Dziś w „Naszym Dzienniku”
Euro pomimo sprzeciwu
Wtorek, 30 grudnia 2025 (01:41)Pomimo olbrzymich protestów społecznych, które doprowadziły w połowie grudnia do dymisji bułgarskiego rządu, Bułgaria z początkiem przyszłego roku pozbędzie się swojego lewa na rzecz euro.
Od 1 stycznia Bułgaria dołączy do strefy euro, stając się 21. członkiem unii walutowej. Likwidacja własnej waluty to ostatni „prezent”, jaki zostawił swoim obywatelom rząd Rosena Żelazkowa, który po gwałtownych protestach ustąpił 11 grudnia br. Kwestia planowanego dołączenia Bułgarii do strefy euro, obok haseł oskarżających rządzących – na czele z liderem największej rządzącej partii Bojko Borisowem – o korupcję, należały do głównych spraw podejmowanych od końca listopada przez protestujących. Wejście do strefy euro odbywa się przy sprzeciwie większości Bułgarów dla przyjęcia tej waluty. Według tegorocznego badania Eurobarometr, wykonywanego na zlecenie Komisji Europejskiej, 53 proc. Bułgarów jest przeciw wejściu do strefy euro. Wobec podnoszonych przez obywateli obaw o skutki zmiany waluty, w tym wzrost cen, inicjatywę przeprowadzenia referendum przedstawiał prezydent Bułgarii Rumen Radew. Wniosek o referendum został jednak odrzucony przez bułgarski parlament. Dziś po stronie bułgarskiej opozycji zdaje się przeważać pogląd, że jest już za późno, aby powstrzymać wejście Bułgarii do strefy euro. – Nigdy nie jest za późno. Jeśli opozycja dochodzi do wniosku, że nic się nie da zrobić, to tylko świadczy, że kapituluje. Wejście Bułgarii do strefy euro rozpocznie proces destrukcji gospodarki tego kraju. Na własne życzenie Bułgaria zostanie okradziona ze swoich rezerw, ze złota. A Bułgarów czeka skokowy wzrost cen. I chociaż na pewno bułgarska gospodarka do tej pory nie rozwijała się tak dobrze, jak mogłaby się rozwijać, to w wyniku wejścia do strefy euro ten rozwój zostanie jeszcze przyhamowany – mówi „Naszemu Dziennikowi” prof. Zbigniew Krysiak ze Szkoły Głównej Handlowej.
Artur Kowalski, „Nasz Dziennik”