Co drugi do wymiany
Piątek, 17 maja 2013 (02:19)Nawet ośmiu ministrów z PO powinno spodziewać się dymisji przy okazji planowanej za kilka miesięcy „poważnej rekonstrukcji rządu”
Oczekiwanie na gruntowną przebudowę rządu jest powszechne w Platformie Obywatelskiej. Wielu ministrów jest kiepsko ocenianych przez Polaków, a ich partyjni koledzy obawiają się, że to oni najwięcej zapłacą za nieudolność rządu przy urnach wyborczych w 2014 i 2015 roku.
Elektorat, który odwraca się od Platformy, może już do niej nie wrócić, a ten stan będzie się pogłębiać. Partia rządząca nie może też zbagatelizować najnowszych analiz wyborczych, z których wynika, że to Prawo i Sprawiedliwość może wygrać wybory do Sejmu i Senatu w 2015 roku. Grzegorz Schetyna, pierwszy wiceprzewodniczący PO, przyznaje, że elektorat PiS jest bardziej zdyscyplinowany.
Co nie przeszkadza mu wierzyć, że Platforma i tak wygra kolejne wybory parlamentarne. Wśród niekończących się przechwałek partia Donalda Tuska traci poparcie wyborców.
– Platforma Obywatelska nie ma długofalowej wizji polityki, która służyłaby rozwojowi państwa. Cechuje ją też brak profesjonalizmu – tak kondycję partii ocenia prof. Jadwiga Staniszkis.
Co prawda w jej ustach nie jest to nic zaskakującego, ale podobne słowa można dziś usłyszeć od posłów i senatorów PO. Oczywiście tylko w kuluarowych rozmowach, bo oficjalnie wszyscy zachowują urzędowy optymizm. A zmiany w rządzie Platforma mogłaby przedstawiać właśnie jako pozytywne działanie, pokazanie nowych pomysłów oraz projektów reform.
Ilu wymienić?
Najważniejsi politycy PO nie mają wątpliwości, że rekonstrukcja jest potrzebna, choć różnią się co do tego, jak głębokich zmian wymaga rząd.
Grzegorz Schetyna uważa, że przebudowa gabinetu jest ważna dla partii rządzącej, bo będzie oznaczała, że „nadchodzi nowy czas”.
– Potrzebna jest polityczna inicjatywa, bez niej Platforma Obywatelska nie wygra kolejnych wyborów – stwierdził Schetyna.
On sam mówi o zmianie „kilku ministrów”. Radykalniejszy w swoich ocenach jest poseł Irenusz Raś, szef małopolskiej PO, który zapowiada głęboką rekonstrukcję rządu. Jego zdaniem, Tusk wymieni sześciu ministrów.
Odświeżona drużyna Tuska ma zostać pokazana za kilka miesięcy, mniej więcej w połowie kadencji. Rzecznik rządu Paweł Graś potwierdza, że taki termin jest możliwy, ale nie chce mówić o tym, jak głęboka będzie przebudowa rządu.
– To decyzja premiera – zastrzega.
Gdyby jednak rację miał Ireneusz Raś, większość ministrów powinna czuć się zagrożona. Parlamentarzyści PO, z którymi rozmawialiśmy, mają swoje typy na liście ministrów do zwolnienia.
– Platforma desygnowała do rządu Donalda Tuska 16 ministrów. Ministrowie: skarbu – Włodzimierz Karpiński, sprawiedliwości – Marek Biernacki i spraw wewnętrznych – Bartłomiej Sienkiewicz zostali niedawno powołani, więc powinni w rządzie pozostać – mówi jeden z posłów PO.
Jego partyjni koledzy do tej listy „pewniaków” dodają ministra finansów Jacka Rostowskiego, rozwoju regionalnego – Elżbietę Bieńkowską, spraw zagranicznych – Radosława Sikorskiego, administracji i cyfryzacji – Michała Boniego i szefa kancelarii premiera – Jacka Cichockiego.
– Oni są teraz nie do ruszenia. Tusk ma do nich zaufanie, to coś w rodzaju „kręgosłupa” tego rządu– tłumaczy senator PO. Jak dodaje, nie do ruszenia są też trzej ministrowie z PSL: Janusz Piechociński (gospodarka), Stanisław Kalemba (rolnictwo), Władysław Kosiniak-Kamysz (praca i polityka społeczna). Chyba że sami ludowcy zdecydowaliby, że chcą kogoś z nich wymienić.
Pewnych kandydatów do dymisji trzeba więc szukać wśród ośmiu ministrów: Bartosza Arłukowicza (zdrowie), Barbary Kudryckiej (nauka), Joanny Muchy (sport), Krystyny Szumilas (edukacja) oraz Marcina Korolca (środowisko), Tomasza Siemoniaka (obrona), Bogdana Zdrojewskiego (kultura) i Sławomira Nowaka (transport).
Pierwsze cztery nazwiska nikogo nie zaskakują, jednak sytuacja drugiej czwórki też jest nie do pozazdroszczenia. Siemoniak i Zdrojewski premierowi poważnie nie podpadli, ale nie mogą być też pewni, że Tusk będzie chciał z nimi dalej współpracować. Korolec może stracić stanowisko, bo nie należy do żadnej grupy wewnątrz PO, a resort środowiska pod jego kierownictwem nie odnotował znaczących sukcesów.
