• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Ewangelia i Rozważanie

Boża logika

Niedziela, 1 lutego 2026 (08:42)

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył
usta i nauczał ich tymi słowami:

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich
należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.

(Mt 5,1-12a)

Wielokrotnie w ciągu roku liturgicznego powraca do nas kazanie na górze z Chrystusowymi błogosławieństwami. Nic dziwnego: to jeden z najważniejszych fragmentów Nowego Testamentu – dziś powiedzielibyśmy: tekst programowy, kluczowy, konstytutywny dla życia chrześcijańskiego. „Grają” konteksty, dlatego możemy
nań spoglądać z różnych stron, wydobywać jego nowe sensy. Na tym polega bogactwo i ponadczasowość Ewangelii.

„Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi” – zachęca Sofoniasz. Zadanie jest niezmiennie aktualne. Prorok
nie stawia granic, kiedy ani gdzie Go szukać. Ważne
jest nastawienie serca: pokora, ale też pragnienie sprawiedliwości. One kształtują odpowiednie nastawienie serca, wzmacniają duchową dyspozycyjność i pobudzają wewnętrzne pragnienie, aby rozum oświecony łaską odnalazł prawdę – tę o Bogu (nie tylko Jego istnieniu),
ale też tę określającą, jaki jest.

A zatem mamy szukać Pana w każdym czasie i na każdymi miejscu. W chwilach radości, triumfu, ale też w momentach smutku, wedle miary ziemskiej – porażek.

Błogosławieństwa nie są gloryfikacją cierpiętnictwa, nie konserwują bierności, wycofania, co udowadnia ciąg dalszy kazania na górze. Jezus, jeśli nawet odwraca ludzką logikę sukcesu, tak nam bliską, zaprasza, aby aktywnie włączać się w przemianę świata, być jak zaczyn w chlebie, jak światło w ciemności, nie bać się ryzyka (przypowieść
o drogocennej perle czy skarbie odnalezionym w roli).

Nie mówi: błogosławieni silni, bogaci, wpływowi, bezwzględnie dążący do realizacji celów, skłonni do każdego kompromisu, byleby tylko dopiąć swego. Nie idzie też drogą na skróty i nie dzieli świata na bogatych, czyli złych, i biednych, czyli dobrych. To nie tak działa. Chrystus komunikuje nam coś zupełnie innego: jeśli ktoś jest Jego uczniem, w żadnym momencie życia nie będzie sam
– w Nim wszystko ma sens, wszystko służy budowaniu Królestwa Bożego. Im mniej mnie, tym więcej Jego! Dlatego – paradoksalnie! – słaba, poraniona, pogardzana przez świat ludzka kondycja może stać się szansą na rozwój. I szczęście. Bo „błogosławieni” (gr. makariori) znaczy „szczęśliwi”.

Ks. Paweł Siedlanowski