Ewangelia i Rozważanie
Manifest nadziei
Niedziela, 3 maja 2026 (08:22)Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę”. Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?”. Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”. Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”.
Odpowiedział mu Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: ’Pokaż nam Ojca’? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła!
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”. (J 14,1-12)
Niedzielny fragment Ewangelii stanowi część tzw. mowy pożegnalnej Jezusa, wygłoszonej podczas Ostatniej Wieczerzy. Uczniowie są smutni z powodu nadchodzącego odejścia Mistrza. Po zapowiedzi zdrady Judasza czują lęk, konsternację, zagubienie. Boją się o Jego życie, boją się o siebie. Ale nie tylko. Może zastanawiają się, czy nie popełnili błędu, idąc za Nim? Skoro ma zginąć, to może nie jest Mesjaszem? Czy rzeczywiście doprowadzi ich do Ojca, skoro wydaje się, że Ojciec Go opuścił? Co będzie dalej? Jezus uspokaja ich: Jestem z wami. „Niech się nie trwoży serce wasze”. Pojawia się słowo „dom”, które wskazuje nie tylko na budynek, materialne ściany, ale też na coś znacznie ważniejszego, bardziej nieuchwytnego: na poczucie ciepła, intymności, serdeczności, na szczególne relacje, miłość i bezpieczeństwo. W podobnym tonie należy też tłumaczyć słowo „mieszkanie” – jako przestrzeń otwartą, wypełnioną gościnnością, życzliwością, przyjaźnią.
Jezus mówi o niebie, o rzeczywistości pełni zbawienia – nie jako o abstrakcyjnym miejscu, lecz jako o domu wypełnionym czułością i miłością – jako „przestrzeni otwartej”. Ów dom tworzą osoby. Gospodarzem jest Bóg Ojciec. Zaproszeni są wszyscy („jest mieszkań wiele”). Drogą i bramą jest Jezus. Ktoś określił czytany dziś fragment Ewangelii św. Jana „manifestem nadziei”. Tak rzeczywiście jest!
Znakiem owej nadziei jest również Matka Jezusa, którą nazywamy dumnie Królową Polski. Ona w szczególny sposób owemu niebiańskiemu domowi dodaje ciepła, tworzy bliskość. To dlatego pielgrzymi, którzy przybywają do Jej sanktuarium na Jasnej Górze, czują się jak u siebie, odnajdują u Niej pokój, ukojenie, prostują się powikłane ludzkie ścieżki. Maryja pragnie, aby w każdym z nas dokonało się to, co stało się na Golgocie: „Jan wziął Ją do siebie” – czytamy. Przesłanie Syna, skierowane do umiłowanego ucznia – a przez niego do każdego z nas – jest proste: „Kochaj Ją tak, jak Ja Ją kochałem!”.
Ks. Paweł Siedlanowski