Rząd manipuluje prawem pracowniczym
Wtorek, 21 maja 2013 (14:21)Wczorajsze zapowiedzi liderów trzech central związkowych: „Solidarności”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych, dotyczące skoordynowanych akcji protestacyjnych są jak najbardziej uzasadnione.
Uważam jednocześnie, że to naturalne i oczywiste działanie całego społeczeństwa w obliczu tak ogromnego zagrożenia dla pracowników w Polsce i bezczynności rządu wobec rosnącego bezrobocia. Naturalne jest, że ludzie zaczynają się jednoczyć, by się temu przeciwstawiać. Chciałbym dodać, że często zbyt łatwo szafuje się słowem „strajk”.
Wczorajsze zapowiedzi przedstawicieli central związkowych dotyczyły przede wszystkim gotowości do podjęcia akcji protestacyjnej do strajku włącznie, jednakże to już jest ostateczność. W mediach niestety nadużywa się tego słowa, często nazywając manifestacje czy protesty „strajkiem”.
Natomiast to, na co należy zwrócić szczególną uwagę, to motywy podjęcia takiej decyzji przez liderów związkowych. Należy przeciwstawić się działaniom koalicji rządzącej PO – PSL opierającym się głównie na wprowadzaniu pracowników, ale też pracodawców w błąd. Premier Donald Tusk buńczucznie mówi, że chce chronić miejsca pracy, a z drugiej strony podejmuje działania zagrażające wzrostowi popytu. Do takich działań należą m.in. wydłużanie okresu rozliczeniowego, które powoduje ograniczanie wynagrodzeń pracowniczych, a dodatkowo mamy także do czynienia z takim manipulowaniem czasu pracy, które ma na celu ograniczenie nadgodzin.
W uzasadnieniu do ustawy, którą rząd skierował do Sejmu, jest zdanie, że ze względu na obniżenie kosztów pracy poprawi się konkurencyjność polskiej gospodarki. Ale zwróćmy uwagę, że jest to tylko jedna z racji, gdyż jednocześnie obniżenie wynagrodzeń spowoduje zmniejszenie wpływów podatkowych do budżetu, zmniejszy składki do ZUS i to będzie powodowało konieczność większych dopłat z budżetu.
Jeśli premier Tusk mówił, że będzie bronił każdego miejsca pracy, to na pewno zmniejszenie wynagrodzeń temu nie służy, bo powoduje zmniejszenie siły nabywczej, zmniejszenie popytu, w konsekwencji ograniczanie produkcji, a co za tym idzie zwolnienia pracowników.
Jak widzimy, uzasadnione są wezwania związków zawodowych do protestów i jednoczenia się społeczeństwa, żeby przeciwstawić się szkodliwym dla Polaków rozwiązaniom rządzącej Platformy leżącym jedynie w interesie nielicznych.
not. MM
Janusz Śniadek, poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w latach 2002-2010
Janusz Śniadek, poseł PiS