NINIWA Team wyruszyła w dalszą drogę
Czwartek, 16 maja 2013 (10:03)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Artura Bilewskiego z trzynastego dnia rowerowej pielgrzymki 24 śmiałków z NINIWA Team na Syberię
„Ku celom pożądanym wiodą drogi trudne”.
Czy wszystko w życiu musi być łatwe i banalnie definiowalne? Czy prosta droga może człowieka podobnie ubogacić i doświadczyć jak kręte meandry życia?
Otóż na te i wiele innych pytań każdy z nas musi sobie odpowiedzieć indywidualnie, szukając często podpowiedzi gdzieś głęboko w sobie. Odbyłem wczoraj bardzo dobre spotkanie z księdzem prałatem dr. Bronisławem Michalskim – emerytowanym proboszczem trzemeszeńskiej parafii.
Ksiądz Bronek – jak zwykliśmy go nazywać – od dłuższego czasu choruje i w związku z tym jest trochę unieruchomiony. Czysty zbieg okoliczności, że piszę właśnie o tym fakcie w czasie, kiedy nasza ekipa kolarzy również została uziemiona w Rosji?
Opowiedziałem mojemu rozmówcy o poczynaniach naszych śmiałków. Z wielkim zainteresowaniem wysłuchał relacji. Muszę w tym momencie dodać, że nasz senior jest wielkim kibicem sportowym oraz prawdziwym przyjacielem niejednego znakomitego sportowca. Na koniec naszej rozmowy ksiądz prałat prosił o przekazanie wszystkim serdecznych pozdrowień i zapewnił, że z całych sił ściska kciuki za powodzenie całej akcji.
Każdy ma swój cel, mają go także nasi śmiałkowie, więc pewnie z niecierpliwością czekacie na informację, jakże się sprawował dziś nasz peleton. Otóż pragnę poinformować, że płyną z Rosji dobre wieści: ruszyli!
Dzień dla grupy rozpoczął się indywidualnie. Pierwszym wspólnym „działaniem” była dziś Msza Święta, w której team uczestniczył o godzinie 10.00. Od rana wyczuwało się zniecierpliwienie związane z faktem bezruchu… wszyscy oczekiwali dobrych wieści, których ciągle brakowało. Wolny czas postanowili spędzić na wspólnych rozmowach i tworzeniu wirtualnej wioski. Była to pewna forma gry, w której każdy próbował odnaleźć swoje miejsce w grupie – pojawiły się nawet propozycje wyboru ustroju, a także wstępne nazwy dla nowej osady. Jeżeli chodzi o ustrój, wiele osób skłaniało się ku monarchii, natomiast na giełdzie nazw najczęstszą pojawiającą się propozycją była Niniwa.
Zastanawiano się nad dziedzinami funkcjonowania społecznego, którymi należałoby się zająć. Początkowe propozycje były dość jednoznaczne: „Rozwijajmy rolnictwo, dalej przemysł i na końcu usługi”. Niewątpliwie ciągłe myślenie o celu wyprawy, jakim jest Wierszyna, inspiruje, a kiedy nie mogą jechać na rowerach, próbują czas spożytkować inaczej, nie mniej konstruktywnie. Gra tego typu wydaje się idealnym sposobem.
Był też bardziej realny test sprawności survivalowej – grupa podzieliła się na dwa zespoły i nad rzeką oba próbowały zbudować tratwy… Chłopcy konstruowali ciężką i solidną z drewna, dziewczyny lekką i „sprytną” ze zużytych plastikowych butelek. Obie drużyny zdały test celująco: tratwy pływały, więc sprawność została zdobyta!
Po zakończonej zabawie około godziny 15.00 odmówili Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Stało się to na pobliskim wzgórzu, gdzie znajdował się grób poległych w drugiej wojnie światowej żołnierzy.
Po modlitwie usiedli, mając w planach wysłuchanie nagrania jednego z kazań bł. ks. Jerzego na temat „sprawiedliwości i miłości”… Jednak w trakcie ok. godz. 15.40 o. Tomasz otrzymał bardzo miłego SMS-a: „Zbierajcie się!”.
Nadawcą wiadomości był konsul RP w Smoleńsku. Niewiele trzeba było „wygłodzonym kilometrów” cyklistom, żeby się zorganizować. Po niespełna godzinie sprzątania i pakowania byli gotowi do jazdy.
Podczas dzisiejszej, bardzo serdecznej rozmowy o. Tomasz podzielił się ze mną kilkoma refleksjami… Myślę, że „bezruch” biało-czerwonego peletonu wszystkich bardzo mobilizuje mentalnie.
