Chłopiec uratowany dzięki drukarce 3D
Sobota, 25 maja 2013 (18:29)Dwuletni chłopiec – Kaiba Gionfriddo ze Stanów Zjednoczonych został uratowany dzięki wydrukowanemu na drukarce 3D sztucznemu implantowi. W ten sposób naukowcy z Uniwersytetu Michigan pokazali światu całkowicie inny sposób wykorzystywania tej najnowszej formy drukowania.
Chłopiec przyszedł na świat w październiku 2011 roku, a zaledwie kilka tygodni później lekarze wykryli u niego poważną wadę układu oddechowego – tracheobronchomalację. Choroba ta często błędnie jest diagnozowana jako astma, która nie poddaje się leczeniu. Tracheobronchomalacja polega na osłabieniu tchawicy i oskrzeli, związanym z niedorozwojem pierścieni chrzęstnych. Drogi oddechowe chłopca samoistnie się zapadały, uniemożliwiając mu swobodne oddychanie.
Choroba Kaiby jest rzadkością w Stanach Zjednoczonych, gdzie z wadą tą rodzi się jedno na 2200 dzieci i większość z nich wyrasta z niej w wieku 2-3 lat. Około 10 proc. z tej liczby to przypadki ostre, gdy zagrożone jest życie dziecka. W tych 10 proc. znalazł się Kaiba.
Niestety podjęte natychmiast leczenie, wówczas sześciotygodniowego dziecka, nie przynosiło efektów. Lekarze zajmujący się Kaibą skontaktowali się z profesorem Glenn Green, pediatrą otolaryngologii Uniwersytetu Michigan. Naukowiec podjął się pomocy chłopcu wraz ze swoim kolegą profesorem Scottem Hollistere zajmującym się inżynierią biomedyczną i mechaniczną.
Uniwersytet Michigan na swojej stronie internetowej wyjaśnia, że naukowcy otrzymali nadzwyczajną zgodę od agencji FDA (Agencja do spraw Żywności i Leków) na wytworzenie i wszczepienie chłopcu specjalnego implantu usztywniającego tchawicę. Operacja umiejscowienia biopolimeru odbyła się na początku lutego ub.r. Kaiba po 21 dniach został odłączony od respiratora i od tamtej pory samodzielnie oddycha.
Jak wyjaśnia uniwersytet, niezbędny implant powstał na podstawie zdjęć tchawicy chłopca wykonanych za pomocą tomografu komputerowego. Fotografie te zostały przesłane do obróbki komputerowej, a samą produkcją zajęła się drukarka 3D.
Zastosowanie tej technologii spowodowało, iż implant ratujący zdrowie i życie chłopca został wykonany w ciągu 24 godzin, co więcej koszt jego wytworzenia był trzykrotnie niższy od jego ręcznego wykonania.
Specjalny element stworzono z polimeru, polikaprolaktonu, który jest biodegradowalny. Po trzech latach, gdy drogi oddechowe dziecka odpowiednio się wzmocnią, rozłoży się, nie pozostawiając po sobie śladu.
Wytworzenie przy użyciu drukarki 3D implantu niezbędnego do uratowania życia lub zdrowia pacjenta naukowcy traktują jako wielką nadzieję na przyszłość. Dotychczas druk 3D kojarzony jest z tworzeniem modeli broni. To wzbudzało krytykę i niepokój, że w ten sposób będzie ona ogólnodostępna i może trafić w niepowołane ręce.
Izabela Kozłowska