PŚ w skokach – Stoch: Wreszcie jestem wolny
Niedziela, 29 marca 2026 (16:38)Trzykrotny mistrz olimpijski w skokach narciarskich Kamil Stoch zakończył karierę, zajmując w finałowym konkursie Pucharu Świata w Planicy 30. miejsce. Po ostatnim skoku nie ukrywał, że odczuwa ulgę. – Wreszcie jestem wolny – przyznał.
Stochowi nie udało się przekroczyć granicy 200 metrów na skoczni, na której w 2017 roku poszybował najdalej w życiu – 251,5 m. W pięciu ostatnich latach już nie wrócił na szczyt, a ostatni sezon był dla niego bardzo trudny.
– Stoczyłem największą batalię chyba w całej mojej karierze. Nie szło, ale wreszcie jestem wolny. Wolny od swoich ambicji, od podkręcania siebie samego, że ma być tak jak ja chcę. Dotrwałem do końca i powalczyłem – powiedział Kamil Stoch.
W pierwszej serii długo zajmował ostatnie miejsce i zanosiło się na to, że może jako jedyny ze stawki 31 zawodników nie awansować do finału, ale słabiej od niego skoczył Niemiec Felix Hoffmann, co oznaczało, że polski mistrz dostał się do „30”.
– Byłem maksymalnie skoncentrowany, chciałem oddać dalekie skoki, ale po prostu głowa odmówiła posłuszeństwa – tłumaczył.
W sobotę wieczorem Kamil Stoch spotkał się z kibicami w Kranjskiej Gorze. Spał krótko i przyznał, że obudził się bardzo zmęczony.
– Jest we mnie tyle emocji, że jeszcze długo będę wspominał, roztrząsał. Najbardziej odczuwam szczęście i radość, że wytrwałem do końca. Teraz zaczynam nowe życie – zadeklarował.
Przed ostatnim skokiem chorągiewką dała mu znak do startu żona Ewa.
– To bardzo symboliczne. Sygnał do skoku daje ci żona, która czeka na to, żebyś wrócił do domu. Tego nie widziałem, dowiedziałem się później – przyznał.
Po finałowej próbie Kamil Stoch odrzucił narty. Co to oznaczało? Że ma ich dość?
– Chciałem się ukłonić kibicom, a narty mi przeszkadzały. Musiałem je odrzucić. Może to wyglądało jakoś symbolicznie, ale nie było zamierzone. Planowałem co innego – żeby głęboko pokłonić się tej wspaniałej publiczności, która specjalnie do mnie przyjechała do Planicy, aby mi towarzyszyć po raz ostatni – nadmienił.
Jakie miał uczucie, gdy wylądował po ostatnim skoku?
– Miało być trochę dalej, chciałem skoczyć ponad 200 metrów, ale nie udało się – wspomniał.
Co będzie teraz treścią jego życia?
– Przede wszystkim chciałbym odpocząć. Jest wiele rzeczy, które chciałbym robić. Na pewno będę oglądał moich kolegów na skoczni, którym życzę jak najlepiej – podsumował jeden z najbardziej utytułowanych sportowców w historii Polski.
Na finałowe zawody od rana ściągały do Planicy tysiące kibiców. Przejazd shuttle busem z Kranjskiej Gory pod kompleks skoczni, choć to zaledwie 8 km, trwał godzinę i 15 minut. Już na sobotni konkurs drużynowy sprzedano komplet 30 tys. biletów. W niedzielę kibiców było jeszcze więcej, a Polacy stanowili drugą, po Słoweńcach, najliczniejszą grupę. Część fanów oglądała konkurs spoza ogrodzenia.
To był wzruszający moment, gdy Kamil Stoch otwierał drugą serię konkursową. Słoweński spiker krzyknął: „Slovenija pozdravlja Poljsko” i zapowiedział ostatni skok wielkiego mistrza.
Trzykrotny złoty medalista olimpijski skoczył przy ogłuszającej wrzawie, osiągając 190 metrów, o trzy metry bliżej niż w pierwszej próbie.
Po tym skoku nastąpiła przerwa w konkursie. Kamila Stocha na ramiona wzięli koledzy z kadry, Piotr Żyła i Dawid Kubacki, obok towarzyszyli młodsi – Aleksander Zniszczoł z Klemensem Joniakiem, wszyscy ubrani w plastrony z jego wizerunkiem i nazwiskiem. Kamil Stoch przeszedł pod szpalerem ustawionym z nart.
