• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Legia tryumfuje nad Lechem

Sobota, 18 maja 2013 (21:52)

Piłkarze Legii są blisko wywalczenia mistrzostwa Polski. W szlagierowym spotkaniu 27. kolejki, usuwającym w cień inne ligowe wydarzenia, pokonali u siebie wicelidera Lecha 1:0 i w tabeli wyprzedzają poznański zespół już o pięć punktów.

Nietypowa pora rozgrywania szlagieru – słoneczne, wczesne sobotnie popołudnie (po przerwie było już nieco chłodniej) – nie pomagała drużynom. Tempo gry nie było zawrotne, choć prawie 30 tysięcy kibiców nie mogło narzekać na brak zaangażowania głównych aktorów widowiska.

 W pierwszej połowie zdecydowanie częściej przy piłce i znacznie groźniejsza była Legia. Najlepszą okazję zmarnował Michał Kucharczyk po wrzutce Dwaliszwilego – po jego strzale głową piłka uderzyła w boczną siatkę. – Lech jest bardzo cierpliwym zespołem, potrafi wyczekać na swoją jedyną sytuację i ją wykorzystać – przestrzegał swych zawodników trener gospodarzy Jan Urban. To się sprawdziło, rywale bowiem  atakowali rzadko, ale przy odrobinie szczęścia mogli nawet objąć prowadzenie. Uderzenie Rafała Murawskiego nogami wybił Dusan Kuciak, zaś strzał głową Tomasza Kędziory był niecelny. Wszystkie sytuacje, z obu stron, nie były tzw. setkami. Bardzo uważnie grali obrońcy, błędów nie popełniali też bramkarze.

 Od 24. minuty wicelider z Wielkopolski musiał radzić sobie bez najskuteczniejszego gracza Bartosza Ślusarskiego, który doznał kontuzji. Dziesięć minut później, również z powodu urazu, boisko opuścił Kebba Ceesay. W ten sposób szkoleniowiec Mariusz Rumak miał już tylko jedną zmianę do dyspozycji i tym samym bardzo ograniczone pole manewru.

Po zmianie stron Lech zaczął grać odważniej, a w 58. min bliski zdobycia gola był Murawski, który mógł wykorzystać niezdecydowanie Kuciaka. Z pustej bramki głową piłkę wybił Artur Jędrzejczyk. W rewanżu Kotorowskiemu pomógł Murawski i też wybił piłkę zmierzającą do bramki. Ostatni kwadrans to coraz lepsze sytuacje miejscowych. Co nie udało się m.in. Markowi Saganowskiemu, udało się kapitanowi drużyny Vrdoljakowi.

Decydującą akcję przeprowadził Jakub Kosecki, który w 84. minucie otrzymał znakomite prostopadłe podanie od Ivicy Vrdoljaka. Skrzydłowy gospodarzy wpadł w pole karne, gdzie został sfaulowany przez Mateusza Możdżenia (dostał czerwoną kartkę).

Karnego wykorzystał chorwacki pomocnik, a Lech kończył spotkanie w osłabieniu. Osiem minut wcześniej do siatki trafił Władimir Dwaliszwili, ale gruziński napastnik Legii pomagał sobie ręką. Ponadto dwukrotnie piłka wybijana była z linii bramkowej, jednych i drugich.

Dla „Kolejorza” to pierwsza przegrana po serii siedmiu kolejnych zwycięstw i pierwszy gol stracony w tym roku na wyjeździe.

Aby zdobyć tytuł, ekipa z Łazienkowskiej potrzebuje czterech punktów w trzech ostatnich spotkaniach.

 Stołeczny zespół, który czeka na tytuł od 2006 roku (Lech od 2010), zagra jeszcze na wyjeździe z Widzewem Łódź i Ruchem Chorzów, a na koniec podejmie u siebie Śląsk Wrocław. Z kolei „Kolejorza” czekają kolejno spotkania z Podbeskidziem Bielsko-Biała (u siebie), Śląskiem (na wyjeździe) i Koroną Kielce (u siebie).

JD, PAP