Dziś w „Naszym Dzienniku”
Nadzieja w młodych
Wtorek, 21 kwietnia 2026 (01:07)ROZMOWA / z Robertem Bąkiewiczem, liderem Ruchu Obrony Granic
Zbiórka podpisów pod obywatelską inicjatywą „Stop Pakt” wchodzi w decydującą fazę. Projekt zakłada odrzucenie przez Polskę paktu migracyjnego na podstawie prawa Unii Europejskiej. Jak wyglądają ostatnie dni kampanii?
– Na ostatniej prostej widzę wyraźne przyspieszenie – podpisy zaczynają do nas spływać w dużo większej liczbie, choć nie ma co ukrywać, że do wymaganej puli wciąż jeszcze trochę brakuje. To zresztą typowe dla takich akcji: długo idzie ciężko, a dopiero pod koniec pojawia się mobilizacja. Liczę, że ten impuls pozwoli nam zamknąć temat przed terminem, bo formalnie składamy podpisy w Sejmie 28 kwietnia. W praktyce musimy mieć je u siebie kilka dni wcześniej, żeby wszystko spokojnie policzyć i przygotować. Najpóźniej prosimy o dostarczenie nam podpisów do 24 kwietnia. Zbieramy je w całej Polsce – praktycznie codziennie organizujemy kilkanaście pikiet, ale ogromną rolę odgrywa też to, co dzieje się poza nimi. Ludzie biorą karty, zbierają podpisy wśród bliskich, znajomych, sąsiadów. Często to właśnie te dwa, trzy podpisy zebrane „po cichu” mają największe znaczenie, bo z takich drobnych gestów robi się później konkretna liczba. Zachęcam do wejścia na stronę www.stoppakt.pl, gdzie można pobrać karty do zbierania podpisów i gdzie są wszystkie najważniejsze informacje. Proszę o przysłanie kart z podpisami na adres komitetu: Komitet Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Pakt”, ul. Przechodnia 32, 05-800 Pruszków. Jednak dla mnie to nie jest wyłącznie kwestia formalna czy legislacyjna. Ta inicjatywa stanowi przede wszystkim sygnał – pokazanie, że nie wszyscy godzą się na kierunek, w którym zmierza polityka migracyjna. Chodzi o to, żeby było jasno widać, że sprzeciw wobec tych rozwiązań istnieje i ma realny wymiar.
Skoro formalny termin mija 28 kwietnia, to dlaczego termin ostateczny wyznaczył Pan już na 24 kwietnia?
– To czysta praktyka wynikająca z doświadczenia. Dzień 28 kwietnia wynika wprost z przepisów – mamy trzy miesiące od rejestracji komitetu – i to jest właściwie ostatni moment na złożenie podpisów. Natomiast życie szybko weryfikuje teorię. Ludzie bardzo często sugerują się właśnie tą końcową datą i wysyłają podpisy na styk, co w praktyce oznacza, że docierają one już po terminie. A wtedy, mówiąc brutalnie, są bezwartościowe – choćby było ich kilkadziesiąt tysięcy, nie możemy ich już użyć. Dlatego ustawiam ten wcześniejszy próg – 24 kwietnia, żeby mieć bufor bezpieczeństwa. Chodzi o to, by wszystkie listy fizycznie znalazły się u nas na czas, a my mogliśmy je spokojnie uporządkować, zweryfikować i policzyć. Dopiero wtedy można je złożyć u marszałka Sejmu bez ryzyka.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym