• Czwartek, 16 kwietnia 2026

    imieniny: Bernadetty, Julii, Kseni

Tłumy pożegnały Jacka Magierę

Czwartek, 16 kwietnia 2026 (18:55)

Jacek Magiera spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Zmarłego w miniony piątek w wieku 49 lat trenera, pracującego ostatnio w sztabie szkoleniowym reprezentacji Polski, pożegnały w czwartek tłumy kibiców oraz przedstawiciele władz i środowiska piłkarskiego.

Na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach oddano salwę honorową, a kibice odpalili race, unieśli szaliki i skandowali nazwisko Magiery. Odśpiewano „Sen o Warszawie” Czesława Niemena, który jest hymnem warszawskiego klubu. Oprócz sympatyków Legii zmarłego pożegnali fani zespołów z całego kraju, m.in. Rakowa Częstochowa, Śląska Wrocław i Widzewa Łódź, w których był zatrudniony w różnych rolach, jako piłkarz lub trener.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w samo południe Mszą świętą żałobną w Katedrze Polowej Wojska Polskiego.

Mszę św. koncelebrowali: ks. bp Marian Florczyk, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Sportowców, ks. Jarosław Wąsowicz, kapel prezydenta RP, o. Marcin Borządek CCN, współtwórca Centrum Siloe, ośrodka pomocy duchowej dla osób w kryzysie, przyjaciel śp. Jacka Magiery, oraz kapłani z różnych części Polski związani bezpośrednio ze zmarłym lub ze środowiskami sportowymi.

Zebranych powitał ks. bp Wiesław Lechowicz.

– Są takie pogrzeby kiedy słowa „świętej pamięci” są troszkę na wyrost wypowiadane, ale dzisiaj wypowiadamy te słowa z wielkim przekonaniem. Modlimy się o wieczne zbawienie dla naszego brata, opierając naszą wiarę na słowach Jezusa i na Jego Zmartwychwstaniu, ale również na wierze, którą kierował się przez całe swoje życie nasz zmarły brat i na miłości, która jest jedynym kluczem otwierającym bramy Królestwa Wiecznego – powiedział hierarcha.

Homilię wygłosił o. Borządek, przyjaciel śp. Jacka Magiery. – Poproszony zostałem o powiedzenie dziś o Jacku, bo ponoć „widziałem go inaczej”. Zastanawiałem się długo co to znaczy, że widziałem go inaczej. Rzeczywiście jak sięgnę pamięcią, nigdy nie rozmawiałem z Jackiem o sporcie, nigdy o piłce – widziałem go zupełnie inaczej. Kiedy przyjeżdżałem do niego żebyśmy mogli spędzić czas, porozmawiać to widziałem, jak grał w piłkę z dziećmi – On miał naprawdę sto procent uwagi dla swoich najbliższych. Nie można go było oderwać od nich – powiedział duchowny.

– Jacek był kimś, kto zawsze mobilizował. Dodawał sił, by robić kolejny krok. Myślę, że jego spojrzenie, ta jego inność nie wzięła się znikąd – myślę, że to otrzymał, w jakiś sposób do tego doszedł. Jacek widział więcej! Więcej w drużynach, więcej w ludziach. Dlatego wybrałem dziś Ewangelię o Marii Magdalenie, bo Ona też widziała inaczej – przekonywał o. Marcin

Duchowny zwrócił się z apelem do najbliższych zmarłego.  – Dzisiaj myślę, że Jacek chce nam powiedzieć: „jest więcej, nie zatrzymuj się, idź do przodu, chciej więcej”. I ja dzisiaj chcę powiedzieć dzieciom Jacka – nie zatrzymujcie się! Idźcie dalej! Jest dla Was więcej! Jezus ma na to plan! Nic nie może nam w tym przeszkodzić. Jezus naprawdę przygotował dla nas wiele – powiedział.

Ojciec Borządek wspomniał o przywiązaniu Jacka Magiery do modlitwy różańcowej.

– Jacek kiedy biegł w parku, tamtego ranka miał w kieszeni różaniec. Myślę, że tak naprawdę nic nie bierze się znikąd i Jacek też się znikąd nie wziął – był wierny modlitwie, codziennie odmawiał z rana dziesiątek różańca. Tamtego dnia modlił się rozważając Tajemnicę Chrztu Pańskiego w Jordanie, pomodlił się zanim poszedł na trening – bo to był jego pokarm. Różaniec w dresie – jedyna rzecz jaką miał przy sobie zawsze – wydaje nam się, że to drobny przedmiot, ale dla niego to było wszystko. Modlitwa popychała go do przodu, dlatego był innym człowiekiem, może dlatego ja go widziałem inaczej – podkreślił przyjaciel śp. Jacka Magiery.

Po zakończeniu Eucharystii ks. bp Marian Florczyk odczytał list ks. abp. Tadeusza Wojdy SAC, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. „Śmierć śp. Jacka Magiery nastąpiła w czasie, gdy przeżywamy liturgiczny Okres Wielkanocny. Zmartwychwstanie Chrystusa daje nam niezachwianą nadzieję życia wiecznego – fundamentalną prawdę naszej wiary chrześcijańskiej, tak bardzo potrzebną w chwili pożegnania osoby bliskiej. Możemy mieć nadzieję, że śp. Jacek Magiera za św. Pawłem może dziś powtórzyć: «W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem»”. Niech Chrystus obdarzy Go życiem wiecznym” – napisał przewodniczący KEP.

Następnie głos zabrał wiceprezes PZPN Wojciech Pertkiewicz.

– Świętej pamięci Jacek był zawodnikiem, trenerem, a następnie wychowawcą i mentorem dla ludzi, których spotykał na swojej drodze. Nie tylko pomagał rozwijać się piłkarsko, ale inspirował nas wszystkich do stawania się lepszymi ludźmi. Był utytułowany, ale skromny, wymagający, ale życzliwy, ambitny, ale przede wszystkim uważny na drugiego człowieka. W tym tkwiła jego siła i wyjątkowość. Jacku – trudno nam pogodzić się z myślą, że Twój ziemski mecz dobiegł końca, nie mamy jednak wątpliwości, że pozostawiłeś po sobie coś co będzie trwało nadal – ludzi, których zostawiłeś, wartości, które zaszczepiłeś i pamięć, która nigdy nie przeminie – powiedział prezes.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości pogrzebowej udali się na Powązki Wojskowe, gdzie spoczął śp. Jacek Magiera. Podczas opuszczania trumny do grobu kibice odpalili race i zaintonowali „Sen o Warszawie”, przebój Czesława Niemena, który jest hymnem Legii Warszawa, z którą Jacek Magiera związany był przez wiele lat.

Jacek Magiera został pośmiertnie uhonorowany przez prezydenta RP Karola Nawrockiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, który przyznano mu za wybitne osiągnięcia w pracy szkoleniowej i trenerskiej oraz za dokonania sportowe. Odznaczenie z rąk prezydenta odebrała żona zmarłego Magdalena Magiera.

W pożegnaniu w Katedrze Polowej Wojska Polskiego, oprócz prezydenta Karola Nawrockiego, udział wzięli m.in. minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki, władze PZPN z prezesem Cezarym Kuleszą na czele, selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban, którego Jacek Magiera był głównym współpracownikiem w sztabie kadry, kibice, piłkarze, działacze i dziennikarze. We Mszy świętej uczestniczył również kapitan reprezentacji narodowej Robert Lewandowski.

Kulesza w imieniu krajowej federacji upamiętnił zmarłego Diamentową Odznaką Honorową PZPN.

Zmarłego pożegnali ponadto byli trenerzy reprezentacji Polski, m.in. Andrzej Strejlau, Stefan Majewski, Czesław Michniewicz i Jerzy Brzęczek. Obecny był również właściciel i prezes Legii Dariusz Mioduski.

Na trumnie położono szaliki reprezentacji Polski oraz klubów, z którymi Magiera był najdłużej związany. Pamiętali o nim także fani innych drużyn, o czym świadczył m.in. duży wieniec w niebieskich barwach Ruchu Chorzów.

– Aż trudno uwierzyć, że Jacka nie ma już wśród nas. 49 lat to przecież za mało, by żegnać się z tym światem. Obserwowałem przebieg jego kariery zawodniczej i trenerskiej zawsze z wielkim zainteresowaniem. Ta śmierć to dramat całej jego rodziny, jak również rodziny piłkarskiej. Odszedł człowiek prawy, który zawsze starał się pomagać innym i kierował się w życiu niezwykłą uczciwością – powiedział Strejlau.

Śmierć Jacka Magiery, prowadzącego bardzo zdrowy tryb życia, była szokiem dla środowiska piłkarskiego w kraju. Trener zasłabł w ubiegły piątek podczas porannego treningu biegowego we Wrocławiu, gdzie mieszkał. Mimo szybkiej akcji ratunkowej, reanimacji oraz transportu do miejscowego szpitala nie udało się go uratować.

– Jego odejście jest ze wszech miar zaskakujące. Był bowiem bardzo sprawny, prowadził niezwykle aktywne życie. Uczestniczył przecież w zajęciach z zawodnikami, a wiem, że po treningu często mówił „idę jeszcze pobiegać”, bo uważał, że ruchu na boisku było mu za mało – przyznał Strejlau.

W miniony weekend wszystkie mecze piłkarskie na szczeblu centralnym w Polsce poprzedzano minutą ciszy. W szczególny sposób Jacka Magierę upamiętnili kibice Legii, którzy przed spotkaniem z Górnikiem Zabrze zaprezentowali wielką flagę z wizerunkiem zmarłego trenera oraz odpalili race, ułożone w kształt liter J i M, czyli inicjałów trenera.

Z kolei z inicjatywą upamiętnienia Jacka Magiery w rodzinnym mieście wyszło Stowarzyszenie Kibiców „Wieczny Raków”. Zmarły ma być patronem wiaduktu w Częstochowie, budowanego obok miejsca, gdzie w przyszłości powstanie nowy stadion.

Więcej zobacz TUTAJ.

APW, KAI, PAP