III NIEDZIELA ZWYKŁA
Ewangelia
Niedziela, 25 stycznia 2026 (09:33)Mt 4,12-23
Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:
„Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło”.
Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”.
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.
I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.
Rozważanie
Droga Kościoła
Nie tak dawno, bo podczas Pasterki, czytaliśmy proroctwo Izajasza: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło”. Wtedy „podprowadzało” nas do radosnej nowiny, iż „w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan” (Łk 2,11). Teraz powraca do nas w innym kontekście. Jezus po uwięzieniu św. Jana Chrzciciela udaje się do Kafarnaum. Tutaj Jego mesjańska misja wchodzi w nowy etap. „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” – słyszą ludzie, których spotyka. Dlaczego akurat tutaj przybywa?
Kafarnaum było w czasach Chrystusa ważnym centrum gospodarczym, położonym na skrzyżowaniu dwóch istotnych dla starożytnego świata szlaków handlowych. Pobierane od karawan kupieckich podatki pozwalały mieszkańcom się bogacić. A to nie sprzyjało religijności. Wzmacniało ich pychę. Wiemy, że choć podczas spotkań z Jezusem zbierały się tłumy, ostatecznie miasto odrzuciło Go – św. Mateusz notuje pełne żalu i smutku słowa Zbawiciela: „A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba się wzniesiesz? Nie, strącone będziesz do Szeolu. Albowiem gdyby w Sodomie stały się cuda, które się w tobie stały, przetrwałaby aż do dzisiaj” (11,23). Na szczęście wielu uwierzyło w Niego – tutaj też powołał pierwszych apostołów.
Ale nie był to jedyny powód, dla którego Jezus zaczyna od tego właśnie miejsca mesjańską misję. „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego” została w 732 r. podbita przez Asyryjczyków. Część mieszkańców Galilei została wygnana, inni przyjęli styl życia pogan. Naród stopniowo stawał się ślepy i głuchy na Boży głos. Ludzie zaczęli wierzyć w gusła, przybywało małżeństw mieszanych. Sytuacja utrwaliła pewien duchowy status quo na wiele wieków. Kraina pogrążyła się w mroku – jak wielka musiała być to ciemność, skoro do czasów Jezusa dotrwała nazwa „Galilea pogan” (por. Mt 4,15)!
Co jest ważne dla nas? Jezus idzie najpierw do tych, „którzy źle się mają”, najbardziej potrzebują Jego miłości, wzgardzonych przez Żydów, odrzuconych. Idzie na peryferie. Bez lęku i uprzedzeń. Niesie nadzieję i światło – pomimo że tak wielu Nim gardzi. Wybiera apostołów nieidealnych, ale „z ludu”, bez wątpienia skażonych w sposobie myślenia i wartościowania mentalnością wielkiego, handlowego miasta, „zacienionego” grzechem – ale też tęskniącego, podświadomie, za prawdziwym Bogiem. Taka jest logika Bożego działania. Miłość ją tłumaczy.
Patrzmy, czytajmy uważnie. Bo to droga Kościoła i jego najważniejsza misja. Także na dzisiejsze czasy.