• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Ewangelia i Rozważanie

Smak soli

Niedziela, 8 lutego 2026 (08:56)

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu.

Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. (Mt 5,13-16)

„Tak jak sól nadaje smak pożywieniu i jak światło oświeca ciemności, tak świętość nadaje pełny sens życiu, czyniąc je odblaskiem chwały Bożej” – pisał św. Jan Paweł II w orędziu na XVII Światowy Dzień Młodzieży. Nie wystarczy tylko być, deklarować swoją przynależność do Chrystusa, powoływać się na metrykę chrztu. Trzeba jeszcze żyć Jego mocą.

Sól to dziś pospolita substancja. Dawniej nazywano ją białym złotem. Nieprzypadkowo. W starożytności była na tyle cenna, że rzymskim legionistom wypłacano nią żołd. Toczono o nią wojny, władcy zaś ustanawiali państwowy monopol na jej uzyskiwanie. W XIV wieku żupy solne w Bochni i Wieliczce generowały ponad 30% przychodów królewskiego skarbca. We Francji podatek od produkcji soli pobierano aż do 1945 roku.

Sól konserwuje, dodaje smaku, uwydatnia wartość potrawy. Jezus, wybierając ją do opisu rzeczywistości królestwa Bożego, sięga po owe konotacje: Ewangelia ma sprawić, że świat – a wraz z nim nasze życie, „ubrane” w codzienność i momenty uroczyste, oczekiwanie i spełnienie, radość, smutek, cierpienie itd. – zacznie „smakować” inaczej, lepiej. Znajdzie w Chrystusie sens i wartość.

Odnalezienie „smaku” wiary wydaje się kluczowym zadaniem dla nas na XXI wiek. Trzeba najpierw „spróbować”, by potem głosić. W pierwszej kolejności poznać, „jak dobry jest Pan”, by potem opowiedzieć o Nim innym. Nie warto „rozcieńczać” smaku soli jej „poprawiaczami”, ekwiwalentami, sztucznymi konserwantami, jak to dziś się dzieje; nie niszczyć Bożej miłości toksycznymi kompromisami ze złem, nieszczęsnym „ale”, relatywizującym wszystko. Nie ma sensu zastępować świętości pseudoduchowościami, z których nic nie wynika. Nie pozwolić się zepchnąć do przysłowiowej kościelnej kruchty, dając sobie wmówić, że „wiara to sprawa prywatna”.

„Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” – prosił Jezus. Tu nie ma alternatywy, wieloznaczności. Jest misja.

Ks. Paweł Siedlanowski