• Niedziela, 5 kwietnia 2026

    imieniny: Wincentego, Ireny

Prawo musi stać po stronie bezbronnych

Czwartek, 23 maja 2013 (02:09)

Z dr. hab. Aleksandrem Stępkowskim, wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, dyrektorem Centrum Prawnego Ordo Iuris, rozmawia Paulina Gajkowska

W Polsce toczy się debata na temat ochrony człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Czy obecne uwarunkowania prawne, choćby Konstytucja, pozwalają na egzekwowanie kar za ataki na życie dzieci w prenatalnej fazie rozwoju?

– Wydaje się, że te podstawy nie tylko istnieją, ale też są dość oczywiste. Artykuł 38 Konstytucji zapewnia prawną ochronę życia ludzkiego każdemu człowiekowi. Na gruncie współczesnej embriologii nie ma podstaw do twierdzenia, że człowiek powstaje w innym momencie niż w chwili zapłodnienia. Również w świetle art. 30 Konstytucji, nakazującego traktować przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka jako źródło praw podstawowych, w tym również prawa do życia, nie może być wątpliwości. Określenie „przyrodzony” oznacza tyle co naturalny. Chodzi o właściwości wynikające wprost z faktu, że byt jest tym, a nie innym bytem, czyli właściwości związane ściśle z tożsamością danego bytu, których ten nie nabywa w trakcie rozwoju, ale posiada je od początku. Wskazuje na to również przymiot niezbywalności. Wyzbycie się tej naturalnej właściwości nie jest możliwe tak długo, jak długo byt pozostaje sobą. Wyzbycie takie oznacza bowiem unicestwienie bytu. Innymi słowy, człowiek od początku do końca posiada swoją ludzką godność, która jest źródłem jego praw i tym samym źródłem prawa do życia. Ta ontyczna tożsamość człowieka manifestuje się w postaci jego struktury genetycznej, która powstaje bezpośrednio po zapłodnieniu ludzkiej komórki jajowej. Podsumowując, trzeba stwierdzić, że istniejące obecnie na poziomie ustawowym ograniczenia czasowe ochrony życia ludzkiego są niekonstytucyjne. Jest tak już z tego powodu, że depenalizacja zamachów na życie człowieka w pierwszych tygodniach jego prenatalnej egzystencji godzi w samą istotę prawa do życia, a zatem nie może być uznana za dopuszczalną w świetle art. 31 ust. 3 Konstytucji, wyraźnie wykluczającego możliwość takiego ograniczania praw, które skutkowałoby naruszeniem ich istoty.

Wśród naukowców pojawiają się głosy, że dziecko w fazie prenatalnej nie jest człowiekiem. Są również naukowcy uważający, że skoro dziecko przed urodzeniem i po urodzeniu nie różni się właściwie niczym, to aborcja pourodzeniowa powinna być powszechnie dostępna. Czy można już mówić o realnych zagrożeniach wynikających z tego typu twierdzeń?

– Nie jestem pewien, czy z tego typu poglądów wynikają zagrożenia dla naszej cywilizacji. Precyzyjniej byłoby stwierdzić, że tego typu poglądy są świadectwem już istniejącego głębokiego kryzysu naszej kultury intelektualnej. Pojawiły się one 40 lat temu w pracach Michaela Tooleya i zostały podchwycone skwapliwie przez wielu zwolenników aborcji i eutanazji na czele z Peterem Singerem. Należy jednak przyznać, że autorzy ci są konsekwentni w swych poglądach. Singer nie ma problemu, by przyznać, że człowiek przed urodzeniem i po urodzeniu jest człowiekiem. Powiem więcej, Singer skwapliwie to przyznaje. Stwierdza jednak, że skoro powszechnie akceptuje się na Zachodzie aborcję, to oznacza to, że prawo do życia nie przysługuje człowiekowi. Ono ma przysługiwać „osobie”. Tu zaś, powołując się m.in. na św. Tomasza, podkreśla, że pojęcie osoby nie jest tożsame z pojęciem człowieka. Odwołując się następnie do sformułowań wyjętych z pism Johna Locke’a, konstruuje pojęcie „osoby” w oparciu głównie o kategorię samoświadomości i stwierdza, w sposób trudny do zakwestionowania, że nie wszyscy ludzie są tak rozumianymi „osobami”, natomiast cechy osobowe można przypisać niektórym zwierzętom. W ten sposób odmawia człowieczeństwu jakiejkolwiek doniosłości etycznej. Niestety, są to argumenty bardzo łatwo przemawiające do umysłowości współczesnego człowieka.

Wówczas zamordowanie dziecka przestaje być czymś potwornym i ze wszech miar domagającym się kary, a staje się „dopuszczalnym prawem”.

– Autorzy ci, uznając, że aborcja to zaledwie pewien „zabieg” dopuszczalny względem ludzi nieposiadających statusu „osoby” (który sobie ci autorzy ustalili), powinien być dopuszczalny względem noworodków, którym też trudno przypisać, tak specyficznie rozumiany, status osoby (samoświadomość). W ten sposób również dzieciobójstwo staje się „zabiegiem”. Ostateczną konsekwencją jest akceptacja tego, że silni i zdrowi mogą określać ramy czasowe, w których ludziom niewystarczająco autonomicznym można swobodnie odmówić ochrony prawnej, byle uczynić to, zachowując stosowne procedury.

Warto przywołać chociażby wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie Bruestle vs. Greenpeace. Czy jego treść może być podstawą do ubiegania się również na gruncie naszego prawa o całkowitą ochronę ludzkiego życia?

– Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Zasadniczo przywołane przez panią rozstrzygnięcie dotyczy prawa patentowego, konkretnie „zdolności patentowej”, i – w skrócie – doprecyzowuje, że istniejący w prawie europejskim zakaz patentowania człowieka i tego, co z człowieka można wytworzyć, obowiązuje już od momentu zapłodnienia, a dokładniej – od momentu, w którym ludzka komórka jajowa zostaje wzbudzona do podziału jakąkolwiek metodą. Z jednej strony więc wyrok ten ma wąskie zastosowanie do prawa patentowego, z drugiej strony jednak dokonano tam wykładni pojęcia godności człowieka, która jest kluczową kategorią chociażby na gruncie Karty Praw Podstawowych UE. Co więcej, wykładni tej dokonał Trybunał zasiadający w pełnym składzie. Wydaje się więc, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest zaakceptowanie, że godność człowieka należy rozumieć w sposób, w jaki uczynił to Trybunał w przywołanej sprawie. To zaś już musi mieć zasadnicze konsekwencje dla sposobu, w jaki interpretujemy przepisy Karty Praw Podstawowych UE, w tym obecne w tym akcie gwarancje prawa do życia.

Naukowcy z uniwersytetu w Oregonie sklonowali ludzkie embriony, z których można pozyskać komórki macierzyste. Pierwszy przekaz był taki, że „to nie jest sklonowanie człowieka”.

– Jeśli istotnie jest tak, że sklonowano człowieka, co nie musi być takie oczywiste, to byłaby to bardzo zła wiadomość. Do tej pory mieliśmy jednak już do czynienia z tego typu fałszywymi informacjami, należy zatem czekać na potwierdzenie tych informacji. Natomiast znamienna jest polityka informacyjna, którą próbuje się zamazać właściwy stan rzeczy. Proces klonowania człowieka oznacza wszczepienie jądra komórki somatycznej do komórki jajowej człowieka, w wyniku którego komórka ta zacznie się dzielić, wytwarzając właśnie komórki macierzyste. Nie musi w wyniku sklonowania dojść do narodzin człowieka, który w ten sposób zostaje wyprodukowany. Może zostać on potraktowany jako źródło komórek macierzystych i uśmiercony na wczesnym etapie rozwoju. Niemniej klonowanie to sam proces zainicjowania podziału komórki jajowej przez wszczepienie w nią jądra komórki somatycznej. Nie jest ważne to, jak długo pozwolono rozwijać się sklonowanemu w ten sposób organizmowi. Niektóre media boją się jednak fali społecznego oburzenia i usiłują rozmyć naturę klonowania, przedstawiając je jako stworzenie nowego, w pełni ukształtowanego organizmu. Nie, klonowanie to sam proces zainicjowania rozwoju nowego organizmu w ten sztuczny sposób, o którym była mowa. Jeśli rzeczywiście pozyskano w ten sposób ludzkie komórki macierzyste, to z całą pewnością sklonowano człowieka.

Jedną z ważniejszych inicjatyw jest EIO „Jeden z nas”, której celem jest zablokowanie finansowania przez instytucje UE eksperymentów na ludzkich embrionach. Jak ocenia Pan tę inicjatywę ?

– Jeśli chodzi o ocenę tej inicjatywy, to może być ona tylko jedna – entuzjastyczna. Grupa osób z różnych krajów UE uświadomiła sobie normatywne konsekwencje wyroku w sprawie Bruestle i postanowiła, w drodze skomplikowanej procedury Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej, poprzez nacisk społeczny, wymusić na decydentach unijnych wyraźne ich przyznanie. Chodzi głównie o sposób rozumienia kategorii godności człowieka, na który Trybunał jednoznacznie wskazał w tym wyroku. To przedsięwzięcie jest bardzo złożone i wymaga wielkiego zaangażowania. Warto zwrócić uwagę, że polski komitet tej inicjatywy działa w warunkach braku realnego wsparcia finansowego. Niemniej w inicjatywę tę zaangażowanych jest wielu znakomitych prawników, którzy dysponują wystarczającymi kwalifikacjami, by pokonać opór struktur urzędniczych. Aby jednak mogli oni działać, najpierw społeczeństwa krajów europejskich muszą dać im oręż do ręki. Tym orężem jest milion podpisów pod inicjatywą. Jestem pewien, że samych Polaków stać byłoby na ten milion, czy jednak jesteśmy gotowi uznać, że jest to „nasza sprawa”? Osoby zainteresowane szczegółami tej inicjatywy mogę zaprosić na seminarium zorganizowane z inicjatywy Centrum Prawnego Ordo Iuris, które odbędzie się już dziś przed południem na Wydziale Nauk Historycznych i Społecznych UKSW.

W Polsce zbierane są podpisy pod projektem ustawy znoszącej przesłankę eugeniczną w ustawie aborcyjnej. Można powiedzieć, że obecnie mamy do czynienia z kryptoeugeniką, która może ewoluować w jeszcze bardziej radykalnym kierunku?

– Myślę, że nikt nie ma co do tego wątpliwości. Obecnie w Polsce coraz częściej uznaje się, że niektóre dzieci nie powinny się móc urodzić. Uzasadnia się to współczuciem dla nich, fakt jednak jest taki, że ktoś chce decydować o tym, które dzieci mają odpowiednią jakość, by warto było je rodzić. To jest czysta eugenika, choć odbywająca się jeszcze na stosunkowo niewielką skalę. W społeczeństwach zachodnich dzieci z wadami genetycznym właściwie się nie rodzą i to bynajmniej nie dlatego, że opanowano technikę niedopuszczającą do powstawania tych wad. Po prostu aborcję eugeniczną uznano za procedurę standardową, a w Polsce można obserwować już tendencje do upowszechniania się tej mentalności. Znane są przypadki wywierania presji przez lekarzy (sic!) i personel medyczny na rodziców, u których dziecka stwierdzono wady. Jeśli stan prawny się nie zmieni i treść ustawy o planowaniu rodziny nie zostanie doprowadzona do stanu jej zgodności z Konstytucją, to będziemy obserwować pełzającą dehumanizację, a potem eliminację najsłabszych i najbardziej bezbronnych spośród nas.

Dziękuję za rozmowę.

Paulina Gajkowska