Po wypadku kolejowym w Hiszpanii
Poniedziałek, 19 stycznia 2026 (16:55)Przerażeni pasażerowie dwóch pociągów, które wykoleiły się w niedzielę w południowej Hiszpanii, opowiedzieli hiszpańskim mediom o swoich przeżyciach, porównując je do horroru.
Ci, którzy wyszli cało lub z lekkimi obrażeniami z jednej z największych katastrof kolejowych w historii Hiszpanii, mówili o wygraniu losu na loterii.
Pasażerowie podróżujący z Malagi do Madrytu wspominali, że w niedzielny wieczór pociąg zaczął gwałtownie hamować, a ludzie i walizki – bezładnie przemieszczać się w wagonach.
– W pewnym momencie nastąpiło jakby trzęsienie ziemi – powiedział państwowemu nadawcy radiowo-telewizyjnemu RTVE Salvador, który jechał pociągiem Iryo do stolicy kraju. Jak wspomniał, do zdarzenia doszło, kiedy pociąg rozwinął już dużą prędkość, a pasażerom rozdawano posiłki.
Inna pasażerka, Maria, mówiła o „horrorze”. Sama doznała ataku paniki. – To jedna z tych sytuacji, o której myślisz, że nigdy ci się nie przydarzą – dodała kobieta, która roztrzęsionym głosem relacjonowała zdarzenie na antenie Radia 5.
Wielu pasażerów początkowo nie zdawało sobie sprawy z powagi sytuacji, dopóki nie zobaczyło rannych i martwych ludzi.
– Widziałam ludzi, którzy byli w bardzo złym stanie. Wiedziałam, że umierają, ale nie mogłam nic zrobić – powiedziała Ana, cytowana przez dziennik „El Pais”. Kobieta podróżowała z siostrą w ciąży, która trafiła na oddział intensywnej terapii, oraz psem, który zaginął.
– Narodziłam się na nowo – przyznała z kolei cytowana przez RTVE Montse, która podróżowała pociągiem przewoźnika Renfe, znajdującym się na drugim torze.
W niedzielnej katastrofie zginęło co najmniej 39 osób, a ponad 100 zostało rannych. Rząd w Madrycie ogłosił w poniedziałek trzydniową żałobę narodową. W wielu instytucjach państwowych oddano hołd ofiarom minutą ciszy.
To druga największa katastrofa kolejowa w Hiszpanii w XXI wieku. W 2013 r. w wypadku w Galicji zginęło 80 osób.