Jedni myślą o celu wyprawy, inni rozmyślają nad miejscem, w którym się znaleźli, niektórzy może nad swym dotychczasowym życiem…
O. Tomasz dziś zastanawiał się nad związkiem człowieka z ziemią smoleńską – rozmyślał, że w dziwny sposób potrafi ona zatrzymywać. W 1812 roku były to wojska Napoleona (w okolicy miały miejsce dwie duże bitwy), w 1940 roku brutalnie został zatrzymany tutaj kwiat naszej inteligencji. W 2010 roku – 96 ofiar tragicznego w skutkach lotu polskiego samolotu… Także rowerzyści NINIWA Team kilka dni poza planem spędzili w okolicy. Naturalnie w żaden sposób nie wolno porównywać tych wydarzeń, lecz w głowie ojca Tomasza kłębiły się myśli, którymi postanowił się z nami podzielić.
Druga refleksja jest bardziej związana z kalendarzem liturgicznym, a mianowicie Kościół oczekuje właśnie Zesłania Ducha Świętego. Najbardziej zaintrygowało ojca Tomka owe 10 dni, kiedy apostołowie przebywali w wieczerniku między wstąpieniem do Nieba a zesłaniem Ducha Świętego. Podobnie nasi rowerzyści mieli czas swojego „oczekiwania” na decyzję o ich dalszym losie. Czy to przypadek, że wszystko dzieje się w zbliżonym terminie… Myślę, że dla wszystkich uczestników, ale również dla ojca Tomka jest to budujący czas i warto w tym miejscu podziękować, że dzieli się on z nami wszystkim tym, co dzieje się u nich… nie tylko w kwestii przemierzanych kilometrów.
Wracając do ekspresowego wyjazdu… Władze niestety zmodyfikowały grupie trasę wyprawy. Nie wiedzieć, dlaczego, muszą oni podróżować w kierunku Moskwy według nowych wytycznych. Już pierwsze kilometry pokazały, że jakość tych dróg pozostawia wiele do życzenia, jest to kompilacja dziur, wioseczek oraz bardzo prowincjonalnych „klimatów”.
Niestety, nowa trasa będzie dłuższa o około 100 km od pierwotnego planu!
Wszyscy są jednak dobrej myśli i liczą, że limit opóźnień został już wyczerpany. Mimo późnej pory wyjazdu udało im się przejechać dziś 90 km. Hasłem dnia zamiast „Uwaga, dziury!” stał się okrzyk „Uwaga, droga!”. Przed wyjazdem zdążyli się jeszcze w Kamionce zaprowiantować. Ruszają dalej w nieznane, lecz będąc świadomy ich zapobiegliwości oraz drobiazgowego przygotowania, jestem zupełnie spokojny!
Podróż na miejsce kolejnego noclegu przemierzali w eskorcie wozu policyjnego oraz konsula. Podzielili się refleksją, że „żal im z powodu banalności tej sytuacji oraz problemu, którym od kilku dni musi zajmować się konsul”.
Policjanci serio traktują eskortowanie naszych cyklistów. Konsul dziś sprezentował im dokładną mapę nowej trasy, a jego bezinteresowna pomoc bardzo ujęła wszystkich.
Mijani po drodze ludzie z dużą sympatią witali kolorowy peleton, objawiało się to machaniem, serdecznymi okrzykami, a także szczerym uśmiechem. Jednak w opinii uczestników dało się odczuć dystans, z jakim „tubylcy” traktują policyjną eskortę. Czy można to nazwać strachem? Nie wiem. Ale na pewno widoczny jest spory dystans. Zdarzało się zauważyć obrazek unikania i ewidentnego schodzenia z drogi. Jak widać, nikt chyba nie chce narazić się lokalnej policji.
Na miejscu noclegowym (wybranym przez naszych opiekunów) prócz wspomnianej eskorty towarzyszą grupie plagi komarów. Podczas dzisiejszego etapu, kiedy przejeżdżali przez wioski, widywali ludzi spacerujących w moskitierach. Niestety kilka osób z zespołu nie posiada takowych, więc obowiązkowo niebawem będą musieli się w nie zaopatrzyć.
Dzisiejszy nocleg na polanie bardzo zbliża ich do matki natury, wszyscy są zdrowi, sprzęt mają sprawny, oby tylko lokalni urzędnicy okazali się wyrozumiali i już więcej nie przeszkadzali naszej grupie (w co głęboko wierzę i czego serdecznie życzę).
Dziś jest ostatni dzień, kiedy skreślam dla Was słowa relacji. Dzięki za wspólny czas. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, Artur Bilewski. (Kolejne relacje pisać będzie Wojciech Zakowicz)
Bilans dnia:
Dystans: 90 km
Średnia prędkość: 23,5
Wiele krętych dróg, niestety sporo także dziurawych.
Nocleg:
polana, 90 km od wsi Kamionka w obwodzie smoleńskim
Przejechanych do tej pory kilometrów:
1492
Zdjęcia z wyprawy na Syberię można obejrzeć w naszej galerii.