NINIWA Team na placu Czerwonym
Niedziela, 19 maja 2013 (13:24)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Marii Spisak z szesnastego dnia rowerowej pielgrzymki 24 śmiałków z NINIWA Team na Syberię
I zdobyli Moskwę. Wjazd 24 osób na 49 kołach do miasta liczącego sobie prawie 12 mln mieszkańców nie jest łatwym zadaniem z powodu wszechobecnych kilometrowych korków i sporego ruchu ulicznego. Dzięki umiejętnościom nabytym podczas gry w „Mafię” ojciec Tomasz (Lider) zadecydował o wjeździe do miasta nocą, korzystając z sytuacji, że miasto śpi, i unikając tym samym problemu utknięcia w korku.
Dla niedoinformowanych wspomnę tylko, że „Mafia” to popularna wśród młodzieży gra psychologiczna, w której istotnym elementem jest noc, podczas której „Mafia” się uaktywnia. Zasady gry zostały opracowane przez Dmitrija Dawidowa w 1986 roku na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Moskiewskiego (zbieg okoliczności…? Mafia rowerowa wjeżdżająca do Moskwy nocą).
Po ciepłej nocy przespanej w namiotach przy ośrodku sportowym (gdzie grupa miała świetne warunki) nowy dzień standardowo nasi rowerzyści zaczęli pobudką o 5.00. Godzinę później ruszyli. Trasa przebiegała im dość spokojnie. Tym razem nie było żadnych utrudnień zewnętrznych typu policja lub mocno „dziurawe” drogi. Jedynymi problemami dnia dzisiejszego były problemy wewnętrzne – dwie kolizje.
W pierwszej zderzyły się 3 rowery należące kolejno do Wax’a, Kuby Kostrzewskiego oraz ojca Tomasza. Z relacji wynikało, że najbardziej poszkodowany był ojciec Tomek, który przeleciał niczym bohater przez kierownicę (właściwie to nad nią). Dla uspokojenia czytelników dodam, że poza lekkimi potłuczeniami poszkodowanych i lekko skrzywioną kierownicą nie ma większych obrażeń.
Powodem drugiej kolizji (do której właściwie nie doszło) była sakwa Górnika, która odczepiła się od bagażnika w trakcie jazdy. Proszę sobie wyobrazić 20-kilogramowy worek ziemniaków wpadający prosto pod koła roweru.
Ten worek przytoczyłam dla łatwiejszego wyobrażenia sobie sytuacji, bo Górnik ziemniaków nie wozi. Doświadczeni rowerzyści ogarnęli sytuację, która w pierwszym momencie wyglądała dość groźnie i sprawnie ominęli przeszkodę. Po dwóch godzinach od momentu drugiej kolizji dotarli do centrum miasta.
Porównując wjazd do Moskwy z wjazdami do miast w państwach w Europie Zachodniej, nikt nie cieszył się, nie krzyczał/wiwatował na widok tak dużej grupy rowerzystów. Czyżby Rosjanie nie byli tak otwarci, jak mieszkańcy Europy Zachodniej…? Może ten słaby doping spowodował, że rowerzystom jechało się dzisiaj bardzo ciężko, pomimo małej liczby (74!) nakręconych kilometrów.
Pierwszymi miejscami w Moskwie, jakie „zwiedziła” NINIWA Team, były dwa sklepy rowerowe. Był to priorytet dnia ze względu na jutrzejszą niedzielę. Generalnie naprawa rowerów jest najważniejsza, bo bez nich nie da się jechać.
Rowery z powodu rosyjskich dróg (lub ich braku) po tych dwóch tygodniach jazdy są mocno zużyte. Ojciec Tomek w relacji podkreślił, że pojazdy mają dużo gorszą kondycję niż rowerzyści.
W pierwszym sklepie prawie nic nie było, w drugim też bez szału – (prawie jak w czasach PRL w Polsce, ciekawe, czy płacili rublami, czy kartkami?). Ostatecznie dostali to, czego szukali. Następnie udali się w kierunku centrum, żeby zobaczyć plac Czerwony – piękne miejsce, które na każdym zrobiło niesamowite wrażenie. Wszędzie pełno ludzi. Grupa zrobiła sobie kilka pamiątkowych fotek.
NINIWA Team, jak to przystało na porządną grupę, poruszała się po mieście zgodnie z przepisami. Prowadzili rowery tam, gdzie jazda była zabroniona. Rosyjska policja znalazła sobie inny argument, żeby zaczepić grupę. Górnik został dwukrotnie poproszony o ściągnięcie flagi polskiej. Dodam jeszcze, że nie była ona zawieszona na największym maszcie Górnika, ale na średnim.
Dziwny jest ten ustrój polityczny panujący w Rosji. Co komu przeszkadza nieduża polska flaga na ogromnym placu w tłumie ludzi? Pisząc o tym zdarzeniu, przypomina nam się (ekipie z wyprawy Tour de Mazenod) czuwanie na Światowych Dniach Młodzieży w Madrycie na placu Cuatro Vientos, gdzie był tłum ludzi, mnóstwo flag narodowości z całego świata i nikomu to nie przeszkadzało. Mogliśmy trwać na modlitwie. Takie zdarzenie pokazuje, że Kościół katolicki jest powszechny, że dla każdego jest w nim miejsce, że właśnie poprzez tą powszechność możliwa jest EWANGELIZACJA.
Kolejnym celem tego dnia było znalezienie dwunoclegu. Dlatego też grupa pokierowała się w kierunku katedry pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Katedra to najważniejszy kościół katolicki w Rosji, gdzie władzę sprawuje ks. bp Paulo (Włoch). Przy katedrze mieszkają Ojcowie Salezjanie, którzy z dużą otwartością i gościnnością przyjęli grupę na dwunocleg. Rowerzystom niczego nie brakuje, są prysznice (a propos warunków noclegowych, rowerzystom nic więcej do szczęścia nie jest potrzebne, w Moskwie panują ogromne upały, jest parno i gorąco). Mają jeszcze dzisiaj w planach zrobić pranie, żeby jutro świętować niedzielę – oddać ten czas Panu Bogu.
To, że NINIWA Team przeżywa Zesłanie Ducha Świętego w Moskwie przy katedrze, rowerzyści odczytują jako szczególny znak Bożej Opatrzności. Grupa znajduje się przy katedrze (Wieczerniku), w którym przebywa też ks. bp Paulo (bezpośredni następca apostołów), katedra jest pw. NPNMP (czyli jest z nimi Maryja – dokładnie tak jak to było w Wieczerniku). Pomimo trudności, z jakimi napotkali się w ostatnich dniach, czują, że wszystko idzie zgodnie z planem, Bożym planem. O godzinie 16.00 w Rosji zaczęło się Święto Rodziny, potrwa ono przez całą niedzielę.
Grupa ma nadzieję, że święty czas spędzony razem pozwoli im poczuć się jak jedna rodzina, dzięki czemu ich morale zostanie podniesione. O godzinie 16.00 ojciec odprawił Mszę św. w katedrze. Następnie odbyć się miało spotkanie podsumowujące ostatni tydzień. Po spotkaniu planowane jest jeszcze wyjście na miasto, a na zakończenie dnia Apel Jasnogórski oraz nabożeństwo majowe.
Podziękowania:
– Dla parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Rybniku z Księdzem Proboszczem Markiem Bernackim – DZIĘKUJEMY za modlitwę.
– Dla parafian kościoła pw. św. Stanisława Kostki z Lublińca – DZIĘKUJEMY za Apele Jasnogórskie śpiewane w naszej intencji przy Grocie Maryjnej w Lublińcu.
Bilans dnia:
– 74 km dystansu,
– 2 niegroźne kolizje,
– 2 upomnienia ze strony policji.
Nocleg:
Moskwa