IV NIEDZIELA WIELKANOCNA
Ewangelia
Niedziela, 26 kwietnia 2026 (11:01)J 10,1-10
Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych”.
Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.
Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości”.
Rozważanie
Do głębi serca!
Pierwsze czytanie niedzielnej liturgii słowa to fragment mowy Piotra wygłoszonej podczas święta Pięćdziesiątnicy. Mówił o Jezusie jako obiecanym Mesjaszu, spełnieniu się obietnic prorockich. „Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: ’Cóż mamy czynić, bracia?’ – zapytali Piotra i pozostałych apostołów”. Wskazał im drogę nawrócenia i przyjęcie Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela.
Czyż dziś nie brakuje nam owego „przejęcia się do głębi serca”? Mamy swobodę wyznawania wiary, piękne kościoły, kapłanów w nich służących, katechezę w szkołach (ograniczoną, ale jednak ciągle obecną), tysiącletnią tradycję chrześcijańską. Nosimy w pamięci wspomnienie św. Jana Pawła II. Oczywistością jest, że ciągle jeszcze zdecydowana większość dzieci przyjmuje sakramenty inicjacji chrześcijańskiej itp. Dlaczego zatem poganiejemy na potęgę? Może właśnie dlatego, że serca przypominają kamień – nawet jeśli na zewnątrz są zwilżone wodą chrztu, wewnątrz pozostają nieczułe, suche, obojętne…
Chrystus nie chce być „Bogiem tradycji”, „Bogiem tanich oczywistości”, ozdobą, ornamentem uroczystości rodzinnych, reliktem przeszłości – jest Bogiem żyjącym i ożywiającym! Jeśli zabraknie w wierze pragnienia, by takim Go przyjąć „do głębi serca”, wiara umrze. Stanie się ciężarem nie do uniesienia. Pętami, które pod byle pretekstem zostaną zrzucone. A moralność zapisana w Dekalogu zamieni się w bezsensowne jarzmo.
„Ja jestem bramą owiec” – mówi Pan. „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14,6). Nie ma miejsca dla skrótów, wykrętów, markowania wiary, mimetycznego powtarzania zachowań, których się nie rozumie. Nie ma Kościoła 2.0, na „ludzki obraz i podobieństwo”, który ma sprzyjać naszym kaprysom i zachciankom, zamiast prowadzić do zbawienia. Albo przyjmiemy Boga w Trójcy Świętej Jedynego „do głębi serca”, pokochamy „całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (por. Mt 22,37), albo nie będzie nas wcale.
Ks. Paweł Siedlanowski