• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Starcie w Kuropatach

Niedziela, 26 maja 2013 (18:08)

Białoruskie środowiska opozycyjne zorganizowały wczoraj akcję sprzątania i porządkowania uroczyska Kuropaty koło Mińska, gdzie spoczywają tysiące ofiar NKWD, wśród nich być może także Polacy z tzw. katyńskiej listy białoruskiej.

Podziały polityczne między organizatorami dwóch oddzielnych przedsięwzięć spowodowały jednak, że zamiast pracy na terenie lasku doszło do starcia dwóch grup uznających się za obrońców narodowej pamięci w tym miejscu. Obie liczyły około 20 osób. Na uroczysku jako pierwsi zjawili się członkowie Partii Konserwatywno-Chrześcijańskiej Białoruski Front Narodowy. Jej założyciel, Zianon Paźniak, mieszkający obecnie w Warszawie, odkrył w 1988 r. istnienie Kuropat. – Dla nas Kuropaty to narodowa świątynia. Strzeżemy jej i porządkujemy teren od pond 20 lat – mówi członek grupy Walery Bujwał, który mieszka tuż przy uroczysku i systematycznie obserwuje to, co się na nim dzieje. Członkowie jego organizacji przychodzą sprzątać Kuropaty prawie w każdą sobotę od lat 90.

Godzinę później przybyła grupa członków inicjatywy społecznej „O uratowanie Kuropat”. Uczestniczyli w niej przedstawiciele największych organizacji opozycyjnych Białorusi: Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, Partii Białoruski Front Narodowy, kampanii „Mów Prawdę!”, Ruchu „O Wolność” i Młodego Frontu. – Uczestnicy akcji przejdą z grabiami i sekatorami cały teren, by go oczyścić. Jeśli będą powalone drzewa, postaramy się je usunąć. Są tam miejsca, gdzie ludzie urządzali pikniki. Wszystko to uprzątniemy. Usuniemy też śmieci – tłumaczy Uładzimir Ramanouski, szef białoruskiego stowarzyszenia Memoriał. Planują nadanie miejscu charakteru parkowego i pracę przez cały tydzień do najbliższej soboty. – Zapuszczony stan lasu skłania do wandalizmu wynikającego z braku świadomości, co to jest. Trzeba to miejsce wyraźnie oznakować – zaznacza Ramanouski. Inicjatywę zgłosił władzom obwodu mińskiego i milicji.

Członkowie partii Paźniaka zarzucają inicjatywie „O uratowanie Kuropat”, że tworzą ją osoby związane z komunistycznym reżimem, a jeden z jej liderów, Ihar Kuzniacou, to pułkownik rezerwy Armii Czerwonej, w której służył jako oficer polityczny. Samego Ramanouskiego oskarżają o fałszowanie opozycyjnej przeszłości i faktu doświadczania represji. – Cała ta akcja to klasyczne działanie pseudoopozycji – uważa Bujwał.

Wśród Białorusinów wiedza o Kuropatach i w ogóle zbrodniach komunistycznych jest znikoma. Nie pamięta się, że uroczysko odwiedził m.in. prezydent USA Bill Clinton w 1994 roku. W sondażu ulicznym telewizji Biełsat mińszczanie w odpowiedzi na pytanie, co to są Kuropaty, często mówili, że to nazwa gatunku ptaka lub kurortu.

Według białoruskich historyków, w Kuropatach spoczywa od 30 tys. do 250 tys. ofiar sowieckich represji z lat 1937-1941. Miesiąc temu władze białoruskie zakazały samowolnego umieszczania tam nowych tabliczek i znaków pamięci. Miał wówczas zostać ustawiony postument poświęcony polskim oficerom zamordowanym na Białorusi. Poprzedni, ustawiony jesienią, wkrótce znikł. W grudniu znikł także poświęcony im krzyż. Zdaniem historyków, Kuropaty to najbardziej prawdopodobne miejsce spoczynku 3872 Polaków, ofiar zbrodni katyńskiej, znajdujących się na nieodnalezionej do tej pory tzw. liście białoruskiej. Niedawno prezydent Alaksander Łukaszenka zadeklarował zgodę na badania archeologiczne terenów Kuropat, wykluczając jednak udział w nich polskich specjalistów.

 

Piotr Falkowski