Prokuratura nie wyraziła się precyzyjnie
Czwartek, 16 maja 2013 (19:28)Z Zenonem Baranowskim, dziennikarzem Naszego Dziennika, rozmawia Jacek Dytkowski
Pański artykuł „Prokuratura wraca do pirotechników” wywołał wielkie poruszenie w mediach, a Naczelna Prokuratura Wojskowa wydała komunikat. Jak wyglądała Pańska współpraca z prokuraturą w trakcie przygotowywania tego materiału. Chętnie udzielano Panu informacji?
– Odpowiedziano mi w ten sposób, że prokuratura nie podaje do publicznej wiadomości danych osobowych przesłuchanych świadków. Ma to się także rozciągać na wszelkie informacje, dzięki którym można zidentyfikować świadków. Jak się okazuje, dzisiaj prokuratura nie ma obiekcji, żeby potwierdzić przesłuchanie dwóch funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.
Kto odpowiadał w imieniu Wojskowej Prokuratury Okręgowej?
– Wysłałem maila z zapytaniem do NPW w Warszawie, która w imieniu WPO udziela informacji na temat śledztwa smoleńskiego. Potem zadzwoniłem do płk Zbigniewa Rzepy, rzecznika prasowego Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który powiedział, że postarają się szybko odpowiedzieć. Jak się okazało odpowiedź była jednoznaczna: nie udzielą tych informacji.
Przy pisaniu artykułu poświęconego kwestiom bezpieczeństwa rządowego samolotu Tu-154M, który uległ zniszczeniu pod Smoleńskiem, współpraca z prokuraturą byłaby wskazana. Czy próbował Pan ponownie uzyskać informacje?
– Kontaktowałem się ponownie z kpt. Marcinem Maksjanem z Naczelnej Prokuratury Wojskowej, z podobnymi efektami. Przekazał mi, iż WPO oświadczyła, że nie udzieli tego typu informacji.
NPW twierdzi teraz, że nieprawdą jest, iż prokuratura wojskowa wznawia przesłuchania funkcjonariuszy BOR odpowiedzialnych za zabezpieczenie samolotu, który uległ katastrofie pod Smoleńskiem…
– Należy podkreślić, że to oświadczenie prokuratury jest nader nieprecyzyjne. Ale jak się weń wczytać, to okazuje się że śledczy zarzucają nam jedynie, że podaliśmy błędny termin przesłuchań, późniejszy o pół roku. Ponadto płk Rzepa potwierdził dzisiaj w rozmowie z Telewizją Trwam, że ci dwaj BOR-owcy zostali przesłuchani „na tę okoliczność”, o której była mowa w artykule w „Naszym Dzienniku″, czyli sprawdzeń pirotechnicznych tupolewa.
Dziękuję za rozmowę.
Jacek Dytkowski