• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Giro. Polacy w rolach głównych

Niedziela, 19 maja 2013 (19:38)

Przy padającym śniegu i w temperaturze bliskiej zera stopni zakończył się 15. etap tegorocznego wyścigu dookoła Włoch. Najlepszy w tych ekstremalnych warunkach okazał się Włoch Givanni Visconti (Movistar). Tuż za jego plecami na metę wpadli Polacy Przemysław Niemiec i Rafał Majka. Ten drugi stoczył niesamowitą walkę o białą koszulkę lidera klasyfikacji młodzieżowej z Kolumbijczykiem Carlosem Betancurem.

 

Niemiec dzięki fenomenalnej akcji w końcówce wpadł na metę na trzecim miejscu. Majka zaś był czwarty. O tym, iż Przemysław Niemiec (Lampre) zostanie zwolniony z obowiązków pomocy liderowi swojej grupy, świadczyły słowa samego Michele Scarponiego. – W ostatnich dniach nie zbliżam się do podium, a inni zbliżają się do mnie... Tendencja się zmieniła. Jestem zadowolony, że mój kolega z drużyny Niemiec jest tak wysoko w klasyfikacji. Będziemy mogli pomóc mu pojechać jak najlepiej – powiedział po zakończeniu 14. etapu Włoch.

15 etap z Cesana Torinese na przełęcz Galibier jeszcze przed jego rozpoczęciem budził sporo kontrowersji. W przeddzień tego odcinka pojawiły się informacje, iż ze względu na warunki pogodowe najprawdopodobniej zostanie on skrócony do zaledwie 60 kilometrów, a być może nawet zupełnie odwołany. Ostatecznie organizatorzy zdecydowali się jedynie zrezygnować z ostatnich 4 kilometrów podjazdu pod Galibier, gdzie pogoda była naprawdę zła, a przy tym ryzyko zejścia lawiny bardzo duże.

Wobec tego postanowiono metę etapu ustanowić nie na samej przełęczy, ale tuż obok tablicy upamiętniającej zmarłego włoskiego kolarza Marco Pantaniego. O zmniejszenie ryzyka postarali się także sami kolarze, którzy zgodnie postanowili nie ścigać się na pierwszym podjeździe tego etapu na Col du Mont Cenis. Dopiero na zjazdach z tej góry, traktowanych przez peleton również bardzo asekuracyjnie, ukształtowała się siedmioosobowa ucieczka, która u podnóża rozstrzygających wzniesień zyskała nawet 6 minut przewagi, lecz bardzo szybko zaczęła topnieć. Jako pierwsi wspinaczkę na przełęcz Telegraph rozpoczęli Rubiano, Bongiorno, Pirazzi, Chalapaud, Weening, Rabotini oraz Visconti.

Dobre tempo peletonu sprawiło jednak, że już po chwili uciekający byli zaledwie niespełna 2 minuty z przodu. Drużyna lidera Astana kontrolowała tę stratę przez cały podjazd, nie pozwalając także uciec z peletonu żadnym groźnym zawodnikom. Jako pierwszy na podjeździe pod Galibier zaatakował Rafał Majka (Saxo), tuż za nim podążył jego największy rywal w walce o koszulkę lidera w klasyfikacji młodzieżowej Carlos Alberto Betancur (AG2R). Tę akcję błyskawicznie zlikwidował jednak drugi z naszych rodaków Przemysław Niemiec.

Chwilę później zaczęła zdecydowanie pogarszać się pogoda, zaś w peletonie sytuacja się uspokoiła. Wydawało się, iż faworyci postanowili pojechać „na remis”. Jednakże Majka cały czas jechał z przodu, przejawiając ochotę do ataków.  Ostateczny atak nasz młody kolarz przypuścił na 1 kilometr przed metą. Tempa dotrzymali mu jednak lider Niballi i śledzący jak cień Polaka Betancur. To wystarczyło, aby czołowa grupa zjechała się ponownie.

Kolumbijczyk chciał za wszelką cenę odebrać białą koszulkę Majce, lecz i ten odpowiadał umiejętnie na jego ataki. Kolarze wpadli na metę równocześnie, jednakże Betnacur dzięki zajęciu drugiej pozycji zyskał bonifikatę czasową, która pozwoliła mu wyprzedzić Polaka. Obecnie ma nad nim 5 sekund przewagi.

Oznacza to wspaniałą walkę o ten bardzo cenny trykot. Zgodnie z przewidywaniami główni faworyci pojechali na remis. Sytuacja w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej nie uległa zasadniczej zmianie. Także Polacy zachowali swoje świetne pozycje. Niemiec jest szósty, a Majka ósmy.

Łukasz Sianożęcki