Później był czas na zdjęcia i wywiady. Udzielając ich, Kamil Stoch co chwilę przerywał, żeby wyściskać się z kolejnymi skoczkami, którzy po swoich próbach musieli przejść przez tzw. strefę mieszaną. Szczególnie serdecznie pożegnał się z Niemcem Karlem Geigerem.
Gdy konkurs się zakończył, Kamil Stoch ponownie został zaproszony na zeskok. Nastąpiła kolejna sesja fotograficzna, tym razem z oficjelami, trenerami i osobami związanymi z jego klubem Eve-nement Zakopane.
Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz, wielki poprzednik Kamila Stocha, wręczył mu nagrodę ufundowaną przez PZN i jednego ze sponsorów – „Bilet na podróż dookoła świata”, składający się z 16 destynacji, dla Kamila i jego żony Ewy.
Kamil Stoch 80 razy stanął na podium indywidualnych zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich, po raz ostatni 11 grudnia 2021 roku w Klingenthal, gdzie był trzeci. Odniósł 39 zwycięstw.
Do jego najważniejszych sukcesów należą trzy złote medale olimpijskie i jeden brązowy, trzy zwycięstwa w Turnieju Czterech Skoczni i dwie Kryształowe Kule za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wygrał 39 konkursów pucharowych, a więc tyle samo co Małysz.
Do najważniejszych osiągnięć Kamila Stocha zaliczyć też należy m.in. złote medale mistrzostw świata – indywidualnie w 2013 roku w Val di Fiemme (Predazzo) i drużynowo w 2017 w Lahti. W 2018 roku został natomiast wicemistrzem globu w lotach.
Kamil Stoch pożegnał się w sobotę wieczorem z kibicami w Kranjskiej Gorze. – Dokładnie w tym samym miejscu, gdzie stoi scena, zaręczyłem się – przyznał trzykrotny mistrz olimpijski.
Na wieczór Kamila Stocha ściągnęły tłumy kibiców. Kamil otrzymał prezenty od sponsorów, od gospodarzy Zakopanego i Planicy, a także tablicę z autografami i życzeniami od swoich rywali i zarazem przyjaciół ze skoczni. Kryształowy puchar od Słoweńców wręczył mu... Petr Prevc, jego wielki konkurent, starszy brat najlepszego skoczka kończącego się sezonu, Domena.
Punktem kulminacyjnym wieczoru była rozmowa Kamila Stocha z kibicami, pełna humoru, żartów, ciętych ripost, ale i momentami poważna. Mikrofon wędrował z rąk do rąk.
Kamil Stoch opowiadał, że zamierza wrócić do książek, które już czytał. Planuje objechać razem z żoną całą Polskę, obiecał odwiedzić Sandomierz, chce wrócić do wędrówek górskich i wyjechać na narty.
Ze swoich skoków najbardziej zapamiętał lot na mamucie w Planicy w 2017 roku, gdy osiągnął 251,5 m, a także wszystkie „magiczne” skoki po zwycięstwo w Zakopanem.
Wielką wartość ma dla niego kartka, którą otrzymał w samolocie od nieznajomej kobiety.
– Gdy wracałem samolotem po nieudanym turnieju, przybity, z głową spuszczoną, pewna pani podeszła do mnie, dała mi kartkę i odeszła bez słowa. Później przeczytałem: „Nieważne, co się wydarzy. I tak Ciebie kochamy”. Wracałem do domu szczęśliwy, ze łzami w oczach. Jeżdżę z tą kartką do tej pory – zwierzył się.
– Usłyszałem też bardzo miłe słowa od Karla Geigera [niemieckiego skoczka – PAP], który powiedział mi, że byłem dla niego inspiracją właśnie w tym sezonie, bo widział, z czym się zmagam. I on też przechodził bardzo trudne chwile i stawiał sobie mnie jako wzór do naśladowania. „Jak ty dałeś radę, to ja też dam radę” – powiedział. To mnie bardzo zbudowało – dodał Kamil Stoch.
– Kielo zakurzyło w Zębie? – zapytał kibic z Poronina, wywołując salwę śmiechu. Ktoś z tłumu podpowiedział, że w rodzinnej miejscowości Kamila Stocha spadło 25 centymetrów śniegu.
– To pierwszy dzień na emeryturze spędzę na „łopatowaniu” – odpowiedział trzykrotny mistrz olimpijski.
Inny mieszkaniec Poronina poprosił Kamila Stocha, by zatańczył „po góralsku”.
– Mam ksywe nózki, to nie zatance – ripostował ze śmiechem Kamil Stoch, lecz po chwili dał się namówić i zastukał obcasami.
W trakcie wieczoru podpisał wiele flag, plastronów, a nawet kask narciarski dla fanki z Węgier.