• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

To nie ta nitka

Czwartek, 16 maja 2013 (02:09)

Projekt budowy ewentualnego gazociągu przez Polskę, który miałby prowadzić z Białorusi na Słowację, nie jest elementem systemu gazociągów przesyłowych Jamał – Europa – przypominają eksperci i opozycja parlamentarna.

To komentarz do wypowiedzi szefa Gazpromu Aleksieja Millera, że podstawą prawną dla zbudowania gazociągu Jamał II jest podpisane w 1993 r. porozumienie międzyrządowe o budowie systemu gazociągów dla tranzytu rosyjskiego gazu przez terytorium Polski i dostawach rosyjskiego gazu do naszego kraju.

– Zgodnie z memorandum, które podpisaliśmy niedawno z polskimi kolegami w Sankt Petersburgu, rozpoczęto prace nad przygotowaniem techniczno-ekonomicznych założeń projektu, które zakończą się pod koniec bieżącego roku – mówił Miller.

Forsowany przez Rosjan projekt, który będzie omijał Ukrainę, przebiegał przez Białoruś i Słowację, Gazprom chce przedstawić jako drugą nitkę Jamału.

Tyle że projekt nie jest elementem systemu gazociągów tranzytowych. Zgodnie z porozumieniem z 1993 r. druga nitka Jamału była przewidziana jako równoległy gazociąg do istniejącej pierwszej nitki przecinającej Polskę ze wschodu na zachód.

– Wystarczy tylko przeczytać umowę z 1993 r. i protokół dodatkowy z 1995 r. do tej umowy, który wprost mówi o tym, że było planowane wybudowanie drugiej nitki. Ale chodzi tu o tzw. drugą nitkę jamalską w ramach systemu gazociągów tranzytowych Jamał – Europa. Gazociąg ten przebiega z kierunku białoruskiego do niemieckiego, a nie w kierunku Słowacji. Temat jest zastępczy. Jest to próba zwykłej manipulacji, to jakaś aberracja, wrzucenie jakiegoś kompletnie abstrakcyjnego tematu, którego nie ma – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Janusz Kowalski, członek zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

– Rosjanie znaleźli kolejny sposób, żeby wpływać na polską politykę. W rządzie Tuska nie ma żadnej woli, by wypracować wspólną strategię wobec tego typu działań. To powoduje ich eskalację. Kwestie dotyczące energetyki powinny być koordynowane na najwyższym poziomie – przekonywał wczoraj w Sejmie Piotr Naimski, były wiceminister gospodarki. Miałoby się tym zająć ministerstwo do spraw energii – to jeden z postulatów opozycji.

Kolejnym jest powołanie stałej komisji sejmowej. Projekt uchwały PiS zakładający powołanie obu ciał od blisko roku spoczywa w sejmowej zamrażarce.

Wicepremier: To medialna wrzutka

Wypowiedź Millera skrytykował wczoraj wicepremier Janusz Piechociński, nazywając ją mianem „klasycznej rosyjskiej wrzutki”.

– Nie tylko mamy Nord Stream II, ale Nord Stream III, a może IV, a może V, jeśli do tego wejdą Brytyjczycy – ironizował Janusz Piechociński.

Jego zdaniem, europejski rynek gazu się zmienia. – To rynek odbiorcy, a nie dostawcy. Na rosyjskim rynku politycznym gazowym wiele się dzieje. Wydaje się, że prezydent Putin, premier Miedwiediew zdecydowali o tym, że podzielą Gazprom i wyjmą z niego część związaną z ropociągami i gazociągami. Będą chcieli stworzyć przesłanki konkurencji na etapie wydobycia, handlu międzynarodowego i dostaw, a jednocześnie zostanie wyodrębniona infrastruktura – powiedział Piechociński.

Pytany, czy Polska chce uczestniczyć w projekcie Jamał II, odparł, że czekamy na techniczne rozwiązania. – Chcemy mieć jajka w kilku koszykach – oświadczył Piechociński, wywołując polityczną burzę.

– Za taką wypowiedź minister Piechociński powinien być natychmiast zdymisjonowany. Jeżeli minister gospodarki, odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne, nie rozumie tego, że jakikolwiek nowy gazociąg nie jest w polskim interesie i marnuje czas na takie dywagacje, to znaczy, że nie zna się na bezpieczeństwie energetycznym i powinien być natychmiast zdymisjonowany – ocenia Kowalski.

Tego samego zdania jest Wojciech Jasiński (PiS), przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki.

– To próba ratowania własnego wizerunku. To, co mówi dziś rząd, należy traktować z wielką nieufnością. Zważywszy na opóźnienia prac przy gazoporcie, widać, że rząd nie spieszy się z dywersyfikacją dostaw – twierdzi.

Chodzi o budowę terminalu LNG w Świnoujściu. Gazoport ma odbierać skroplony gaz ziemny przywożony tankowcami. Budowa portu jest już opóźniona o 6 do 8 miesięcy. Proponowany przez Rosjan nowy gazociąg Jamał II miałby biec z Białorusi przez Polskę na Słowację, z pominięciem Ukrainy. Na początku kwietnia w Petersburgu memorandum w tej sprawie podpisali szef Gazpromu i prezes spółki EuRoPol Gaz Mirosław Dobrut.

Następnego dnia szef polskiego rządu oświadczył, że nic o tym nie wie, a ówczesny minister skarbu Mikołaj Budzanowski tłumaczył, że to jedynie porozumienie techniczne, a nie umowa, która zobowiązywałaby do rozpoczęcia budowy. Ostatecznie Budzanowski stracił stanowisko.

Odwołana została także Grażyna Piotrowska-Oliwa, szefowa PGNiG, które ma udziały w EuRoPol Gazie. Sprawa oparła się też o Sejm. W trybie natychmiastowym zwołano posiedzenie sejmowych komisji: gospodarki i speckomisji. Oba posiedzenia były niejawne, na oba nie stawili się ani wicepremier Piechociński, ani Budzanowski. Minister gospodarki wykręcił się posiedzeniem rządu.

Dzień po podpisaniu memorandum Piechociński spotkał się w Sankt Petersburgu z Millerem. Minister wyjaśniał, że był informowany przez prezesa EuRoPol Gazu Mirosława Dobruta, iż jakiś dokument ma być podpisywany, ale słowo „memorandum” w tym kontekście miało nie paść. Dobrut w notatce sporządzonej dla prezes PGNiG utrzymywał z kolei, że 3 kwietnia informował ministra gospodarki o propozycji Gazpromu.

Anna Ambroziak