Zamach na prawo do życia
Poniedziałek, 2 marca 2026 (10:39)Komisja Europejska staje po stronie cywilizacji śmierci, wyrażając zgodę na finansowanie z budżetu UE turystyki aborcyjnej.
Komisja Europejska oficjalnie ogłosiła w ubiegły czwartek, że państwa członkowskie będą mogły korzystać z unijnych środków socjalnych, aby finansować dostęp do aborcji kobietom, które nie mogą – ze względu na obwarowania prawne – zabić swojego dziecka w swoim kraju. To odpowiedź na europejską inicjatywę obywatelską „My Voice, My Choice”, pod którą zebrano 1 124 513 podpisów we wszystkich 27 państwach Unii. Co więcej, inicjatywa została poparta także przez ponad 100 posłów do Parlamentu Europejskiego, którzy wysłali list do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen z żądaniem zaakceptowania propozycji. Zapalając zielone światło dla tych zmian, Komisja Europejska nie tylko legalizuje turystykę aborcyjną, ale też ją aktywnie wspiera.
– Po raz kolejny KE kosztem kompetencji państw członkowskich „tylnymi drzwiami” przesuwa granice kompetencji unijnych. Sprawy ochrony życia, polityki rodzinnej i organizacji systemu zdrowia należą do państw członkowskich. Skoro Komisja nie może regulować tych kwestii wprost, zaczyna wpływać na nie poprzez budżet – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jadwiga Wiśniewska, poseł Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego. To jest mechanizm obejścia. – Nie zmienia się traktatów, ale zmienia się praktykę finansową. A praktyka finansowa jest potężnym narzędziem. Jeśli coś zaczyna być finansowane z budżetu Unii, staje się elementem unijnej polityki. To tworzy precedens: dziś dotyczy to aborcji, jutro może dotyczyć innych kontrowersyjnych kwestii – stwierdza Jadwiga Wiśniewska.
Komisja odrzuciła propozycję utworzenia nowego, odrębnego mechanizmu finansowego UE, który wprost finansowałby dostęp do aborcji dla osób z krajów, gdzie jest ona ograniczona lub zakazana. – Formalnie nie zmieniła prawa aborcyjnego w żadnym państwie członkowskim i nie wprowadziła unijnego „prawa do aborcji”. Jednak zrobiła coś, co w praktyce ma bardzo istotne znaczenie, czyli dopuściła możliwość finansowania aborcji w ramach istniejącego funduszu Unii, czyli Europejskiego Funduszu Społecznego Plus (ESF+), w którym nie istnieje linia budżetowa przeznaczona na finansowanie aborcji – akcentuje Jadwiga Wiśniewska. Ten fundusz został powołany chociażby do walki z ubóstwem i wykluczeniem społecznym. EFS+ dysponuje budżetem w wysokości 142,7 mld euro na lata 2021-2027. Środki finansowe pochodzące z tego mechanizmu są przydzielane krajom w zależności od liczby ich ludności.
– Mimo to Komisja uznała, że dostęp do aborcji może mieścić się w jego celach. Powstaje więc wrażenie, że zamiast realnie wspierać kobiety w ciąży w kryzysie materialnym poprzez pomoc socjalną, mieszkaniową czy rodzinną – łatwiej jest zaoferować finansowanie zakończenia ciąży, czyli aborcję – stwierdza Jadwiga Wiśniewska. To jest bardzo czytelny komunikat polityczny i przykład, jak forsowanie lewicowo-liberalnej agendy ma przełożenie na rzeczywistość.
Spór nie dotyczy wyłącznie kwestii światopoglądowych. W tle jest zasadnicze pytanie o granice kompetencji Brukseli oraz o relację między prawem unijnym a krajowymi porządkami konstytucyjnymi. – W państwach takich jak Polska przepisy jasno określają, w jakich przypadkach aborcja jest dopuszczalna, a w jakich pozostaje zakazana. Decyzja o uruchomieniu funduszy na finansowanie zabijania dzieci nienarodzonych poza granicami kraju jest ingerencją w krajowy system prawny – zwraca uwagę w rozmowie z nami dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej.
Emocje podsyca również kontekst demograficzny. – Europa jest najszybciej starzejącym się kontynentem świata. W wielu państwach trwa dyskusja o kryzysie urodzeń, zapaści systemów emerytalnych i kurczącej się sile roboczej. Fakt, że znajdują się środki na finansowanie aborcji, a równocześnie brakuje skutecznych mechanizmów wsparcia rodzin czy polityk pronatalistycznych, to jest to symbol odwróconych priorytetów – wskazuje dr Artur Dąbrowski.
Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej jest jasny. Artykuł 6 w związku z art. 168 stanowi, że Unia może jedynie wspierać i uzupełniać działania państw członkowskich w zakresie ochrony zdrowia. Organizacja systemu opieki zdrowotnej oraz regulacje dotyczące kwestii bioetycznych pozostają w kompetencji państw.
– Dlatego państwa członkowskie powinny jasno i jednoznacznie bronić swoich uprawnień w zakresie polityki rodzinnej i ochrony zdrowia. Rządy nie powinny biernie akceptować sytuacji, w której poprzez mechanizmy finansowe narzuca się określoną wykładnię i stopniowo przesuwa granice władzy na poziom unijny – podkreśla Jadwiga Wiśniewska.
Musimy mieć świadomość, że w Brukseli działa silne zaplecze organizacji promujących lewicowo-liberalną agendę, w której prawa reprodukcyjne stały się jednym z kluczowych elementów. – Te środowiska dążą do przedstawiania praw reprodukcyjnych i seksualnych jako praw człowieka, mimo że pojęcia te nie mają jednoznacznej, wiążącej definicji w prawie międzynarodowym – podkreśla Jadwiga Wiśniewska. Dziś prawa reprodukcyjne są coraz częściej prezentowane jako standard unijny, choć traktaty nie przyznają Unii kompetencji do regulowania kwestii takich jak aborcja.
W tle powraca fundamentalny spór o to, czy aborcję można uznać za prawo człowieka. – Zwolennicy takiej interpretacji od lat zabiegają o jej umocowanie w międzynarodowych dokumentach i narracjach prawnych, także na forum organizacji globalnych. Niemniej trzeba pamiętać, że podstawowym prawem człowieka jest prawo do życia od poczęcia, a rozszerzanie katalogu praw w kierunku dopuszczalności przerywania ciąży prowadzi do wewnętrznej sprzeczności systemu wartości, na którym zbudowana jest europejska cywilizacja – akcentuje dr Artur Dąbrowski.
Decyzja Komisji Europejskiej nie zamyka sporu dotyczącego wartości, lecz go zaostrza. – Dotyka bowiem nie tylko kwestii medycznych czy socjalnych, lecz samego rdzenia europejskiej tożsamości: tego, jak definiujemy życie, prawa jednostki i kompetencje wspólnoty – stwierdza dr Artur Dąbrowski. A to są pytania, które nie znikną wraz z kolejną dyrektywą ani z kolejnym głosowaniem w Parlamencie Europejskim.
Dyskusja o funduszu to w istocie dyskusja o przyszłości samej Unii. Czy ma ona pozostać wspólnotą suwerennych państw, które potrafią się różnić, czy też stopniowo przekształcać się w projekt o coraz bardziej jednolitym, normatywnym charakterze? – Komisja Europejska przesuwa granice swojej władzy, używając do tego narzędzi finansowych. Mamy do czynienia z centralizacją w sprawach, które powinny pozostać w gestii państw członkowskich. Nie możemy się na to absolutnie zgodzić – podsumowuje Jadwiga Wiśniewska.
Rafał Stefaniuk
Rafał Stefaniuk