• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Oceny z religii drażnią lewicę

Poniedziałek, 20 maja 2013 (02:15)

Przywrócenie włączania stopni z religii do średniej ocen wywołało wściekłość środowisk lewicowych w Hiszpanii. Zmiany zaproponował prawicowy rząd Mariano Rajoya.

Włączenie ocen z religii do średniej jest częścią reformy edukacji, którą władze w Madrycie przyjęły w piątek. Partia Ludowa (Partido Popular) podjęła się zmian ze względu na fakt, iż Hiszpania ma jeden z najwyższych w Europie wskaźników osób niekończących edukacji na poziomie szkoły średniej. Reforma ma temu zaradzić oraz zmniejszyć liczbę uczniów powtarzających tę samą klasę.

Zmiany przedstawione przez ministra oświaty Jose Ignacio Werta kładą nacisk na standardowe testy, przywrócenie egzaminów po każdym etapie edukacji i zmniejszenie wydatków. Mają też zmusić 15-letnich uczniów do wyboru, czy chcą kontynuować edukację, czy uczyć się zawodu. – To jedna z najważniejszych reform wprowadzanych przez rząd – uważa Wert.

Reforma ma także przynieść dalsze cięcia w budżecie na oświatę, która i tak już straciła od 2010 roku ponad 6,7 mld euro w ramach łatania przez rząd deficytu. Wydatki mają zostać zmniejszone z 5 proc. PKB w 2010 roku do 4 proc. w roku 2015. Niezależnie od cięć wskaźnik porzucających szkołę ma zmaleć do 15 proc. do 2020 roku.

Tymczasem próba wprowadzenia zmian spotyka się z mocną krytyką ugrupowań opozycyjnych. Lewicę uwiera szczególnie fakt, iż zmiany gwarantują współfinansowanie przez państwo szkół niekoedukacyjnych, prowadzonych głównie przez Kościół, oraz to, że zwiększony zostaje nacisk na naukę religii. Ich zdaniem, reforma będzie dyskryminować uczniów z mniej uprzywilejowanych środowisk.

– Co ma wspólnego jakość naszej edukacji z edukacją religijną, katolicką, ze stypendiami czy przyjęciem na medycynę – oburzał się przywódca opozycji socjalistycznej Alfredo Pérez Rubalcaba. Stwierdził on jednocześnie, że reforma ta jest przeprowadzana „pod naciskiem Kościoła”.

Proponowane zmiany są też krytykowane w Katalonii, gdzie głównym językiem nauczania jest kataloński. Nowe przepisy wprowadzają bowiem wymóg, by lokalne władze płaciły za prywatne lekcje hiszpańskiego uczniów, którzy ich sobie życzą.

Szef władz regionalnych, kataloński nacjonalista Artur Mas zapowiedział, że odwoła się do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli projekt ustawy nie zostanie zmodyfikowany. Zdaniem większości Katalończyków, reforma w niebezpośredni sposób ma osłabić autonomię ich bogatego regionu, w którym żywe są tendencje separatystyczne.

Reforma zostanie przyjęta przez kontrolowany przez rządzącą Partię Ludową parlament na jesieni, aby można było ją wprowadzić w życie już w następnym roku szkolnym, tj. 2014.

Łukasz Sianożęcki