Sukces polskich lekarzy
Środa, 22 maja 2013 (13:04)Zespół Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Naczyniowej gliwickiego Centrum Onkologii kierowany przez prof. Adama Maciejewskiego przeprowadził pierwszą na świecie transplantację twarzy ratującą życie. – Nie było na świecie drugiej takiej operacji – powiedział prof. Maciejewski.
Biorca to 33-letnia ofiara wypadku w pracy. Jego własnej twarzy nie dało się uratować. – Dawcą był młody mężczyzna, w podobnym wieku, który spełniał wszelkie kryteria kwalifikacji zarówno pod względem morfologii twarzy, tekstury, koloru, kształtu, jak również innych czynników wpływających na skuteczność postępowania pooperacyjnego – wyjaśnił podczas dzisiejszej konferencji prof. Adam Maciejewski.
– Procedura transplantacji rozpoczęła się 15 maja w godzinach porannych. Ubytek obejmował nie tylko powłoki twarzy, ale również struktury podporowe środkowego i dolnego piętra, obie kości szczękowe, łuki jarzmowe, dna oczodołów, podniebienie. Posłużyliśmy się modelem stereograficznym odzwierciedlającym zarówno ubytek przed naszą procedurą, jak i fragment tego szkieletu, zaprojektowanym na podobnym stelażu człowieka zdrowego – powiedział prof. Adam Maciejewski. Jak dodał, operacja transplantacji twarzy trwała ponad 27 godzin.
Profesor wyjaśnił, że kolejnymi etapami było przygotowanie fragmentu do transplantacji. Polegało to na przygotowaniu naczyń, nerwów, struktur kostnych, elementów śluzówkowych, mięśniowych. Następnymi etapami są implantacje, które rozpoczęły się od mikrozespoleń naczyniowych, połączeń elementów kostnych, nerwowych, tkanek miękkich i skóry.
– Teraz trwa 5 doba po zabiegu, chory przebywa w najbardziej sterylnych warunkach jakie możemy mu stworzyć. Opiekują się nim pielęgniarki i lekarze wydzieleni tylko i wyłącznie dla tego pacjenta. Posuwa się do przodu rehabilitacja. (...) Plan pobytu pacjenta na intensywnej terapii nie jest określony, ponieważ jest zależny od powrotu pełniej sprawności ruchowej – zaznacza dr n. med. Krzysztof Olejnik z Zakładu Anestezjologii i Intensywnej Terapii.
Jak wyjaśnili lekarze podczas dzisiejszej konferencji, transplantacja twarzy jest nie tylko olbrzymim wyzwaniem od strony chirurgicznej, ale również bardzo poważnym problemem ze stronny immunologicznej, gdyż skóra twarzy jest tą częścią ciała, która wyjątkowo silnie pobudza układ odpornościowy do reakcji odrzucania przeszczepu. Aby temu zapobiec, lekarze musieli wprowadzić pacjenta w stan całkowitego paraliżu układu immunologicznego, odpornościowego.
– Nie czujemy się cudotwórcami, po prostu wykonywaliśmy swoją pracę – powiedział prof. Maciejewski.
Jak poinformowali lekarze z gliwickiego zespołu, stan pacjenta jest nadal ciężki, ale stabilny. Przyjmuje leki zapobiegające odrzuceniu przeszczepu. W ciągu 10 dni być może zacznie samodzielnie jeść.
Marta Milczarska