• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Gruba kreska ciągnie się do dzisiaj

Sobota, 25 maja 2013 (18:10)

Z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Marta Milczarska

 

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych poinformowało, że przeciąga się sprawa usunięcia pomnika Armii Czerwonej w Nowym Sączu z powodu zwrócenia się do strony rosyjskiej o zaopiniowanie tej kwestii. Jak Pan ocenia działania władz w tej sprawie?
 

– Obowiązujące umowy między Polską a Rosją muszą być przestrzegane, chociaż bardzo mnie dziwi, że trzeba czekać aż pół roku na ustosunkowanie się strony rosyjskiej do tej sprawy. Ponieważ nasze Porozumienie zabiega konsekwentnie od wielu lat o usunięcie tego (jak również innych, o podobnej wymowie ideowej) pomnika, cierpliwie poczekamy jeszcze do końca sierpnia, mając nadzieję, że wszystko zakończy się pozytywnie i nowosądecki pomnik chwały Armii Czerwonej powędruje razem ze zbiorowym grobem sześciu jej żołnierzy na tamtejszy cmentarz komunalny. Skoro wojewoda małopolski Jerzy Miller i prezydent Nowego Sącza Ryszard Nowak obiecali to oficjalnie podczas konferencji prasowej z udziałem sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Kunerta, nie wyobrażam sobie, aby mogło stać się inaczej. No, chyba że zadecydują względy polityczne, a nie merytoryczne i kulturowe.

 

Niszczeją pomniki prawdziwych polskich bohaterów, np. pomnik „Inki” w Krakowie, który został zdewastowany, bo na ich zabezpieczenie nie ma pieniędzy, a na przykład pomnik czterech śpiących w Warszawie przeszedł renowację...

– Nie mogę zrozumieć, dlaczego pomniki naszych bohaterów narodowych, jak np. popiersie Danuty Siedzikówny „Inki” czy znajdujący się w tej samej galerii wielkich Polaków krakowskiego parku im. dr. Henryka Jordana podobny monument upamiętniający pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, nie są otoczone stałą ochroną, choćby poprzez niewiele przecież kosztujący system monitoringu. Przeraża mnie także sam fakt potrzeby ich pilnowania przed aktami dewastacji dokonywanymi przez nieznanych sprawców. Jakże źle mamy wychowane społeczeństwo, skoro niektórzy Polacy nie widzą nic zdrożnego w wyrażeniu swojego negatywnego stosunku do takich postaci poprzez oblewanie ich pomników farbą czy malowanie na nich obraźliwych haseł. Z drugiej strony mamy zaś problem warszawskiego pomnika Polsko-Sowieckiego Braterstwa Broni (tzw. Czterech Śpiących), który decyzją prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz ma powrócić na swoje miejsce (po uprzedniej bardzo kosztownej renowacji) na placu Wileńskim w chwili zakończenia tam prac związanych z budową drugiej linii metra. Zamiast wykorzystać znakomitą okazję, jaką był jego demontaż, i przenieść go do jakiegoś skansenu komunizmu, wydaje się ogromne pieniądze, aby ten symbol zniewolenia Polski nadal straszył warszawiaków, którzy piszą zresztą liczne petycje w tej sprawie i zawiązują komitety w celu niedopuszczenia do ponownego ustawienia go na Pradze. Tego też nie mogę pojąć jako obywatel niepodległego państwa, prowadzącego określoną politykę historyczną i jest mi z tego powodu smutno. POKiN nie złoży jednak broni w tej materii i nadal będzie się stanowczo domagać dekomunizacji polskiej przestrzeni publicznej.

 

W Senacie utknął projekt ustawy o usunięciu z nazw dróg, ulic, mostów, placów i innych obiektów symboli ustrojów totalitarnych. Podobnie niechętnie Sejm odniósł się do upamiętnienia rocznicy śmierci Grzegorza Przemyka. Skąd ta niechęć do rozliczenia się z minionym systemem?

– Niechęć do rozliczenia się z minionym systemem (choćby tylko w sferze symbolicznej) ma swoje źródła w polityce grubej kreski i w ciągłej obecności prominentnych przedstawicieli byłego reżimu komunistycznego w życiu politycznym III RP. To oni blokują wszelkie próby wymierzenia sprawiedliwości dziejowej, ponieważ bronią w ten sposób swoich życiorysów. To dlatego prof. Tadeusz Iwiński sprzeciwiał się zapisaniu w upamiętniającej Grzegorza Przemyka uchwale Sejmu zdania o odpowiedzialności za te zbrodnie ówczesnych władz PRL. To dlatego płk Kukliński, jeden z największych bohaterów II połowy XX wieku, ciągle uważany jest przez część rodaków za postać co najmniej kontrowersyjną, jeśli nie zdrajcę. To dlatego może legalnie funkcjonować w naszym kraju Komunistyczna Partia Polski, której delegalizacji  domaga się od ministra sprawiedliwości nasze Porozumienie. Z uwagą będę śledził los w pełni popieranego przez POKiN projektu uchwały Senatu o usunięciu z nazw dróg, ulic, mostów, placów i innych obiektów symboli ustrojów totalitarnych. Dwukrotnie spadł on już z porządku obrad wyższej izby parlamentu. Dzisiaj senator Bogdan Klich poinformował mnie, że kolejna próba wprowadzenia go pod obrady i przegłosowania zostanie podjęta 19 czerwca. Oby tak się stało.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska