Rosjanie ociągają się z pomocą prawną
Poniedziałek, 20 maja 2013 (16:14)Śledztwo dotyczące połączeń z telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego po katastrofie w Smoleńsku zostało zawieszone. Powodem zawieszenia jest wydłużające się oczekiwanie na pomoc prawną z Rosji. Pierwszy o sprawie korzystania z telefonu prezydenta Kaczyńskiego po katastrofie smoleńskiej informował „Nasz Dziennik”.
– Śledztwo zostało zawieszone z uwagi na oczekiwanie na pomoc prawną. Mimo wielokrotnych monitów, strona rosyjska nie odpowiada – powiedziała prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Decyzja o zawieszeniu postępowania – jak dodała – została podjęta tydzień temu.
W listopadzie zeszłego roku prokuratura wysłała do Rosji wniosek o pomoc prawną, w którym zawarto kilka pytań – m.in. zwrócono się o wydruk rosyjskiego operatora telefonii komórkowej z wykazem połączeń zrealizowanych przez numer telefonu należący do Lecha Kaczyńskiego od 10 do 12 kwietnia 2010 r.
– Jest to na razie ostatnia czynność do wykonania, ponieważ termin udzielenia odpowiedzi przez stronę rosyjską nie jest znany, wobec tego jest to długotrwała przeszkoda, która uzasadnia zawieszenie postępowania – zaznaczyła prokurator i dodała, że śledztwo będzie podjęte, gdy przyjdzie odpowiedź z Rosji.
Postępowanie dotyczące połączeń z telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 r. po katastrofie w Smoleńsku prokuratura podjęła w połowie maja zeszłego roku. Ma ono wyjaśnić, kto mógł użyć tego telefonu.
Po raz pierwszy – już w maju 2012 roku – informował o tym „Nasz Dziennik” m. in. w artykule „ Rosjanie sprawdzali telefon prezydenta”. Wówczas „Nasz Dziennik” dowiedział się, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustaliła, że odsłuchiwano pocztę głosową. Do pierwszego włączenia telefonu doszło tuż po katastrofie, bo o godz. 10.46. Kolejne połączenia miały miejsce następnego dnia o godz. 12.40 i 16.20. Chodziło o numer polskiej poczty głosowej – 505 114 114.
IK, PAP