• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Program zamiast mieszkania

Piątek, 24 maja 2013 (02:04)

Rządowy program „Mieszkanie dla młodych”, który ma zacząć obowiązywać od początku przyszłego roku jest w znacznym stopniu ograniczony w porównaniu z zakończonym w 2012 r. programem „Rodzina na swoim”.

Przede wszystkim skierowany jest do tych, którzy chcą kupić mieszkanie na rynku pierwotnym. Sejm wysłuchał wczoraj informacji w sprawie realizacji programu pomocy w nabywaniu własnego mieszkania „Rodzina na swoim”. W ramach rozpoczętego jeszcze przez rząd Prawa i Sprawiedliwości programu – jak poinformowało wczoraj Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej – udzielono ponad 181 tys. kredytów.

Mimo że cieszył się powodzeniem, rząd Donalda Tuska postanowił go zakończyć. W zamian za likwidację premier złożył obietnicę, że powstanie nowy program. Przez cały bieżący rok żadne nowe instrumenty wsparcia w nabywaniu mieszkania nie zostaną jednak uruchomione. W ubiegłym tygodniu rząd przyjął projekt ustawy „Mieszkanie dla młodych” mający zastąpić wygaszony w 2012 roku poprzedni program mieszkaniowy.

Na pewno Donald Tusk będzie mógł odhaczyć na swojej liście „kolejny sukces” i opowiadać, jak bardzo dba, by młodym Polakom było łatwiej nabyć własne mieszkanie. Podczas wczorajszej debaty nad informacją rządu o realizacji programu „Rodzina na swoim” i przygotowywanego programu „Mieszkanie dla młodych” jednak tylko reprezentant Platformy Jacek Tomczak stwierdził, iż nowy program rządu Tuska jest lepszy od wygaszonego w 2012 roku. Nawet koalicyjne PSL zgłosiło poważne uwagi do przyjętego przez rząd projektu. O ile „Rodzina na swoim” pozwalała na nabycie mieszkania z pomocą państwa zarówno na rynku wtórnym, jak i pierwotnym, a także umożliwiała skorzystanie z dopłaty do odsetek od kredytu na indywidualną budowę własnego domu, o tyle już nowoprojektowany program przewiduje jedynie dopłaty do kredytów na zakup nowego mieszkania na rynku pierwotnym.

Wieś dyskryminowana

Andrzej Dąbrowski (PSL) zadeklarował wczoraj, że jego klub będzie wnioskował podczas prac nad ustawą, aby pomoc objęła także dopłaty do kredytów na zakup mieszkania na rynku wtórnym i na budowę domów jednorodzinnych. Jak zaznaczył, skupienie programu na mieszkaniach z rynku pierwotnego oznacza, że pomoc na zakup mieszkania będzie de facto kierowana do tych młodych, którzy zdecydują się zamieszkać w dużych miastach, gdyż – zaznaczył Dąbrowski – w małych miejscowościach, a tym bardziej na wsiach, deweloperom nie opłaca się budować bloków.

Na ten problem zwracał również uwagę Piotr Szeliga (Solidarna Polska). – Mieszkańcy małych miasteczek i wsi nie będą mieli szans na nabycie mieszkań na rynku pierwotnym – mówił Szeliga. Jego zdaniem, inicjatywa może najwyżej posłużyć „rządowym specom od PR” do opowiadania, jak fantastyczny program wymyślili. Zmianę zasad w pomocy w nabyciu własnego mieszkania krytykował również Leszek Aleksandrzak (SLD). – Ten program, który był dotąd, sprawdził się i był dobrze oceniany przez tych, którzy brali kredyty – mówił Aleksandrzak. Poseł SLD stwierdził, że nie rozumie, dlaczego sprawdzone rozwiązania są likwidowane i zastępowane gorszymi, tym bardziej że – jak zapewniał rząd – pieniędzy na tego typu pomoc nie brakuje. Inni posłowie zwracali uwagę, że w ramach programu zniknie dotychczasowa możliwość uzyskania zwrotu VAT za materiały budowlane użyte do budowy bądź wykończenia domu lub mieszkania.

Zastrzyk dla deweloperów

Andrzej Adamczyk (PiS) wytknął, że przez cały bieżący rok w wyniku decyzji rządu Donalda Tuska nie obowiązuje żaden mechanizm wsparcia w nabyciu własnego mieszkania. – Niestety, program został wygaszony i nie został zastąpiony żadnym instrumentem wsparcia do 1 stycznia 2013 roku. Dzieje się tak mimo deklaracji rządu, że będzie to płynne przejście od jednego programu do drugiego. Zostawiliście na lodzie młodych ludzi, nie dajecie im żadnych szans na to, aby mogli rozwijać się tutaj, w Polsce – mówił Adamczyk. Według posła, program „Rodzina na swoim” był przede wszystkim instrumentem wsparcia dla nabywania mieszkań poza metropoliami – na rynku wtórnym, czy też dla budowy domu jednorodzinnego, a dopiero w trzeciej kolejności stanowił wsparcie nabywania mieszkań na rynku pierwotnym. Program rządu Tuska ma natomiast wspierać zakup mieszkań u deweloperów.

– Biorąc pod uwagę, że program „Mieszkania dla młodych” skierowany jest tylko do rynku pierwotnego, czyli nowo budowanych mieszkań, to warto zauważyć, że w 180 powiatach w Polsce nie wydano ani jednego pozwolenia na budowę w roku ubiegłym. Mało tego – w następnych 80 powiatach było jedynie od 1 do 50 pozwoleń na budowę. Biorąc pod uwagę, że mamy 379 powiatów, wykluczacie z programu wsparcia w nabywaniu mieszkania trzy czwarte terytorium kraju – mówił do rządzących Adamczyk.

W ramach programu „Rodzina na swoim” od 2007 do 2012 r. udzielono 181 tys. 536 kredytów. Kredytobiorcy mogli liczyć na pomoc ze strony państwa w postaci dopłaty w wysokości połowy spłacanych odsetek od kredytu przez okres 8 lat. Z informacji przedstawionej wczoraj przez wiceministra budownictwa Piotra Stycznia wynika, że aż 55,25 proc. kredytów w ramach programu zostało udzielonych na zakup mieszkania na rynku wtórnym. Z zakupu mieszkania na rynku pierwotnym – preferowanego w nowym programie rządowym – skorzystało poprzednio 26,36 proc., a 18,39 proc. uczestników programu „Rodzina na swoim” uzyskało dopłatę do odsetek kredytu na budowę domu jednorodzinnego.

Artur Kowalski