Polska naszą matką
Wtorek, 10 marca 2026 (15:49)Wrocław, 8 marca 2026 r.
Homilia wygłoszona w archikatedrze wrocławskiej podczas obchodów 84. rocznicy ogłoszenia Pięciu Prawd Polaków spod znaku Rodła podczas I Kongresu Polaków w Berlinie, 6 marca 1938 r.
Wstęp
Czcigodny Księże Kanoniku Pawle, proboszczu
parafii archikatedralnej we Wrocławiu, wraz z księżmi
tu obecnymi;
Szanowny Panie Tadeuszu, prezesie Rodziny Rodła
we Wrocławiu;
Szanowni przedstawiciele władz państwowych, wojewódzkich i samorządowych;
Wszyscy znamienici Goście dzisiejszej uroczystości;
Drodzy Bracia i Siostry, łączący się z nami przez
przekaz medialny;
Drodzy Parafianie katedralni.
Dzisiejsza homilia będzie miała dwie części. W pierwszej podejmiemy refleksję nad ogłoszonym Słowem Bożym, gdyż ono jest dla nas najważniejsze. W drugiej części przypomnimy i skomentujemy Pięć Prawd Polaków spod znaku Rodła, które zostały ogłoszone podczas I Kongresu Polaków w 6 marca 1938 r. w Berlinie.
1. Chrystus dawcą żywej wody
a) Woda naturalna i woda żywa
Ogniwem spinającym dzisiejsze czytania mszalne jest temat wody. Woda była bardzo potrzebna narodowi wędrującemu przez pustynię do Ziemi Obiecanej. Mojżesz, na rozkaz Boga, wydobył ją cudownie ze skały, by ugasić pragnienie ludu. Do studni z wodą przyszedł także Jezus. Spotkał tu kobietę z Samarii. Spotkanie przy wodzie naturalnej dało Chrystusowi sposobność do wypowiedzi
na temat wody żywej, „wody wytryskającej ku życiu wiecznemu”. Ta woda żywa to dar Boży, to „miłość Boża rozlana w ludzkich sercach przez Ducha Świętego,
który został nam dany” – jak poucza dziś św. Paweł.
Wodę znamy z codziennego życia. Wiemy, jak ważna jest dla życia. Wody wszyscy potrzebujemy. Potrzebujemy
jej do mycia, do czyszczenia, do kąpania. Potrzebujemy przede wszystkim do picia, do gaszenia pragnienia i do podtrzymywania życia biologicznego. Gdy brakuje wody, zamiera życie. Woda jest tak konieczna, jak konieczny
jest chleb. Stąd mawiali nasi praojcowie: „Jak jest chleb
i woda, to nie ma głoda”. Wodę wybrał Chrystus jako materię do świętych czynności liturgicznych. Posługujemy się wodą przede wszystkim przy udzielaniu sakramentu chrztu św. Obmycie wodą w czasie udzielania chrztu św. jest znakiem obmycia duchowego z grzechu pierworodnego. Tego aktu dokonuje sam Bóg.
Dlatego też chrzest bywa nazywany kąpielą odradzającą.
Chrystus mówi nam dziś o innej wodzie, o wodzie żywej, „wodzie wytryskującej ku życiu wiecznemu”. Co to jest
za woda? Gdzie jej szukać? Do czego służy? Woda żywa
to dar Boży, czyli łaska Boża, niewidzialna pomoc Boża, dawana gratisowo człowiekowi. Woda żywa to moc Ducha Świętego udzielana wierzącemu człowiekowi. Pochodzi ona od Chrystusa. Jest ona potrzebna człowiekowi do życia duchowego, tak jak woda zwyczajna konieczna jest do życia biologicznego. Gdy nie ma wody żywej, czyli Bożej mocy, łaski uświęcającej, ginie, zamiera życie Boże, życie wiary w człowieku. Ta śmierć duchowa może być o wiele tragiczniejsza od tej pierwszej, fizycznej, bo można umrzeć duchowo na wieki i na zawsze pozostać poza kręgiem przyjaciół Boga.
b) Czas obmycia i przyjmowania wody żywej
Przeżywamy czas Wielkiego Postu. Patrzymy codziennie
na świat, w którym toczą się wojny, świat, który chce się bogacić, świat, który zabiega o to, by było co jeść i pić. Pamiętamy jednak o ostrzeżeniu Chrystusa, skierowanym do nas na początku tego okresu: „Nie samym chlebem
żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4,4). Wierzymy Chrystusowi. Dlatego pytamy się dzisiaj, jak to jest u nas z tą wodą żywą; czy jej szukamy, czy ją pijemy?
Popatrzmy, ile ludzi umarło dziś na duchu i stało się wyschniętą pustynią. Wielu zapomniało o Bogu. Oddaliło się od Niego albo w ogóle wykreśliło Go z historii swego życia. W naszym kraju uczęszcza regularnie do kościoła
na Mszę św. w niedziele i święta niecałe 30 proc. ludzi,
a w niektórych regionach Polski poniżej 20 proc. Z tych uczęszczających do kościoła tylko część przystępuje
do Komunii św., a więc pije wodę żywą tylko część uczestników Eucharystii. A co z resztą? Dlaczego nie chcą przychodzić do źródła wody żywej? Przecież ludzie sami
nie mogą się zbawić. Własnymi siłami nie pokonają zła. Wszystkim nam jest potrzebny Bóg, który „okazuje nam swoją miłość przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (Rz 5,8) – jak to dziś przypomniał św. Paweł. Jezus czekał kiedyś przy studni
na niewiastę. Czekał nie tylko po to, by dała mu pić, ale czekał po to, by jej powiedzieć, że jest grzeszna i że w tej sytuacji potrzebna jest jej inna woda, woda żywa, woda Bożego przebaczenia, woda nowego życia w Duchu Świętym, życia w Duchu i w prawdzie. Oto dzisiaj Chrystus czeka na nas. Siedzi przy studni. Tą studnią dziś jest ten kościół. Tą studnią jest ten ołtarz. Jesteśmy pobrudzeni różnymi grzechami. Mamy w sobie za mało Ducha Świętego. Jezus chce nas napoić świętą wodą, mocą
Ducha Świętego, wodą swego miłosierdzia i przebaczenia. On chce zreformować nasze serca. Zauważmy, że On jest jedynym reformatorem świata, który zabrał się za reformę ludzkiego serca, wnętrza. Tam, w sercu jest źródło wszystkiego, źródło dobra i zła. Tam jest miejsce, które sobie zarezerwował Bóg dla Siebie. A oto człowiek często Boga stamtąd wypędza. Łudzi się, że szczęście znajdzie poza Bogiem. Jest to największe złudzenie, które ludziom towarzyszyło, które ciągle za sprawą szatana powraca
do ludzi. Czy zatem mieszka w nas Bóg, czy mieszka
Duch Święty? Nie wolno zapominać o Bogu, który jest pierwszym lekarzem człowieka? Dla nas ma najlepsze
leki na nasze duchowe choroby.
2. Prawdy Polaków spod znaku Rodła jako
katechizm narodowy i „mały dekalog polskości”
Moi Drodzy, zanika dzisiaj nie tylko wiara, nie tylko życie Boże w człowieku, ale także duch patriotyzmu. Widzimy,
że w klasie politycznej naszego kraju prawdziwi patrioci
są atakowani, czasem ośmieszani, a niekiedy podstępnie czy wyraźnie zwalczani. Większość mieszkańców naszego kraju zna to hasło, którego autorem jest jeden z polityków, a które brzmi: „Polskość to nienormalność”.
W tej części patriotycznej pochylimy się nad Pięcioma Prawdami spod znaku Rodła, które zostały ogłoszone podczas I Kongresu Polaków, 6 marca 1938 r. Wydarzenie to miało miejsce w największej sali teatralnej w Berlinie
w czasie Kongresu Związku Polaków w Niemczech
– w 15-lecie istnienia tego Związku – w obecności ponad pięciu tysięcy przedstawicieli Polaków w Niemczech. Przemówienie programowe wygłosił ks. Bolesław Domański, prezes Związku Polaków w Niemczech, który
w swoim wystąpieniu klarownie tłumaczył, co to jest polskość – w przemówieniu, które miało tytuł „Polskość istotą duszy Polaka”. Pięć Prawd Polaków spod znaku
Rodła odczytał Jan Kaczmarek. Prawdy te brzmią:
Prawda pierwsza – Jesteśmy Polakami; prawda druga
– Wiara ojców naszych jest wiarą naszych dzieci; prawda trzecia – Polak Polakowi bratem; prawda czwarta – co dzień Polak Narodowi służy; prawda piąta – Polska Matką naszą, nie wolno mówić o Matce źle.
