Ewangelia i Rozważanie
Królowanie Chrystusa
Niedziela, 23 listopada 2025 (08:41)Ewangelia: Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: „Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem”.
Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: „Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie”.
Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: „To jest Król żydowski”. Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: „Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”.
Lecz drugi, karcąc go, rzekł: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”.
I dodał: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze mną w raju”. (Łk 23,35-43)
Rozważanie:
Ostatnia niedziela roku liturgicznego w Kościele obchodzona jest jako uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Już Archanioł Gabriel zapowiedział, że Jezus „będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1,32-33). Na zadane przez Piłata pytanie Chrystus odpowiada wprost: „Tak, jestem królem” (por. J 18,36-37). Gdy rozstaje się ze swoim uczniami tuż przed wstąpieniem do nieba, mówi: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28,18). Autor Apokalipsy nadaje Jezusowi tytuł „Król królów i Pan panów” (Ap 19,16). Nawet oprawcy na tabliczce umieszczonej na krzyżu napisali: „Jezus Nazarejczyk Król żydowski”. Dlaczego zatem tak trudno nam zaakceptować ów tytuł?
Może dlatego, że mamy inne wyobrażenie króla? Ziemski przepych, dominacja nie pasują do Jezusa (choć czasem próbujemy tak Go malować). Dziś królewskie dwory, o ile jeszcze gdzieś pozostały, zachowały jedynie reprezentacyjną funkcję. Poza tym poddanie się panowaniu Zbawiciela nie brzmi zbyt pociągająco, zwłaszcza w kulturze wynoszącej pod niebiosa osobistą wolność i niezależność. Wizja Chrystusa, któremu mamy być ulegli, w niejednym sercu budzi lęk przed utratą autonomii.
Bynajmniej nie chodzi tutaj o polityczną władzę. „Moje królestwo nie jest z tego świata” – mówi skatowany Król. Wymyka się naszemu poznaniu. „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” – słyszy Piłat (J 18,37). Obecność Syna Bożego jest zatem świadectwem – odsłanianiem Boga obecnego pośrodku nas, Boga miłości i miłosierdzia, gotowego, by służyć, ratować, naprawiać, uświęcać, przebaczać…
Niesamowite jest, jak widział Chrystusa Króla św. Brat Albert Chmielowski. Jednym z najcenniejszych polskich obrazów religijnych jest namalowany przez niego wizerunek Jezusa zatytułowany „Ecce Homo”. Podanie, utrwalone piórem Karola Wojtyły w poemacie „Brat naszego Boga”, głosi, że obraz powstawał wiele lat. Malarz czerpał inspirację z rysów twarzy żebraków, bezdomnych i tych, których spotykał na co dzień. Dzieła nigdy nie skończył, bo i skończyć nie mógł – odbicie ewangelicznej sceny stało się „przestrzenią otwartą”.
W królowanie Jezusa zatem włączony jest każdy z nas! Dzieje się to podczas sakramentu chrztu świętego. „Bóg wszechmogący […] namaszcza cię krzyżmem zbawienia, abyś włączony do ludu Bożego wytrwał w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne” – te słowa wypowiada kapłan podczas namaszczenia olejem krzyżma świętego.
Warto o tym pamiętać.
Ks. Paweł Siedlanowski