• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Komu służy minister zdrowia?

Piątek, 24 maja 2013 (17:26)

Z Tomaszem Latosem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Zdrowia, rozmawia Izabela Kozłowska

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz przesłał list otwarty do środowiska lekarskiego, w którym stwierdził, że Kodeks Etyki Lekarskiej „wymaga korekty”, i poinformował o powołaniu komisji bioetycznej przy resorcie.

– Minister Arłukowicz przede wszystkim dystansuje się od problemów służby zdrowia, z którymi w tej chwili mamy do czynienia. W mojej ocenie, kodeks bioetyki minister powinien napisać najpierw dla siebie i swoich współpracowników. Uważam tak chociażby w kontekście ostatnich pomysłów jego resortu. Z jednej strony są plany wydania w ciągu trzech lat 250 mln zł na dofinansowanie in vitro. Z drugiej strony szukane są ograniczenia w koszyku świadczeń gwarantowanych. Wprowadzane są dodatkowe ubezpieczenia, na które najbiedniejszych Polaków nie będzie stać. W sytuacji, kiedy kryzys pogrąża nasze społeczeństwo, niemoralne i niewłaściwe jest nakazywanie obywatelom dopłacanie do niektórych procedur medycznych.

„Oczywiście najłatwiej i najwygodniej tłumaczyć te sytuacje »wadami systemu«. Ale to nie system podejmuje decyzje o przyjęciu lub odesłaniu pacjenta. Ani o sposobie jego leczenia” – napisał szef resortu zdrowia. System jest niezawodny?

– Minister ma metody, argumenty i sposoby, aby interweniować w tych sytuacjach, gdzie system nie działa. W niektórych przypadkach dochodzi do błędu konkretnego lekarza, co niestety jest wpisane w ten zawód, choć nie powinno się to zdarzać. Prawdą jest, że środowisko powinno napiętnować błędy, zwłaszcza te wynikające z niefrasobliwości czy też nieprzygotowania bądź niekompetencji. W innej sytuacji rzutuje to na wizerunek wszystkich powiązanych ze środowiskiem zdrowia. Tymczasem minister zdrowia – nie chcę powiedzieć, że nic – ale robi z pewnością mało albo bardzo mało, aby podejmować konkretne i sensowne działania mające na celu eliminację do minimum ewentualnych błędów.

Jest Pan przewodniczącym sejmowej Komisji Zdrowia. Jak wygląda dialog z ministerstwem?

- Zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i środowisko lekarskie są zawsze otwarte na debatę. Jesteśmy gotowi na dyskusję z ministrem. Świadczy o tym chęć wyrażona przez nas do debaty podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia. Chcieliśmy rozmawiać o ograniczeniach w koszyku świadczeń gwarantowanych, czyli dodatkowych odpłatnościach. Niestety pan minister Arłukowicz nie chciał przybyć na posiedzenie komisji. Co więcej, nie chciał z nami rozmawiać poprzez swojego wiceministra. Większość parlamentarna zdjęła ten punkt z porządku obrad komisji. Tak wygląda ten dialog, na który my jesteśmy otwarci, zaś ministerstwo nie wykazuje takiej woli. Organizowaliśmy konferencje poświęcone służbie zdrowia, bo chcemy rozmawiać ze środowiskiem lekarskim i Ministerstwem Zdrowia. Po drugiej stronie musi być otwartość na rozmowę, a nie jedynie składanie deklaracji. Pacjentom należy pomóc niezależnie od tego, jaka jest obecnie w Polsce sytuacja polityczna. Problem polega na tym, że koalicja rządząca zawsze wie lepiej i nie dopuszcza do dyskusji. Efekty jej działań i planów są dramatyczne. Zaczęło się od komercjalizacji służby zdrowia, a ma się skończyć na płaceniu przez pacjentów za niektóre procedury medyczne. To, co wyczynia Platforma Obywatelska czy minister Arłukowicz, nie jest przykładem dialogu. Nie ma go ani z nami – opozycją, ani ze społeczeństwem, ani ze środowiskiem lekarskim.

We wspomnianym liście minister zaznaczył, że „żaden system i żadne regulacje nie zastąpią odpowiedzialnego człowieka”...

- Odpowiedzialność powinna dotyczyć wszystkich, na każdym szczeblu. Zaczynając od dyspozytora decydującego o wysłaniu lub nie karetki pogotowania ratunkowego, kończąc na ministrze zdrowia. Wszyscy powinniśmy być bardziej odpowiedzialni. Jest to wpisane w etykę zawodów medycznych. Można postawić ponownie pytanie: Czy minister Arłukowicz nie powinien najpierw wysłać listu do samego siebie i swoich najbliższych współpracowników i czy to, co on robi, służy polskim pacjentom?

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska