• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Komentarz

Opór wobec lewackiej propagandy

Piątek, 13 marca 2026 (18:18)

Diagnoza przedstawiona przez kandydata na premiera największej partii opozycyjnej w sprawie zapaści demograficznej w Polsce rozwścieczyła lewicowo-liberalne środowiska. Tak, rzeczywiście, nieprawdopodobnie szybko idziemy w dół, jeśli chodzi o liczbę populacji, bo rodzi się coraz mniej dzieci. Dla normalnego człowieka jest zupełnie oczywiste, że dzieci rodzą się wówczas, gdy promuje się rodzinę, małżeństwo, kiedy dba się o kobietę i kiedy kobiety czują się bezpiecznie.

Po najpierw personalnych atakach na prof. Przemysława Czarnka, także ze strony funkcjonariuszy obcej Polsce telewizji, manipulowaniu wypowiedziami czy ich zmyślaniu na potrzeby udowodniania z góry założonej tezy – dziś czytamy zaklęcia, że ta kandydatura ma zatopić Prawo i Sprawiedliwość. Nietrudno oprzeć się wrażeniu, że lewicowo-liberalne środowiska podskórnie wyczuwają, że Jarosław Kaczyński po tym, jak wystawił w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego najpierw Andrzeja Dudę, a później Karola Nawrockiego, jeszcze raz trafił z wyborem odpowiedniego człowieka na ten czas i na stojące przed Polską wyzwania.

To, jak widać, boli, bo zaraz po tej decyzji rozpoczęła się seria krytycznych komentarzy. Swoimi przemyśleniami w związku z wysunięciem kandydatury prof. Przemysława Czarnka na przyszłego premiera podzielił się z Polakami za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych Radosław Sikorski: „Przemysław Czarnek będzie dobrym kandydatem na premiera, ale w Afganistanie, tam jego idee edukacyjne i idee co do roli kobiet już są realizowane” – orzekł. Czy szef MSZ wysyłałby do Afganistanu także przedstawicieli Knesetu? Izrael wśród państw wysoko rozwiniętych jest wręcz ewenementem, jeśli chodzi o demografię, a uzyskanie wskaźnika dzietności w Izraelu na poziomie 2,8-3 dziecka na kobietę przypisuje się właśnie przede wszystkim czynnikom kulturowym i religijnym. My również jako chrześcijanie mamy rodzinę zapisaną głęboko w kulturze. Stąd też niszczenie naszej Ojczyzny rozpoczyna się od ataku na Kościół, na naszą wiarę, a przez to i na rodzinę. Nie przypadkiem przecież niemieckie władze na okupowanych ziemiach polskich wprowadziły w 1943 r. legalizację zabijania dzieci poczętych. Nie było to wyrazem niesienia wolności kobietom w Polsce, nawet w niemieckim rozumieniu – tym bardziej że aborcja w Niemczech była zakazana – lecz planowym wprowadzeniem instrumentu ludobójczej polityki mającej na celu ograniczać przyrost demograficzny w Polsce.

I tylko można się zgodzić z postawioną przez prof. Przemysława Czarnka tezą, która tak zabolała rządzące dziś środowiska. Powiedział on, że tzw. piekło kobiet to właśnie urządzają w Polsce lewacy. Ci sami, którzy przedstawiają się jako bojownicy o ich prawa i lepsze życie. Obnażanie tej prawdy przez kogoś, kto nie ma obaw, by głośno mówić, jak jest, to skuteczny cios w narrację lewackich środowisk upatrujących samych korzyści w „ubogaceniu kulturowym” masowej migracji.

Te właśnie środowiska, którym politycznie patronuje Donald Tusk, mają długą historię walki z polską wiarą i rodziną czy w zabieganiu o promowanie zabijania dzieci w łonach matek. To ten były i obecny premier, który sam nazwał katolików „moherowymi beretami”, odpowiedzialny jest za wprowadzenie i promowanie w polityce osoby określającej katolików „talibami” czy innej, która obiecała nam, w naszym własnym kraju „opiłowywanie”, bo „jeśli nie, to znowu podniesiecie głowę, jeżeli się cokolwiek zmieni”. Kontynuację tej polityki mamy zresztą do dziś, wraz z próbą budowy pasa transmisyjnego w postaci szkolnego przedmiotu „edukacja zdrowotna” – o ładnie brzmiącej nazwie – dla sączenia lewackiej propagandy wśród młodzieży. Niezwykłą perfidią w walce o zapaść demograficzną w Polsce jest realizowana właśnie koncepcja likwidacji porodówek. Jeżeli w Pałacu Prezydenckim nie udało się zainstalować osoby, która byłaby skłonna podpisać się pod ustawą o zabijaniu najmłodszych Polaków, to przynajmniej kobiety będą pozbawiane komfortu i zmuszane do tego, aby dobrze się zastanowić, czy naprawdę chcą rodzić dzieci, narażając się na ryzyko, że najbliższą specjalistyczną pomoc w razie potrzeby będą mogły uzyskać nawet dziesiątki kilometrów od miejsca zamieszkania.

Artur Kowalski