Solidarni w walce z terroryzmem
Czwartek, 23 maja 2013 (18:49)Premier David Cameron oświadczył, że Brytyjczycy nigdy nie ulegną terroryzmowi i ekstremizmowi, a społeczna solidarność zwycięży przemoc. Dziś rano Cameron przewodniczył posiedzeniu sztabu antykryzysowego Cobra w sprawie brutalnego mordu w Londynie.
Tematem obrad, z udziałem m.in. szefa resortu obrony Philipa Hammonda, spraw wewnętrznych Theresy May, szefa wywiadu Johna Sawersa i szefa Scotland Yardu Bernarda Hogana-Howe'a, był mord dokonany wczoraj na żołnierzu w londyńskiej dzielnicy Woolwich, w bliskiej odległości od koszar Królewskiej Artylerii.
– Był to nie tylko atak wymierzony w Wielką Brytanię i jej tradycje, ale także zdrada islamu i muzułmańskich społeczności, których wkład w brytyjskie życie społeczne jest bardzo wysoki – zaznaczył Cameron na Downing Street. Dodał, że „sprawcy zamachu usiłowali nas podzielić”. – Powinni byli zdawać sobie sprawę, że taki czyn zjednoczy nas i umocni – wskazał.
Premier odmówił ustosunkowania się do doniesień, że sprawcy byli namierzeni przez służby specjalne, wskazując, iż komentowanie tego na tak wczesnym etapie śledztwa nie byłoby właściwe.
Burmistrz Londynu Boris Johnson oświadczył z kolei, że zabójstwa żołnierza nie należy łączyć ani z islamem, ani z brytyjską polityką zagraniczną.
Jeden z dwóch zabójców powiedział, że dokonał mordu, by uzmysłowić Brytyjczykom, co dzieje się dzień w dzień w krajach muzułmańskich, i wskazał, że jeśli chcą żyć w pokoju, powinni odsunąć rząd Camerona. Zagroził, że odtąd będzie obowiązywała zasada „oko za oko, ząb za ząb”, a skutki odczują zwykli ludzie.
– To, co słyszę o okolicznościach mordu na żołnierzu, skłania mnie do oceny, że mieszkańcy Londynu mogą powrócić do swych codziennych zajęć, a sprawcy z pewnością nie unikną wymiaru sprawiedliwości – zaznaczył Johnson. Jest to odbierane jako sugestia, że atak uważa za jednorazowy.
Mordu dokonali dwaj młodzi czarnoskórzy ludzie mówiący z londyńskim akcentem. Potrącili samochodem mężczyznę, a następnie zadali mu ciosy rzeźniczym tasakiem, co sprawiało wrażenie, jakby go ćwiartowali. Wznosili przy tym okrzyki „Allah akbar” (tłum. „Bóg jest wielki”). Mieli też broń palną. Po dokonaniu zbrodni zostali na miejscu, czekając na policję.
Według nieoficjalnych doniesień, jednym ze sprawców zabójstwa jest 28-letni Nigeryjczyk Michael Adebolajo, urodzony we wschodnim Londynie. Choć urodził się w rodzinie chrześcijańskiej, przeszedł na islam około 2003 roku.
Mężczyźni zostali postrzeleni przez policję i przebywają w osobnych szpitalach. Stan jednego z nich określa się jako poważny. Drugi jest lżej ranny.
Dochodzenie w sprawie zabójstwa w Woolwich prowadzi komórka antyterrorystyczna Scotland Yardu. Od zabójstwa odżegnali się przywódcy społeczności muzułmańskich. To pierwszy terrorystyczny zamach w Anglii od 7 lipca 2005 roku.
Policja potwierdziła, że w związku z zabójstwem żołnierza przeszukała prywatny dom we wsi Saxilby w hrabstwie Lincolnshire, gdzie jeden z domniemanych zabójców żołnierza miał w przeszłości mieszkać.
Wokół koszar w Londynie obowiązują wzmożone środki bezpieczeństwa, ale Cobra uchyliła wprowadzony w środę zakaz pokazywania się żołnierzy w mundurach poza ich terenem.
W nocy ze środy na czwartek w Woolwich zebrało się około 100 antymuzułmańskich ekstremistów z tzw. Angielskiej Ligi Obrony (English Defence League). Doszło do starć z policją. W trzech miejscowościach usiłowano podpalić meczety.
IK, PAP