Kaczmarek wyjaśniał, że prawdy te „nie z rozumu
mędrców wielkich się wywodzą, ale z najprostszych
serc ludu polskiego wydobyte są” i zostały skierowane
„do wszystkich serc polskich w świecie”. Niektórzy historycy przyrównują ich rangę do Konstytucji 3 maja
z roku 1791. W każdym razie prawdy te są ewenementem zdrowego patriotyzmu Polaków, którzy doczekali się niepodległego, odrodzonego państwa polskiego,
ale w wyniku dziejowych losów mieszkali i działali za ówczesną zachodnią i północną granicą Polski. Historia potwierdziła, że pomogły one przetrwać naszym Rodakom trudny czas prześladowań i szykan, płynących ze strony przedstawicieli niemieckiego nacjonalizmu.
Po 88 latach od ich uchwalenia i proklamowania można powiedzieć, że nadal zachowują swoją aktualność i mogą stanowić wspaniałą lekcję patriotyzmu dla dzisiejszych Polaków będących na emigracji, a także dla Rodaków mieszkających w ojczystym kraju. Można je uważać
za katechizm narodowy, za „mały dekalog polskości”.
Stały się one ogólnonarodowym dobrem, swoistym depozytem i międzypokoleniowym testamentem.
Ich wartość tkwi w tym, że wyrastają one z prawa Bożego, że są rzeczywiście „małym dekalogiem polskości”. Zostało to podkreślone w uchwale Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 7 grudnia 2017 r. w sprawie ustanowienia roku 2018 Rokiem Prawd Polaków spod Znaku Rodła.
Moi Drodzy, pochylmy się dzisiaj nad tymi prawdami, wskażmy na ich aktualność i na ich uniwersalne przesłanie. Możemy powiedzieć, że Wrocław – stolica Dolnego Śląska, zachowuje pamięć o ważnych osobach i ważnych wydarzeniach związanych z naszym Narodem.
a) Prawda pierwsza: Jesteśmy Polakami
Słowa te pojawiły się już w roku 1922, przy organizowaniu Związku Polaków w Niemczech. Rzeczpospolita Polska odzyskała państwowość, pojawiła się ponownie na mapie Europy. Okazało się jednak, że około 1,5 mln Polaków znalazło się w granicach Trzeciej Rzeszy. Byli to Ślązacy, Warmiacy, Mazurzy, Kaszubi, Luboszanie, emigranci na ziemiach połabskich, Westfalii i Nadrenii. Potrzebne było jakieś hasło jednoczące, by się zorganizować i wspólnie zabiegać o prawa mniejszości narodowej. Sformułowano hasło „Jesteśmy Polakami”. Czas pokazał, że pomogło
ono zachować tożsamość narodową naszym Rodakom
na obczyźnie u zachodnich sąsiadów. W latach II wojny światowej pojawiło się nowe, poważniejsze zagrożenie
dla Polaków. Naród nasz wraz z narodem izraelskim został skazany na eksterminację. Najeźdźca zachodni i wschodni traktowali nas jak zwierzęta, jako istoty niższe, pozbawione ludzkich praw. Po zakończeniu wojny zjawiło się kolejne zagrożenie. Polacy zostali poddani pod wpływ ateistycznej, nieprzyjaznej nam ideologii sowieckiej.
Także cały Zachód traktował nas po macoszemu,
jako naród drugiej kategorii.
Dzisiaj w lewicowej prasie krajowej i zagranicznej znajdujemy artykuły o polskim nacjonalizmie. W mediach
i publikacjach liberalnych unika się pojęcia narodu.
Mówi się raczej o społeczeństwie, państwie. Mówienie
o narodzie traktuje się niekiedy jako przejaw nacjonalizmu. Zwolennicy skrajnego globalizmu mówią, że należy wynarodawiać społeczeństwa. Unia Europejska chce zjednoczyć europejskie narody w jednym federalnym państwie. Stąd też w imię kosmopolityzmu dąży się, jeśli już nie do wyniszczania, to przynajmniej do osłabienia narodowych kultur. Przestaje się mówić o prawach narodów i ich ojczyznach. Są to bardzo niebezpieczne poczynania. Wiemy bowiem, że nie wolno odbierać człowiekowi jego własnej ojczyzny i rodzimej kultury. Człowiek nie może
być włóczęgą bez rodziny, bez narodu, bez historii, bez kultury. Dlatego też winniśmy popierać tych, którzy dążą do tego, żeby Unia Europejska była Europą ojczyzn, suwerennych państw, które pewne swoje prawa przekazały Unii, ale chcą nadal zachowywać swoją suwerenność,
a nie być globalnym sfederalizowanym państwem.
Jako chrześcijanie, Polacy, potrafimy odróżniać nacjonalizm od zdrowego patriotyzmu. Patriotyzm to cnota, to właściwa miłość Ojczyzny. Nacjonalizm to miłość zwyrodniała. Jeszcze raz podkreślam, że nie godzimy się
z powiedzeniem, że „Polska to nienormalność”, że najpierw trzeba być europejczykiem, a potem ewentualnie Polakiem.
Innym aktualnym i niekorzystnym trendem dla Polski, obecnie mocno doświadczanym, jest pozbawianie Polski dobrego imienia przez fałszowanie prawdy historycznej. Wobec tych różnych zagrożeń, prawda spod znaku Rodła: „Jesteśmy Polakami”, zachowuje dziś szczególną aktualność. Ta prawda, która tak mocno wybrzmiała
88 lata temu na Kongresie w Berlinie, winna być dzisiaj słyszana w polskim i europejskim parlamencie, wśród Polaków w kraju i za granicą, bez pogardy dla obywateli innych narodów, ale także bez kompleksów wobec nich.
b) Prawda druga: Wiara Ojców naszych
jest wiarą naszych dzieci
Polacy jako Naród oparli swoją wiarę na chrześcijaństwie zachodnim, na katolicyzmie. Zachowywali jedność ze Stolicą Apostolską. Przez wieki powtarzano hasło:
„Polonia semper fidelis” – Polska zawsze wierna.
Naszego przywiązania do katolicyzmu nie zdołali zniszczyć ani osłabić zaborcy. To oni od samego początku usiłowali nas wynarodowić, zabić w nas polskość, narzucali nam swoją wiarę. Rosjanie ciągnęli nas ku prawosławiu,
Niemcy propagowali protestantyzm. W tradycji polskiej obowiązywała zasada wolności sumienia. „Nie jestem panem waszych sumień” – mówił nasz król. Polska
wierna katolicyzmowi odznaczała się dużą tolerancją
dla innowierców. Do tolerancyjnej Polski ciągnęli Żydzi, Arianie, Tatarzy, Ukraińcy i inne nacje narodowe.
W czasach niewoli, w okresie powstań narodowych
i okupacji szczególną rolę w zachowaniu katolickości
i polskości naszego Narodu odegrała rodzina. Była ona bastionem katolickiej wiary i ostoją zdrowego patriotyzmu.
Po II wojnie światowej zaprowadzano w Polsce ateizm
– i to metodą administracyjną. Był to towar importowany ze Wschodu, który ranił polską duszę. Naród pod przewodnictwem Kościoła katolickiego stanął w obronie wiary i wartości narodowych. Siłą i ostoją naszej narodowej tożsamości stała się przynależność do Kościoła katolickiego. Tej trosce o wartości katolickie i narodowe przewodził dziś błogosławiony – Stefan kard. Wyszyński,
a potem św. Jan Paweł II, Papież.
Dziś w świecie zachodnim panoszy się postmodernizm, neomarksizm, szerzy się sekularyzacja. Odżywają oświeceniowe, antychrześcijańskie hasła i postulaty usuwania religii z życia publicznego i ograniczenia jej
do sfery czysto prywatnej. Któż z nas nie słyszał o haśle: „Żyjmy tak, jakby Boga nie było, jakby Bóg nie istniał”. Trendy te płyną z Zachodu do nas. Naszą obroną może
być mocne przywiązanie do kultury narodowej, która jest chrześcijańska, przywiązanie do wiary naszych ojców, przywiązanie do Kościoła katolickiego. Nasza wyjątkowość, nasza siła – to katolicyzm. Tylko przez katolicyzm możemy odzyskać siłę i budować lepsze jutro naszej Ojczyzny.
Nasz katolicyzm może być wianem, które możemy wnieść do laicyzującej się Europy. Zachód broni się przed tym. Mamy tu na myśli nie tylko katolicyzm jako zespół wierzeń, prawd religijnych, ale jako rodzaj kultury, przenikniętej pierwiastkami, wartościami chrześcijańskimi. Dobrą przyszłość Narodu i państwa trzeba budować na wierze naszych ojców. Nikt jeszcze w dziejach ludzkości nie żałował, że słuchał Pana Boga, że zachowywał Jego prawo. Dlatego też w imię prawa Bożego, także w imię prawd spod znaku Rodła apelujemy do stanowiących prawo, by brali
w obronę prawną ludzkie życie, gdyż jest ono ważniejsze od życia zwierząt i roślin: tych dzikich i tych hodowanych, tych futerkowych i innych.
c) Prawda trzecia: Polak Polakowi bratem
Prawda ta łączy się jakoś z naszymi narodowymi wadami. Mówił o nich tak często Prymas Tysiąclecia, ks. kard. Stefan Wyszyński. W Jasnogórskich Ślubach Narodu było zawarte przyrzeczenie do walki z wadami narodowymi.
Jan Długosz kiedyś napisał, że Polaków charakteryzuje bezinteresowna zawiść. W naszej historii nasi wrogowie nas próbowali dzielić, by nas zniewalać i nami rządzić. Dzisiaj pojawiają się nowe próby dzielenia naszego Narodu. Musimy w nas samych odnaleźć źródło jedności
i solidarności. Pierwszym krokiem do tego jest odnaleźć
w drugim Polaku brata. Polak, nasz brat – to hasło aktualne, godne realizowania. Bolejemy nad tym,
że niektórzy obywatele Polski, którzy nazywają się Polakami, nie troszczą się o polską rację stanu,
o prawdziwe polskie interesy. W Parlamencie Europejskim często głosują za wstrzymywaniem funduszy, które
się nam słusznie należą, rzekomo z powodu braku praworządności w naszym państwie.
Polak Polakowi bratem – niech to hasło usłyszą ci,
którzy przyjęli szczególną odpowiedzialność za nasz ojczysty dom. Nie potrzebna nam jest nowa targowica,
ale nowa patriotyczna konfederacja barska.
d) Prawda czwarta: Co dzień Polak Narodowi służy
Służba Narodowi to działalność na rzecz obrony i promocji wspólnego dobra. Dzisiaj mówi się o służbie partii,
a nie Narodowi, a przecież człowiek najlepiej rozwija się
i wychowuje we własnym narodzie. Partie, rządy przemijają, a naród trwa. Bolejemy nad tym, że wybrani przez nas politycy, parlamentarzyści, przynajmniej niektórzy, tak szybko zapominają o powierzonej im przez Naród misji służenia dobru wspólnemu, że niekiedy interes własny czy własnej partii przedkładają nad interes Narodu.
Dawniej o wielu społecznych zawodach mówiło się jako
o służbie. Stąd do dziś jeszcze funkcjonują określenia: służba zdrowia, służba wojskowa, służby porządkowe, służby mundurowe. Kolejarze nie mówili, że idą do pracy, ale, że idą na służbę. W tym kontekście warto przypomnieć, że słowo „minister„ oznacza sługę, który służy Narodowi i państwu. Powinna to być służba dla dobra drugich, dla dobra Narodu. Trzeba by nadal o to zabiegać, by Polakom lepiej się wiodło w ich własnej Ojczyźnie,
by nie musieli wyjeżdżać za chlebem i za pracą za granicę. Przecież Polacy, którzy tyleż walczyli o wolność naszą
i waszą, na tylu frontach ostatnich wojen, są tego warci
i godni, by nie byli nadal upokarzani. Postawa służebna rządzących i każdego z nas może wiele zmienić na lepsze. Jest nam potrzebny narodowy zryw, by naprawdę działać
i żyć dla dobra drugich, dla dobra Narodu, a jest to możliwe jedynie przez służbę.
e) Prawda piąta: Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!
Tę prawdę piątą spod znaku Rodła uwydatnił nam tak wyraziście i wprost wzruszająco największy z rodu Polaków – św. Jan Paweł II. W przemówieniu powitalnym, na rozpoczęcie drugiej pielgrzymki do Ojczyzny, 16 czerwca 1983 r., mówił do nas w Warszawie, na Okęciu: „Pierwszym słowem wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach był pocałunek tej ziemi, ojczystej ziemi... Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny.
Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki
– albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską.
Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej...”. Urzekają nas te słowa Papieża Polaka, słowa, w których kryje się tyleż miłości do Ojczyzny; słowa, w których jest zawarte wezwanie do nas, abyśmy Ojczyznę traktowali jako matkę. O matce nie wolno mówić źle. Niestety, słyszymy niekiedy złe mówienie o Polsce – i to z ust Polaków. Słychać takie glosy na polskiej ziemi i na obczyźnie, w Warszawie
i w Brukseli. W prasie czytamy o donosach na Polskę przez ludzi, którzy mają obywatelstwo polskie i mówią, że są Polakami. Niekiedy słowo „Polska” zastępuje się słowem „ten kraj”: „W tym kraju żyje się źle, z tego kraju trzeba uciekać, w tym kraju nie można się niczego dorobić; w tym kraju jest bałagan; po co mi taki kraj!”. O Polsce, tak jak
o matce, nie powinno się mówić źle. Matka może być czasem niedoskonała, chora, może mieć jakieś słabości, wady, braki, ale dobre dziecko nie będzie nigdy mówić
źle o swojej matce. Matka, jakakolwiek by była, jest dla dziecka wielkim darem. Ojczyzna jako matka jest także wielkim darem dla człowieka. Daje bowiem człowiekowi zakorzenienie w historię, ziemię, kulturę, przyrodę. Ojczyzna jest domem umożliwiającym człowiekowi rozwój. O ile związek dziecka z matką jest naturalny, o tyle miłości do Ojczyzny trzeba się uczyć. Gdy z matką jest źle, tym bardziej się ją kocha. Gdy z Ojczyzną jest źle, nie pluje
się na nią i nie narzeka, ale tym bardziej się ją kocha. Wszelkie nieszczęścia Ojczyzny są okazją do większej miłości względem niej. Pokazali nam to tak jaskrawo wspominani ostatnio Żołnierze Wyklęci, Niezłomni.
Zakończenie
Przypomniane Prawdy Polaków spod Znaku Rodła mają uniwersalne przesłanie. Zachowują aktualność na każdy czas. Są wyrazem wiary, przywiązania do Pana Boga
i Kościoła, przejawem zdrowego patriotyzmu, miłości
do Ojczyzny. Powinny być często przypominane zarówno młodemu, jak i starszemu pokoleniu. Niekiedy narzekamy dziś na brak patriotyzmu w młodym pokoleniu. Żeby być
w prawdzie, trzeba powiedzieć, że – jeśli tak naprawdę
w niektórych środowiskach jest – to winę za to ponosi często starsze pokolenie. Wszelkie kryzysy dzieci
i młodzieży są bowiem zwykle poprzedzane jeszcze większym kryzysem dorosłych. Niedojrzałe postawy dzieci
i młodzieży są często wręcz odbiciem lustrzanym słabości
i błędów ludzi dorosłych. To przecież nie dzieci czy młodzież, lecz dorośli wymyślają toksyczne ideologie
o wychowaniu „bez stresów”, o prawach bez obowiązków,
o szkole „neutralnej światopoglądowo”, o spontanicznej samorealizacji, o nacjonalizmie, fundamentalizmie, o religii jako źródle przemocy w rodzinie itp. To przecież nie dzieci promują przewrotną ideologię gender. Wydaje się, że nadal dużym, dzisiejszym problemem jest brak kompetentnych, mądrych, rozmodlonych i szlachetnych wychowawców.
Być może, że w środowisku szkolno-edukacyjnym
nie wyszliśmy jeszcze zupełnie z gorsetu postkomunizmu
i poprawności politycznej. Jest nam potrzebna zdrowa, prawdziwa narracja historyczna oparta nie o internet,
ale o solidne, uczciwe badania niezideologizowanych historyków. W chorej kulturze ponowoczesności młodym ludziom jest trudniej dorastać do ich własnych marzeń
– niestety, często z winy wielu dorosłych. Winniśmy
więc wiele czynić, by w naszych rodzinach, świątyniach, szkołach, na spotkaniach oficjalnych i towarzyskich prezentować postawy zdrowego patriotyzmu, między innymi tego spod znaku Rodła. Kończąc, powiemy,
że Prawdy Polaków spod Znaku Rodła to niezwykle aktualny i bardzo uniwersalny, religijny i patriotyczny program na budowanie lepszego jutra naszej Matki Ojczyzny – Polski. Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Amen.