Zakres rekonstrukcji rządu będzie zależał od tego, czy Tusk będzie miał lepszych kandydatów na ministrów. Jednocześnie zbyt duże zmiany w rządzie mogłyby oznaczać, że premier przyznaje się do błędu, że kiepsko dobrał sobie współpracowników. Będzie więc ważył, co mu się bardziej wizerunkowo opłaca.
Wymiana ministrów ma być elementem umacniania pozycji Donalda Tuska w PO. – Ministrem sportu ma podobno zostać Andrzej Biernat lub Ireneusz Raś. Wtedy zapewniliby premierowi bezwzględne poparcie dawnej spółdzielni wicemarszałka Sejmu Cezarego Grabarczyka – mówi poseł PO z frakcji Grzegorza Schetyny. – Ale Tusk może też chcieć awansować kogoś z naszego grona, żeby osłabić pozycję Schetyny przed wyborami szefa partii – dodaje.
Nowak patrzy na zegarek
Interesująco przedstawia się sytuacja ministra transportu Sławomira Nowaka. „Afera zegarkowa” jest trochę wyciszona, ale w każdej chwili może powrócić. Premier nie wyciągnął konsekwencji wobec Nowaka, a minister wytoczył proces tygodnikowi „Wprost”. Gdyby go wygrał, tytuł czeka bankructwo.
– Nie wykluczam, że w tej sytuacji media mogą Nowakowi jeszcze niejedno wyciągnąć. Zresztą co jakiś czas czytamy o różnych interesach i powiązaniach ministra z biznesem. Nowak ma wielu wrogów, którzy mogą ujawniać niewygodne dla ministra fakty. Gdyby było ich dużo, premier nie mógłby takich sygnałów zlekceważyć – tłumaczy jeden z posłów PO.
Póki co w ministerstwie transportu trwa ostra wojna za pośrednictwem mediów. Jako przykład nasz rozmówca podaje kwestię ujawnienia notatki na temat spotkania wiceministra Tadeusza Jarmuziewicza z PO z przedstawicielami firmy Alpine Bau.
– Wiem z pewnego źródła, że notatkę ujawniono dziennikarzom z inicjatywy ludzi z otoczenia ministra Nowaka. To publiczna tajemnica, że Nowak i Jarmuziewicz się nie znoszą i minister chce usunąć swego zastępcę. A gdyby jeszcze stało się to w atmosferze skandalu, tym lepiej dla Nowaka. Pokazałby, że robi w resorcie porządek, że walczy z „układami”, dba o interesy państwa – tłumaczy poseł. – Chyba że sam wpadnie w poważniejsze kłopoty – zastrzega.
Ludowcy się przyglądają
Kwestie rekonstrukcji rządu jakby nie obchodziły Polskiego Stronnictwa Ludowego. Poseł ludowców Eugeniusz Kłopotek zgłosił „autorski pomysł”, aby Janusz Piechociński zachował tylko fotel wicepremiera ds. społeczno-gospodarczych, a resortem gospodarki kierowałaby wtedy inna osoba z PSL. Ale na takie rozwiązanie nie zgodzi się Donald Tusk. Premier nie chce, żeby w rządzie zasiadał wicepremier bez teki, zwłaszcza że PSL zyskiwałoby wtedy jedno miejsce w rządzie.
Co jakiś czas wraca za to sprawa ewentualnej zmiany na stanowisku ministra rolnictwa. Stanisław Kalemba nie ma dobrej prasy u premiera Tuska. Poseł PO relacjonuje nam jedno ze spotkań grupy parlamentarzystów z Donaldem Tuskiem.
– Premier ocenił wtedy, że minister Kalemba jest mało błyskotliwy, zalicza medialne wpadki, że nie bronił tak, jak powinien, unijnego budżetu na rolnictwo na lata 2014-2020. Słowem, należy do słabszych ministrów – mówi poseł.
Ostatnio Kalemba miał podpaść premierowi po tym, jak ujawnił, że Polska toczy z Komisją Europejską spory o miliard euro funduszy unijnych. I stało się to tuż po tym, jak wyszła na jaw informacja, że KE żąda zwrotu prawie 80 mln euro dotacji udzielonych gospodarstwom niskotowarowym. Ludowcy nie widzą jednak powodów do dymisji Stanisława Kalemby.
– Nie ma takiego tematu. Nie mamy zastrzeżeń do ministra Kalemby, wysoko oceniamy jego działalność – podkreśla poseł Eugeniusz Kłopotek. I zaznacza, że premier nie może odwołać żadnego ministra z PSL bez zgody stronnictwa – gdyby zrobił inaczej, oznaczałoby to jednocześnie rozpad koalicji. Dlatego stronnictwo spokojnie czeka na rekonstrukcję rządu, traktując to bardziej jako sprawę wewnętrzną PO.
– Nie wiem, ilu ministrów wymieni premier, ale jakieś ruchy musi zrobić. Musi uspokoić nie tylko rozczarowanych naszymi rządami Polaków, ale też działaczy partyjnych – podsumowuje osoba z władz krajowych PO.
Krzysztof Losz