• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Rząd PO – PSL chce mechanicznie ukryć bezrobocie

Piątek, 24 maja 2013 (14:44)

Z Januszem Szewczakiem, głównym ekonomistą Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK), rozmawia Izabela Kozłowska

Główny Urząd Statystyczny opublikował dane dotyczące bezrobocia, z których wynika, że zmniejszyło się ono o 0,3 proc. i w kwietniu br. wyniosło 14 procent.

– Odnotowaliśmy nieznaczny, znikomy wręcz, spadek bezrobocia. W latach poprzednich bezrobocie zmniejszało się znacznie więcej w okresie rozpoczęcia prac sezonowych i prac w branży budowlanej. Obecny nieznaczny spadek liczby osób pozostających bez pracy nie zmniejsza problemów w społeczeństwie, jakie rodzi tak wysokie i poważne bezrobocie. Spadek, który teraz odnotowaliśmy, oznacza, że w drugiej połowie roku będzie ono rosło. Pragnę zauważyć, że współczynnik ten jest wyraźnie wyższy niż liczba, którą planował w budżecie minister finansów Jacek Rostowski. Przypomnę, że według wyliczeń resortu miał on wynieść 13 procent. Granica ta została już dawno przekroczona.

Dane GUS nie uwzględniają wszystkich osób pozostających w Polsce bez pracy...

– Pamiętajmy o olbrzymim bezrobociu ukrytym, zwłaszcza na obszarach wiejskich, oraz o milionach Polaków, którzy wyjechali z kraju za pracą. Zwróćmy uwagę, że dotyczy to przede wszystkim ludzi młodych, którzy powinni zakładać rodziny w Polsce, wspierać naszą gospodarkę i system emerytalny.

Po okresie wakacyjnym możemy spodziewać się, że około 200 tys. absolwentów szkół średnich wyemigruje w poszukiwaniu pracy. Do tego dojdą też osoby kończące uczelnie.

Wspomniał Pan, że w drugiej połowie roku bezrobocie ponownie wzrośnie. Jaki poziom może ono osiągnąć?

– Bankrutujące firmy, szczególnie z branży budowlanej, będą w dalszym ciągu zwalniały pracowników. Co więcej, przez 1,5 roku nie ma planów inwestycji. Procesy prywatyzacyjne, które rząd zamierza podjąć, będą oznaczały likwidację kolejnych miejsc pracy. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o Polskie Linie Lotnicze LOT. Możemy spodziewać się znacznych zwolnień wśród nauczycieli.

Również komercjalizacja i prywatyzacja szpitali, jaką prowadzi obecna ekipa rządząca, oznacza kolejne zwolnienia pracowników. Wspominam tu o branżach, w których zatrudniona jest znaczna grupa naszych obywateli.

Dlatego w końcówce roku możemy spodziewać się powrotu do poziomu 15 proc., jak nie wyżej. Nie zapowiada się, żeby przyszły rok był lepszy. Tym bardziej że bezrobocie jest problemem fundamentalnym dla całego społeczeństwa. Tymczasem nie widać, aby walka z nim była priorytetem w działaniu rządu PO – PSL. Żadnych działań zmierzających do zmniejszenia liczby bezrobotnych w Polsce nie widać. Wręcz przeciwnie.

W ostatnich dniach premier Donald Tusk (PO) stwierdził, że „nie ma ważniejszej sprawy dla odpowiedzialnych i uczciwych polityków niż walka o miejsca pracy”. Dodał przy tym, iż „kupi każdy pomysł na walkę z bezrobociem bez targowania się”. Czego możemy spodziewać się po tych zapowiedziach?

– Koalicja rządząca nie ma żadnej koncepcji na walkę z bezrobociem i tworzenie kolejnych miejsc pracy. Gabinet Donalda Tuska ma tylko pomysł na kreatywną politykę. Jedyna propozycja, jaką ma minister Rostowski, to wyrejestrowywanie części bezrobotnych. Miałoby to następować automatycznie, mechanicznie. Nie jest to walka z bezrobociem, ale ukrywanie prawdy o skali tego groźnego dla społeczeństwa zjawiska.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska