Pierwszy w Polsce przeszczep twarzy
Wtorek, 21 maja 2013 (11:46)Pierwszy w Polsce złożony przeszczep twarzy przeprowadzono z sukcesem w Centrum Onkologii w Gliwicach. Biorcą był 33-letni mężczyzna – ofiara wypadku w pracy – poinformowała Anna Uryga z gliwickiego szpitala.
15 maja br. zespół pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego przeprowadził zabieg. W dalszym ciągu stan pacjenta jest ciężki, ale stabilny. Jak poinformowano, była to pierwsza na świecie pilna transplantacja ze wskazań życiowych. Zabieg objął nie tylko rozległe powłoki twarzoczaszki, ale również szkielet górnego i środkowego piętra twarzy. Wcześniej pacjent przeszedł nieudaną próbę replantacji jego własnych tkanek w innym szpitalu. Szczegóły niezwykle skomplikowanego zabiegu gliwiccy specjaliści przedstawią podczas jutrzejszej konferencji prasowej.
Zespół Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Naczyniowej przygotowywał się do przeszczepu twarzy od kilku lat. To grupa doświadczonych lekarzy, w skład której wchodzą chirurdzy ogólni, chirurdzy onkologiczni, chirurdzy szczękowo-twarzowi, transplantolodzy kliniczni, anestezjolodzy oraz psycholodzy.
Stworzono też grupę biorców – osób trwale zeszpeconych, którym nie są w stanie pomóc nawet operacje rekonstrukcyjne. O planach zabiegu wiedzieli wszyscy koordynatorzy odpowiadający za pobrania narządów w szpitalach odległych od Gliwic nie więcej niż o godzinę drogi – dłuższy transport mógłby spowodować niedokrwienie tkanek do przeszczepu.
Pacjenci potrzebujący przeszczepu twarzy to osoby po rozległych urazach mechanicznych, oparzeniach, z wadami wrodzonymi lub po leczeniu łagodnych nowotworów regionu dolnego, środkowego i górnego piętra twarzy, u których klasyczne metody rekonstrukcji nie są w stanie przywrócić funkcji poszczególnych narządów i estetycznego wyglądu. Jak szacuje prof. Adam Maciejewski, w Polsce może to być grupa około 120 osób.
Zespół Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Mikronaczyniowej działający w Centrum Onkologii w Gliwicach ma największe w Polsce doświadczenie z zakresie zabiegów rekonstrukcyjnych. Od 2001 r. przeprowadzono tam już tysiące takich operacji, w tym najtrudniejsze – z wykorzystaniem technik mikronaczyniowych, wymagających pracochłonnego łączenia żył i tętnic o średnicy ok. 2 mm.
AP, PAP