Rewelacyjny Kubica płaci frycowe
Piątek, 17 maja 2013 (19:39)Po raz kolejny rewelacyjną jazdą popisała się polska załoga citroena DS3 Robert Kubica i Maciej Baran na trasach rajdowych mistrzostw Europy (ERC). W pierwszym dniu Rajdu Korsyki po przejechaniu czterech odcinków specjalnych (OS) Polacy przewodzili stawce. Jednak pechowo zakończył się dla Kubicy piąty etap, kiedy posłuszeństwa odmówił mu samochód. Polacy zatrzymali się na 3 kilometry przed metą i stracili 6 minut oraz szansę na zwycięstwo w całym rajdzie. To kolejny rajd, w którym pech nie opuszcza Roberta. Polski kierowca najwyraźniej cały czas musi płacić frycowe debiutanta w tak poważnych imprezach.
Oto jak przebiegała rywalizacja na pierwszych OS-ach Rajdu Korsyki:
Pierwszy odcinek specjalny, który dzisiejszego dnia miały do pokonania wszystkie teamy, był częściowo mokry, gdyż w nocy nad Korsyką padało. Wobec tego kierowcy mieli duży problem z doborem opon. Pierwsze rozdanie padło łupem młodego Irlandczyka Craiga Breena. Polski team ukończył ten etap na drugim miejscu, tracąc 11,5 sekundy do zwycięzcy. Jak przyznał Kubica, w związku ze zmiennymi warunkami jechali stosunkowo ostrożnie, jednak nie sprawiły im one zbytniej trudności. – Nie było żadnego większego problemu, jedynie drobne kłopoty z hamulcami. Musiałem być ostrożny. Jedziemy na miękkich oponach – powiedział Robert.
Jednym z faworytów tego rajdu miał być weteran korsykańskich szos François Delecour, który jednak już po pierwszym odcinku przekonał się, że nie jest już tak szybki jak za swoich najlepszych lat. – Robimy, co możemy, ale oni jadą tak szybko, że nie wiem, jak to robią – przyznał z uśmiechem wielokrotny uczestnik rajdowych mistrzostw świata.
Na czas drugiego OS-u wyszło już słońce i na całej długości trasy asfalt był suchy. Ten etap Robert również pojechał bardzo mądrze, nie naciskając zbyt mocno, gdyż problem hamulców cały czas nie ustępował. Stracił na nim jednak jedynie 8 sekund do zwycięzcy Breena i zachował drugą pozycję w klasyfikacji generalnej.
Trzeci odcinek był równie loteryjny jak pierwszy. Wszyscy kierowcy podkreślali, że jego początek był bardzo mokry, po czym w dalszej jego części asfalt był zupełnie suchy. Robert po zakończeniu tej próby powiedział, że wszystkie przejazdy w tym rajdzie to dla niego nowość i dlatego jedzie bardzo spokojnie. Ta spokojna jazda wystarczyła jednak do zajęcia trzeciego miejsca na OS-ie i utrzymania drugiej pozycji w generalce. Był to już trzeci z rzędu zwycięski OS dla Craiga Breena, który w tym momencie wydawał się być poza zasięgiem rywali. Jego jazdę najlepiej podsumowywały słowa wielokrotnego mistrza Polski Bryana Bouffiera, zajmującego po trzech etapach trzecią pozycję: "Było naprawdę nieźle, ale Craig naciska jak szalony!".
Niedościgniony dotychczas Breen popełnił jednak spory błąd na OS-ie czwartym i przebił oponę. Przez ten błąd stracił 1 minutę i 23 sekundy do zwycięzcy, którym okazał się Robert Kubica. Po tym odcinku Robert powtórzył swoje wcześniejsze wypowiedzi, podkreślając, że jedzie bardzo spokojnie. Taka spokojna i rozważna jazda pozwoliła mu objąć prowadzenie o 7,5 sekundy nad Bouffierem. – Cieszę się z prowadzenia, ale wolałbym wygrywać każdy odcinek specjalny. Z drugiej strony prawdopodobnie jest lepiej, kiedy tego nie robię. To definitywnie najtrudniejszy rajd asfaltowy, w jakim kiedykolwiek jechałem. Problem w tym, że nawet jeśli trochę zwolnisz, tracisz zbyt wiele czasu, więc musisz być kompletnie skoncentrowany – od startu do mety. Obecnie tempo jest komfortowe i nie widzę powodu, aby próbować jechać szybciej. Najważniejsze jest tu doświadczenie, którego ja nie mam, bo przyjechałem tu po raz pierwszy. Ciężko będzie walczyć z doświadczonymi kierowcami – powiedział po zakończeniu tego odcinka polski mistrz.
Na pechu Roberta podczas piątego odcinka specjalnego skorzystał Bryan Bouffier, który dzięki drugiemu miejscu za wciąż szybko jadącym Breenem został liderem rajdu. Nie wiadomo, czy polska załoga będzie kontynuować zmagania.
Łukasz Sianożęcki