Sprzedano dochodową spółkę
Czwartek, 23 maja 2013 (11:26)Z Andrzejem Adamczykiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczącym Sejmowej Komisji Infrastruktury, rozmawia Marta Milczarska
Wczoraj została podpisana umowa sprzedaży 100 proc. akcji spółki Polskie Koleje Linowe (PKL) między PKP SA a spółką Polskie Koleje Górskie SA. Jak Pan ocenia sprzedaż tej spółki?
– Wczorajsza decyzja sprzedaży tego polskiego przedsiębiorstwa, jakim są Polskie Koleje Liniowe, została podjęta wbrew temu, że w Sejmie złożony został poselski projekt ustawy autorstwa klubu Prawa i Sprawiedliwości, który miał na celu utrzymanie kontroli publicznej nad tym przedsiębiorstwem. A podkreślam, że spółka PKL jest bardzo dochodowym przedsiębiorstwem, gdyż stopa zwrotu w tym przedsiębiorstwie za rok 2012 była około 20-22 proc., czyli bardzo dużo.
Fakt, że sprzedano już tę spółkę, a nie doszło do procedowania naszego projektu, uprawnia mnie do tego, aby ocenić działania marszałek Sejmu Ewy Kopacz jako wysoce nieetyczne i skandaliczne, niemające na celu ochrony państwa, a tylko i wyłącznie realizowanie politycznych poleceń wychodzących z rządu.
Jednakże pozytywnym aspektem jest to, że nabywcą PKL jest spółka założona przez podhalańskie samorządy: miasta Zakopane oraz gmin Bukowina Tatrzańska, Kościelisko i Poronin?
– Można by powiedzieć, że został osiągnięty cel, który założyliśmy sobie wiele miesięcy temu, aby nie dopuścić do przejęcia kolei liniowych przez przedsiębiorstwo z „zewnątrz” lub z zagranicy, które mogłby wpłynąć na rozwój ośrodków turystycznych na Podhalu. To ważny aspekt, gdyż rozlokowane są tam interesy Polskich Kolei Liniowych, tam działa cała infrastruktura, która ma bezpośredni wpływ na jakość usług turystycznych proponowanych przez te miejscowości na Podhalu.
Niemniej jednak należy zadać pytanie, dlaczego podatnicy, dlaczego mieszkańcy czterech gmin: Zakopanego, Bukowiny Tatrzańskiej, Kościeliska i Poronina, muszą wyłożyć czy zagwarantować kwotę 215 mln zł, by wpłacić je na konto PKP?
Jestem jednocześnie zaniepokojony, że te pieniądze zostaną „przejedzone” przez kierownictwo grupy PKP SA, bo samo utrzymanie kierownictwa tej spółki to miliony złotych miesięcznie. Przypomnę chociażby sprawę przeprowadzenia na zlecenie PKP badania satysfakcji klienta PKP przez zewnętrzną firmę, które kosztowało ponad 10,4 mln zł netto. Obawiam się, że pieniądze ze sprzedaży PKL zostaną zmarnotrawione.
Prawo i Sprawiedliwość chciało, aby Polskie Koleje Linowe zostały wykupione przez Skarb Państwa?
– Proponowaliśmy, aby Skarb Państwa wykupił za środki pochodzące z Krajowego Funduszu Drogowego to przedsiębiorstwo PKL i przekazał nieodpłatnie samorządowi, który miał przez 30 lat utrzymywać własność.
Reasumując, dodam, że nie wiemy, jakie fundusze finansowe wspomagają ten zakup, nie wiemy, jakie są gwarancje utrzymania w rękach publicznych tego przedsiębiorstwa. Mam jednak nadzieję, że samorządy, które zdecydowały się na zakup PKL, mają bardzo dobre intencje. Jestem przekonany, że potrafią obronić się przed wrogim przejęciem tegoż przedsiębiorstwa, bo przecież takie działania w biznesie dzisiaj są rzeczą codzienną, i potrafią obronić Polskie Koleje Liniowe, które są strategiczną spółką dla rozwoju także Zawoi, Miedzybrodzia Żywieckiego, Szczawnicy oraz Krynicy.
Będziemy się tej sprawie bacznie przyglądali, jednakże mam świadomość, że w tym momencie wpływ na kolejne decyzje biznesowe związane z tą spółką państwo ma znikomy, gdyż decyduje właściciel. Mam nadzieję, że samorząd udźwignie ciężar zarządzania tym przedsiębiorstwem oraz koszty jego utrzymania.
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska