Rewizja donosu na matkę
Piątek, 17 maja 2013 (02:09)Po publikacji „Naszego Dziennika”
Sąd Rejonowy w Lubinie zbada ponownie zasadność umieszczenia małej Małgosi Zdańskiej w pieczy zastępczej. Sprawę monitoruje Rzecznik Praw Dziecka.
Termin najbliższej rozprawy sąd w Lubinie ustalił na 17 lipca. Jak informuje sędzia Jarosław Halikowski, rzecznik prasowy prezesa Sądu Okręgowego w Legnicy, zbadane zostaną wszystkie dowody, również te przedstawione przez matkę dziewczynki. Decyzja nie będzie prawomocna.
– Sąd uchylił poprzednie postanowienie i również ta decyzja, która zapadnie, będzie nieprawomocna. Strony będą się mogły od niej odwołać – tłumaczy sędzia. Oznacza to, że sprawa może się ślimaczyć miesiącami.
– Trudno w tej chwili przewidzieć, jaki będzie okres jej rozpoznawania – przyznaje Halikowski. A to bardzo ważne, zważywszy na wiek dziewczynki i długi okres rozłąki z matką.
Bulwersującą sprawę „Nasz Dziennik” ujawnił 2 maja. Postanowienie o zabezpieczeniu dobra pięciomiesięcznej Małgorzaty Zdańskiej Sąd Rejonowy w Lubinie wydał 18 stycznia 2013 r., zaraz potem, 24 stycznia, dziewczynka trafiła do pieczy zastępczej w Domu Małych Dzieci w Jaworze, aż 60 kilometrów od miejsca zamieszkania matki.
Wszystko zaczęło się od tego, gdy kilkumiesięczna dziewczynka razem z matką Kornelią Zdańską i starszą siostrą Anetą znalazły się w szpitalu w Lubinie (woj. dolnośląskie); u dzieci podejrzewano grypę żołądkową.
Choć kobieta była zaledwie pięć miesięcy po porodzie, nie przydzielono jej żadnego łóżka, trzy doby koczowała na krześle koło łóżeczka Małgosi, opiekując się równocześnie starszą Anetą.
Wycieńczenie fizyczne i psychiczne matki było powodem zatargu z personelem szpitala. Wśród pracowników lecznicy zrodziła się wtedy opinia o niej jako osobie trudnej i dziwnej. Ta fama poszła za nią aż do jednej z wrocławskich lecznic, dokąd pani Kornelia trafiła razem z młodszą córeczką.
Po pewnym czasie kobietę poinformowano, że może wrócić do domu, ale dziecko zostaje w szpitalu. Po tym, jak lekarze zawiadomili sąd we Wrocławiu, a ten Sąd Rejonowy w Lubinie, że matka zachowuje się „niepokojąco”, dziecko zostało oddane wprost ze szpitala do pieczy zastępczej. Sąd w Lubinie, zakładając, że dobro dziecka jest zagrożone, oparł się na przepisach kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (art. 109 § 1 i 2 pkt 5), które pozwalają wydać postanowienie w sytuacji zagrożenia dziecka w sposób natychmiastowy, bez przeprowadzenia rozprawy.
Jako okoliczności uzasadniające wskazano na „niepokój lekarza prowadzącego dziewczynkę na temat stanu zdrowia psychicznego matki”.
Matka w sposób niewłaściwy i zagrażający życiu miała opiekować się dzieckiem, sprawiać wrażenie, że nie rozumie zaleceń, nie przestrzegać ich, popełniać błędy w karmieniu, nieprawidłowo trzymać i układać dziecko, uporczywie czyścić sprzęty znajdujące się na sali.
Kornelia Zdańska złożyła zażalenie do Sądu Okręgowego w Legnicy – II Wydziału Cywilnego Odwoławczego. Mimo że pismo zawierało wszystkie niezbędne elementy zażalenia, sąd potraktował je jako wniosek, uniemożliwiając w ten sposób kontrolę instancyjną decyzji i utrzymał w mocy postanowienie o zabezpieczeniu.
25 marca do Sądu Rejonowego w Lubinie trafił wniosek o zmianę postanowienia o zabezpieczeniu i przywrócenie opieki matce na czas trwania postępowania. Sąd jednak wniosek oddalił, twierdząc, że nie ma podstaw, by oddać dziecko matce.
Decyzja do rewizji
30 kwietnia br. Sąd Okręgowy w Legnicy uchylił zaskarżone postanowienie i nakazał Sądowi Rejonowemu w Lubinie ponowne zbadanie sprawy. Wszystko zależy więc teraz od decyzji sądu lubińskiego.
Zdaniem mecenasa Olgierda Pankiewicza, pełnomocnika Korneli Zdańskiej, w pierwszej kolejności, przed przesłuchaniem stron i rozpatrzeniem dowodów, sąd w Lubinie powinien oddać dziecko pod opiekę matki.
Prawnik powołuje się na uwagi, jakie Sąd Okręgowy w Legnicy przekazał sądowi rejonowemu. A były one następujące: sprzeczności ustaleń sądu z dowodami przedstawionymi przez stronę i opinią Ośrodka Pomocy Społecznej w Polkowicach (Dolnośląskie) na temat częstotliwości odwiedzin matki u małej Małgosi (sąd napisał, że były cztery spotkania, w rzeczywistości było ich kilkanaście), sprawowania przez nią opieki nad młodszą i starszą córką.
Według pracowników socjalnych, pani Kornelia regularnie odwiedza młodszą córeczkę, rozumie, na czym polegają jej obowiązki opiekuńcze, stara się o poprawienie swoich umiejętności wychowawczych i sprawdza się w roli matki starszej córki Anety.
Sąd w Legnicy zwrócił też uwagę, że umieszczenie dziecka w pieczy zastępczej jest ostatecznością, a podstawowym celem działań sądu powinna być ochrona tej potrzeby dziecka, która polega na bliskości z matką.
Jednak pomimo tego decyzja Sądu Rejonowego w Lubinie jest wciąż niepewna. – Sprawa jest o tyle skomplikowana, że nastąpiło tu paradoksalne odwrócenie ról: zamiast badać, czy były podstawy do odebrania dziecka matce, sąd bada, czy można jej dziecko zwrócić. Wynika to z pierwotnych błędów popełnionych w tej sprawie, kiedy najpierw umieszczono dziecko w pieczy zastępczej, a dopiero potem zaczęto badać, czy są ku temu podstawy – wskazuje prawnik.
Michalak tak, Biernacki nie
Sprawą zajął się rzecznik praw dziecka Marek Michalak. Zdaniem mec. Pankiewicza, skala problemu jest taka, że powinien się mu przyjrzeć także minister sprawiedliwości. Dopytywany o to przez „Nasz Dziennik” resort tłumaczy, że dokonanie oceny słuszności wydanych przez sąd orzeczeń nie jest możliwe w trybie nadzoru nad działalnością administracyjną sądów.
– Minister sprawiedliwości nie jest uprawniony do badania i oceny sformułowanych uwag co do nieprawidłowości tego rodzaju, gdyż dotyczą one obszaru działalności, w której sędziowie są niezawiśli. Zarzuty dotyczące indywidualnej sprawy nie mogą być przedmiotem czynności nadzorczych w ramach przysługujących ministrowi sprawiedliwości uprawnień – odpowiada resort.
Nie chodzi jednak o to, by Marek Biernacki ingerował w niezawisłość sądów, ale o to, by skorzystał ze swoich kompetencji i zwrócił uwagę prezesa sądu na konkretną sprawę – a ma do tego prawo: w myśl ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych minister może zarządzić przeprowadzenie lustracji sądu lub jego wydziałów oraz działalności nadzorczej prezesa sądu w przypadku stwierdzenia istotnych uchybień w działalności administracyjnej sądu.
Wreszcie w resorcie sprawiedliwości toczą się prace legislacyjne nad projektem zmian kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – chodzi o zaostrzenie przepisów ograniczających możliwość odbierania dzieci rodzicom. A w końcu sprawa Zdańskiej to kolejny głośny przypadek odebrania dziecka przez sąd rodzicom na podstawie niejasnych przesłanek.
Anna Ambroziak