwycięstwa rodzą się z tej duchowej pełni. Modlitwa nie jest dla nas ucieczką, lecz wezwaniem do rzetelnej odpowiedzialności za naszą Ojczyznę.
Przeciwnicy, którzy ze złością mówią o roli Kościoła
w zwycięstwie, paradoksalnie trafiają w samo sedno. Modlitwa to nasza najskuteczniejsza „soft power”. To realna siła, która porządkuje serca i otwiera przestrzeń
do działania. Zwycięstwo Pana Prezydenta to owoc zawierzenia Maryi Królowej Polski oraz konkretnej, profesjonalnej pracy wielu środowisk. My nie bierzemy wzoru z tego świata, w którym siłę mierzy się wyłącznie krzykiem i agresją. Naszą siłą jest Pan Bóg, który pozwala nam stać prosto przed ludźmi i budować mosty szacunku zamiast partyjnych bunkrów.
Musimy uświadamiać wierzącym, że nie są jedynie „głosami do koszyka wyborczego”, ale podmiotowymi gospodarzami Ojczyzny. Pokazujemy to przez konkretną sprawczość: 72 organizacje katolickie i systemowe postulaty to dowód, że nasza wiara przekłada się na realną inżynierię społeczną. Pan Jezus przekazał św. Faustynie trzy sposoby czynienia miłosierdzia: czyn, słowo
i modlitwa. Te trzy stopnie stanowią pełnię miłości
w działaniu. Dla nas oznacza to podejście horyzontalne
i integralne. Wszystko to realizujemy w duchu benedyktyńskiego „Ora et labora” – módl się i pracuj.
Co więcej, jako katolicy wiemy, że nasza walka toczy się nie tylko w wymiarze ziemskim. Naszą pracę, codzienne troski, krzyże i radości oddajemy w intencji dusz w czyśćcu cierpiących. Głęboko wierzymy, że te dusze, wspierane naszą modlitwą, również pomogły nam w wyborze kandydata oddanego dobru wspólnemu. To także kolejny, potężny element naszej duchowej „soft power”, który przekracza ramy doczesnego świata narcyzów
i technokratów.
Jak Pan postrzega rolę katolików
w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych?
– Bez solidnych fundamentów każdy dom się zawali. Wierność wartościom jest gwarancją przewidywalności
i stabilności Rzeczypospolitej. Dlatego jako KzKN nie walczymy z ludźmi – walczymy o podmiotowość osoby
i ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
Nie wchodzimy w czerwone morze partyjnych sporów, ponieważ naszą rolą jest budowa błękitnego oceanu dobra wspólnego.
Rola katolików to bycie moralną „kontrolą jakości”. Nasz głos nie jest jedynie dopowiedzeniem do programu, lecz przymiarem: czy dana osoba na liście, czy dany akt prawny realizuje w praktyce katolicką naukę społeczną.
W tej walce o podmiotowość korzystamy z najlepszych wzorców światowych. Nasz strategiczny partner, amerykańska inicjatywa Catholics for Trump, dzieli się
z nami swoimi sprawdzonymi, dobrymi praktykami. Dzięki temu rozpoczęliśmy prace nad nową oddolną inicjatywą społeczną pod nazwą Katolicy Głosują / Katolicy Wybierają. Polega ona na wybieraniu swoich przedstawicieli nie tylko na poziomie samorządu szkolnego czy studenckiego, zawodowego czy wspólnoty mieszkaniowej, sołectwa, gminy czy powiatu, ale również w parlamencie polskim
i europejskim. Nasza koncentracja dotyczy przede wszystkim wyboru konkretnych projektów w ramach budżetów obywatelskich, które zgłaszane są przez katolików i będą realizowane przez katolickie wspólnoty
w całej Polsce.
Chcemy, abyśmy jako katolicy odzyskali sprawczość na każdym poziomie. Zamiast tylko narzekać na zło, twórzmy własne mapy procesów i przejmujmy odpowiedzialność za otaczającą nas rzeczywistość.
Tylko wolni od „biurokratycznych bożków”, budujemy ustrój społeczno-gospodarczy, który przetrwa kolejne dekady, czerpiąc z takich dzieł Prymasa Tysiąclecia, jak: „Inteligencja w straży przedniej komunizmu” czy też „Duch pracy ludzkiej”.
Państwo musi być silne wobec silnych, a słabe i jak najbardziej służebne wobec słabych. Tylko władza wolna
od pokusy technokratycznego zarządzania człowiekiem,
a poddana prawu moralnemu, gwarantuje podmiotowość Jana Kowalskiego.
Osoby wierne wartościom nie klękają przed strukturą,
nie ulegają presji silniejszych i nie oddają suwerenności
za krótkotrwałe korzyści. Widzą człowieka, a nie tylko system. Chronią rodzinę, edukację, życie, wolność sumienia i podmiotowość każdego z nas. To jest właśnie ten etos, który od wieków wyznaczali Polacy – etos, który nie jest sentymentem, lecz praktycznym systemem bezpieczeństwa narodowego.
W tym duchu już teraz tworzymy konkretne możliwości
dla większej liczby katolików, aby stawali się właścicielami kapitału. Rozszerzenie własności kapitałowej poprzez powszechny akcjonariat pracowniczy, wspierany przez proaktywne, silne katolickie związki zawodowe, powinno stać się przedmiotem naszej nowoczesnej polityki narodowej.
To kwestia nie tylko ekonomii, lecz także godności: człowiek, który współtworzy dobro wspólne, powinien mieć realny udział w owocach swojej pracy. Dlatego tak ważne jest, abyśmy jako katolicy mieli jak największy wpływ
na rozwój państwa poprzez partycypację pracowniczą
i obywatelską. To jest klucz – nie opresyjne państwo nad nami, lecz my współtworzący zarówno Kościół, jak i naszą umiłowaną Ojczyznę.
Tylko poprzez konkretną codzienną pracę odbudujemy Polskę nowoczesną, bez jakichkolwiek kompleksów, dumną dla nas i przyszłych pokoleń.