Szatański plan rządu
Wtorek, 7 kwietnia 2026 (09:10)Rozmowa z prof. Marcinem Warchołem, byłym ministrem sprawiedliwości
Sejm wybrał sześciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego, prezydent przyjął ślubowanie tylko od dwóch. Dlaczego tak się stało?
– Po pierwsze dlatego, że za kadencji prezydenta Karola Nawrockiego pojawiły się dwa wakaty w Trybunale Konstytucyjnym. I Pan Prezydent wziął odpowiedzialność za te dwa wakaty. W imię ciągłości państwa, w imię bezpieczeństwa wszystkich Polaków. Bowiem Trybunał rozstrzyga niejednokrotnie bezpośrednio ważne sprawy. Chociażby rok temu, 10 czerwca 2025 roku, Trybunał wydał wyrok dotyczący ETS-u. Wskazując, że ten system unijny, który łupi kieszenie Polaków, odpowiadając za prawie 50 proc. ceny energii, jest niekonstytucyjny.
Prezydent pełni funkcję głowy państwa, jest gwarantem ciągłości państwa. I w imię właśnie ciągłości bezpieczeństwa państwa Trybunał powinien działać. I żeby Trybunał mógł działać, to Prezydent uzupełnia te dwa wakaty brakujące do pełnego składu. Pełny skład to jest jedenastu sędziów.
Ale jest jeszcze jeden istotny argument. Otóż dlaczego dwa, a nie sześć? My rozpoczęliśmy, jako Prawo i Sprawiedliwość, wybór dwóch sędziów. Sędziego Asta i sędziego Kotowskiego. Z przyczyn oczywistych zabrakło nam wystarczającej liczby głosów. Nie wybraliśmy ich, ale procedury się rozpoczęły. I te procedury rozpoczęły się w terminie przewidzianym przez artykuł 30 ust. 3 punkt 1 regulaminu Sejmu, który wymaga, że kandydaturę sędziego trzeba zgłosić na 30 dni przed upływem kadencji poprzednika. I my w tym terminie zmieściliśmy się. To jest tzw. wybór na zakładkę w imię ciągłości kadencji sędziów. Natomiast pozostali nie.
Kadencje sędziów są indywidualne, o czym stanowi artykuł 194 ust. 1 Konstytucji. I powinny mieć charakter ciągły, żeby nie było przerw w Trybunale. Oni dopuścili do takiej gigantycznej przerwy, trwającej prawie dwa lata. Przez dwa lata nie wybierali sędziów. Kumulowali wakaty po to, żeby hurtem, za jednym zamachem wybrać wszystkich sędziów.
Dlaczego?
– Po to, żeby zapewnić sobie „swój” Trybunał na 9 lat. Proszę zwrócić uwagę, że ci sędziowie, których nie wybierali przez dwa lata, nawet jeżeli zostaną w tej chwili powołani, to będą mieli sztucznie wydłużone kadencje, ponieważ byłyby one krótsze o dwa lata. A tak będą trwały nie 9 lat, ale 11 lat. Gdyby większość sejmowa wybrała ich dwa lata temu, to kadencje byłyby 9-letnie i za 7 lat by się już skończyły. To jest po prostu skandal. Rządzący widzą, jakie są sondaże. Wiedzą, że następna większość parlamentarna nie będzie należała do nich. I dlatego chcą sobie zapewnić większość w Trybunale. Kumulując wakaty i powołując sędziów za jednym zamachem. To jest podobny trik, jakiego dokonali w 2015 roku. Wtedy poprawki Kropiwnickiego zapewniły im wybór sędziów na zapas dzięki obsadzeniu wakatów, które się pojawiły dopiero po ustaniu kadencji Sejmu. Wiedzieli, że przegrywają. W związku z tym na zapas zapełnili miejsca, które miały się pojawić dopiero w przyszłości. A teraz celowo zwlekali z zapełnieniem wakatów w Trybunale. Po to, żeby na przyszłość mieć dłuższe kadencje.
Jak popatrzymy w biogramy tej czwórki sędziów, to Krystian Markiewicz, był szef „Iustitii”, Maciej Zaborowski, inicjatywa Wolne Sądy, Anna Korwin-Piotrowska, szef Stowarzyszenia „Themis”...
– To są politycy w togach. Specjalnie zostali wybrani po to, żeby byli posłuszni Tuskowi. Tusk potrzebuje swojego zaufanego Trybunału na telefon. Po to, żeby akceptował wszystkie jego antypolskie ustawy oraz żeby omijać weto Prezydenta. Oni przyznają, że chcą Trybunałem omijać weto Prezydenta. W jaki sposób to będą robić? Otóż, jak wiemy, Prezydent zawetował zmianę ustawy o KRS-ie. Zawetował zmianę ustawy o sądach. I oni będą te ustawy, które myśmy uchwalali do 2023 roku, skarżyć do Trybunału wnioskami. Następnie zaufany Trybunał będzie unieważniał te wszystkie ustawy, które myśmy przyjęli. I wrócimy do stanu sprzed 2015 roku.
Czyli sprowadzenie Trybunału do roli trzeciej izby parlamentu...
– Dokładnie. Taki jest ich szatański plan. Taki bardzo przebiegły i możliwy teoretycznie. Dzięki temu politycznie zyskali by sprawczość. Ekipa Tuska przed wyborami w przyszłym roku musi się wykazać sprawczością. Muszą pounieważniać ustawy PiS-u. I to zrobią. Właśnie poprzez Trybunał. Oni nie będą próbowali po raz kolejny zawetowanych przez Prezydenta ustaw uchwalać, tylko skierują do Trybunału ustawy przyjęte za rządów PiS.
I Trybunał je unieważni. W ten sposób wrócimy do stanu sędziokracji, czyli sędziowie powołują sędziów. Mogą także zlikwidować CBA. Mogą zlikwidować KRS w obecnym kształcie. Mogą wprowadzić rozwiązania kompletnie sprzeczne z naszą Konstytucją. Na przykład wprowadzić regulacje dotyczące tzw. mowy nienawiści. Dlatego specjalnie dobrano właściwe osoby. Takiego aktywistę politycznego, jakim jest Markiewicz.
Jak Pan przewiduje dalszy rozwój wypadków w związku z obsadzaniem Trybunału Konstytucyjnego? Pojawiają się różne pomysły, krytyka działań Prezydenta. Czego możemy się spodziewać?
– Wszystko zależy od Trybunału. Jeżeli Trybunał Konstytucyjny uzna powołanie tych sędziów, podstawę ich wyboru, czyli regulamin Sejmu, za niezgodną z Konstytucją, to wszelka ich działalność w Trybunale, jeżeli by do niej doszło, nie będzie miała żadnej wartości prawnej. Gdyby nawet obecna koalicja opublikowała ich wyroki, to po zmianie władzy wszystkie te wyroki zostaną unieważnione. Ci sędziowie mogą zostać nawet wprowadzeni siłą. Ale to nic nie zmieni.
Także teraz wszystko zależy od decyzji Trybunału. Złożyłem wniosek w imieniu grupy posłów. I od tego wyroku bardzo wiele zależy. A jeżeli Trybunał nie wyda wyroku, albo wyda wyrok, że te przepisy są zgodne z Konstytucją, wówczas rozpocznie się to, o czym mówiłem. Realizacja planu omijania Prezydenta. Mogą nawet zakwestionować wybór samego Prezydenta. Mogą zakwestionować dokładnie wszystko po kolei. To będzie fabryka pseudoprawa.