Ewangelia i ROZWAŻANIE
Święto Chrztu Pańskiego
Niedziela, 11 stycznia 2026 (08:24)Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”. Jezus mu odpowiedział: „Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ustąpił.
A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego.
A oto głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. (Mt 3,13-17)
Tradycja wczesnochrześcijańska łączyła ze sobą trzy wydarzenia biblijne, widząc w nich kolejne etapy Objawienia Pańskiego (Epifanii): pokłon Trzech Mędrców (uniwersalizm zbawienia, Bóg przypomina, że jest „dla wszystkich”), chrzest Jezusa w rzece Jordan (Teofania) i pierwszy znak w Kanie Galilejskiej. Dziś wspomniane momenty są liturgicznie rozdzielone, ale warto na nie spoglądać łącznie. Bóg nie tylko objawia się w swoim istnieniu, ale też ukazuje, jaki jest – w bogactwie swojej Trójjedności, spójności w działaniu i różności w posłannictwie. A przede wszystkim przypomina po raz kolejny o swojej miłości do nas, trwałości Przymierza i woli, aby zbawiać, ratować, naprawiać, włączać w swoje życie. „Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić” – notuje słowa Jezusa ewangelista Jan (J 12,47). „Nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych” (Mt 18,14) – zapewniał Chrystus. „Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem” – napisał św. Ireneusz z Lyonu. Wszystko, co odnajdujemy na kartach Biblii, jest tego potwierdzeniem.
Chronologicznie chrzest Jezusa otwiera Jego publiczną działalność. Stosunkowo krótki opis zamieszczony przez św. Mateusza (i pozostałych synoptyków) niesie w sobie przebogatą treść, brzemienną w skutki dla nas wszystkich. Oto Syn Boży, Bóg i zarazem człowiek, staje po jednej stronie z grzesznikami. Solidaryzuje się z nami – oznacza to nie tylko przyjęcie ludzkiej natury, podległego zniszczeniu ciała, ale także totalne wejście w ludzki los, sytuację człowieka z jego niemocą pokonania grzechu i śmierci.
Ewangelista odnotowuje, że kiedy Jezus został ochrzczony, „otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego”. Po grzechu Adama i Ewy ludzie nie byli w stanie spoglądać w otwarte niebo, nie mogli patrzeć w oblicze Boga („Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu” – słyszy Mojżesz (Wj 33,20), chociaż Go szukali i za Nim tęsknili. Chrystus przywrócił utraconą relację. „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. […] Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? […] Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie” – usłyszał Filip, gdy poprosił Jezusa, by ukazał im Ojca (por. J 14,9-11).
Chrzest Jezusa w Jordanie zapowiada nowość, jaką wniosą w życie ludzi Jego Osoba i cała Dobra Nowina. Symbolem jej jest znak gołębicy tradycyjnie rozumiany jako wyobrażenie Ducha Świętego, ale też nawiązujący do gołębicy z opowiadania o potopie – tam stała się znakiem nowego początku, wybawienia z beznadziejności, lęku i śmierci (Rdz 8,1-11). O ile Noe uratował tylko swoich bliskich, Jezus zstąpił na dno Jordanu, całym swoim jestestwem zanurzył się w wody rzeki, aby uratować wszystkich. By każdy, choćby największy grzesznik, mógł w Nim znaleźć ratunek i schronienie!
Ks. Paweł Siedlanowski