Sprawy partyjne ponad sprawy państwowe?
Piątek, 24 maja 2013 (11:29)Z dr. hab. Rafałem Chwedorukiem, politologiem z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Marta Milczarska
Kryzys gospodarczy w Polsce trwa, zaś zmiany i reformy są kosmetyczne...
– Jeśli chodzi o kwestię reform, to, jak sądzę, to ona staje się w tym momencie przedmiotem sporu między z jednej strony Grzegorzem Schetyną i ośrodkiem prezydenckim a z drugiej strony premierem Donaldem Tuskiem. Polityka, którą prowadził do tej pory Tusk, polegała na bardzo powolnym dawkowaniu liberalnych, rynkowych, raczej niepopularnych społecznie reform, i to jest właśnie ta symboliczna „ciepła woda” w kranie.
Donald Tusk mający za sobą traumatyczne doświadczenia Kongresu Liberalno-Demokratycznego oraz Unii Wolności – partii wyraziście liberalnych, które utożsamiane z takimi reformami wypadły z wielkiej polityki, stara się unikać powtórki z historii, bojąc się, że może tak stać się z Platformą.
Natomiast jego oponenci, co wyraźnie widać w ich wypowiedziach, zdają się opowiadać za tym, żeby przeprowadzić niepopularne reformy jak najszybciej, za czym zapewne kryje się taka kalkulacja, że najwierniejsi wyborcy Platformy, czyli część zamożnych mieszkańców miast przy tej partii pozostanie mimo wszystko, zaś obrzeża elektoratu – jak pokazują kolejne przedterminowe wybory samorządowe – i tak od Platformy już odeszła i zapewne odejdzie.
29 czerwca odbędzie się Konwencja Krajowa Platformy Obywatelskiej, przyniesie ona nowego szefa Platformy?
– Donald Tusk w 2011 roku, gdy paradoksalnie słabły notowania Platformy, postawił wszystko na jedną kartę, tzn. rzucił swój autorytet na szalę i przeistoczył wybory do parlamentu w plebiscyt nad swoim własnym „premierostwem”.
Ten plebiscyt wygrał, a zatem odwołał się do opinii publicznej na swój sposób nawet ponad głową własnej partii. Jak sądzę, teraz próbuje dokonać tego samego wewnątrz partii, to znaczy wiedząc, że jest jej symbolem, że także jest symbolem czasu prosperity politycznej tej partii, próbuje się odwołać poprzez publiczne wybory z udziałem wszystkich członków Platformy Obywatelskiej, do tych zwykłych niezaangażowanych na co dzień członków PO także niejako trochę ponad głowami aparatu partyjnego.
Tusk może podzielić los Waldemara Pawlaka?
– Przestrogą dla Tuska powinien być PSL, gdzie odwołanie z roli prezesa partii polityka bardzo silnie utożsamionego z tą partią, Waldemara Pawlaka, i zamienienie go na innego polityka zakończyło się jednak polityczną porażką i fiaskiem. Zapewne jest to też motywacja dla Donalda Tuska.
Poza tym mamy tu także do czynienia z czynnikiem pragmatycznym, ponieważ Platforma na pewno nie będzie zyskiwać w sondażach. Wybory za kilka lub kilkanaście miesięcy na przewodniczącego partii mogą przynieść zupełnie inne rezultaty niekorzystne dla Donalda Tuska, mogłoby dojść do odwrócenia relacji, z której niegdyś wynikało, że Tusk jest popularniejszy niż jego partia.
Gdyby doszło do odwrotnej sytuacji, to znaczy, że partia ma wyższe zaufanie niż lider, to wtedy bardzo szybko – jak sądzę – popularność jego partii spadłaby na łeb na szyję. Donald Tusk gwarantuje sobie to, że to on będzie ustalał listy do Parlamentu Europejskiego, a to w polskiej polityce jest dosyć duża władza, jeśli chodzi o skalę wewnątrzpartyjną, i to – myślę – było stawką wczorajszego posiedzenia zarządu PO. Jest to oczywiście tylko bitwa w wojnie, a nie jej rozstrzygnięcie. Można się spodziewać, że wojna Donalda Tuska z Grzegorzem Schetyną nie zakończy się trwałym pokojem, a jeden z tych polityków po prostu tą wojnę będzie musiał przegrać.
Do tej pory nie było widać konfliktów w PO, premier Donald Tusk rządził twardą ręką, teraz sam przyznaje, że atmosfera w partii jest gorąca. Może to tylko chłodna kalkulacja, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od poważnych problemów gospodarczych i nicnierobienia rządu?
– Platforma opanowała do perfekcji umiejętność kreowania tematów odwracających uwagę od zagadnień, które nie przynoszą partii popularności. Moim zdaniem, tematyka kulturowa była tego przejawem, czyli na przykład do tematu in vitro, a także kwestia stawiania przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry. Jednakże w tym przypadku nie sądzę, to znaczy chaos i konflikt w Platformie Obywatelskiej nie służy jej. Bardzo ciekawe jest to, co mówią stronnicy Donalda Tuska wewnątrz partii, że to, co dzieje się w niej od kilku miesięcy jest w znacznym stopniu wyreżyserowane przez Grzegorza Schetynę.
Były marszałek Sejmu podjął grę obliczoną na spadek poparcia Platformy i osłabienie przywództwa Donalda Tuska i wymuszenie na nim stopniowego przekazywania władzy najpierw na poziomie partii, a później na poziomie państwa. Zwróćmy uwagę, że jednak na tle innych sporów, jakie były w PO, jest to spór poważny, to znaczy nie jest sporem ideologicznym, gdyż Tusk i Schetyna mają takie same poglądy, obaj wywodzą się z tradycji liberalnej. Natomiast jest to także spór o sposób reagowania partii na kryzys.
Śmiem twierdzić, że jest to dużo poważniejszy spór, mający większe reperkusje dla tego sytemu partyjnego, a także państwa niż spór Tuska z Jarosławem Gowinem. Myślę, że czerwcowe wybory pokażą, że Gowin i jego potęga polityczna były raczej efektem wyobraźni niż realną pozycją Gowina w strukturach Platformy.
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska