• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Dzień postoju dniem modlitwy NINIWY

Środa, 15 maja 2013 (13:44)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Artura Bilewskiego z dwunastego dnia (14.05) rowerowej pielgrzymki 24 śmiałków z NINIWA Team na Syberię:

 

Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę, musisz się poruszać naprzód”.

Ile ponadczasowej wiedzy musiał posiadać Albert Einstein, żeby wiele lat wcześniej napisać wspaniałą sentencję, która pasuje do wczorajszego dnia jak ulał, gdyż jeszcze wczoraj ekipa niestety nadal znajdowała się w sytuacji patowej. Cała sytuacja jest niestety uzależniona od decyzji urzędników obwodu smoleńskiego, którzy od chwili rozmowy telefonicznej z o. Tomaszem nie wydali żadnego nowego postanowienia.

Wczorajszy dzień zakończył się – jak można się było spodziewać – czasem spędzonym z miłymi „tubylcami”, dla których kolorowy peleton stał się nie lada atrakcją, poruszającą całe środowisko lokalne. Grupa do wczorajszego dnia znajdowała się we wsi Kamionka i coraz bardziej pragnęła „poruszania się do przodu”.

Trzeba jednak bardzo wyraźnie zaznaczyć, że jest im u rosyjskich gospodarzy bardzo dobrze. Mieszkańcy wioski Kamionka dbają ze wszystkich sił, żeby im nic nie brakowało, wczoraj została im dostarczona kolejna przesyłka żywności, więc są najedzeni i bezpieczni. 

Wczoraj kolejny raz zaszczyciła grupę swoją obecnością pani administratorka Kamionki, tym razem w towarzystwie swoich urzędników ubranych na galowo – zderzenie dwóch światów: biwaku grupy „Polska Syberia 2013” i rosyjskiej cywilizacji urzędniczej.

Były garnitury, szpilki, obcasy, krawaty i inne atrybuty urzędnicze, które miały się dziwnie do rowerowych strojów naszych śmiałków. Grupa od jakiegoś czasu zajmuje się doglądaniem ogniska, przygotowywaniem jedzenia, co wzmaga poczucie wspólnoty i wzajemnego poznania.

Było krojenie mięsa, rąbanie drzewa i inne niezbędne, codzienne czynności, a tutaj nagle pojawiają się lokalni oficjele i rozpoczynają przemówienia oraz czynią honory na cześć grupy – zderzenie dwóch, jakże odmiennych światów.

Kolejny dowód potwierdzający obserwację, że „Rosja to nie kraj, tylko stan umysłu”. Każdy krok w głąb to kolejna odsłona. Wczoraj pierwszy raz grupa miała możliwość zetknąć się z lokalną „cywilizacją”. Wrażenia są bliskie głębokiemu, prowincjonalnemu PRL-owi: a to kury chodzące po sklepach, a to liczydło zamiast kalkulatora, a jako dowód fiskalny – paragon ni stąd, ni zowąd wyciągnięty spod lady.

Ciekawa była też wizyta na stacji benzynowej, kiedy policjant zwrócił im uwagę, że po obiekcie należy się poruszać maksymalnie po dwóch – pięcioro to już tłok… teraz w zasadzie rozumiem, dlaczego urzędnicy uważają, że naszym śmiałkom potrzebna jest eskorta. Mam nieodparte wrażenie, że w Rosji, wszędzie tam, gdzie prawo ma swoje luki, stanowi je policjant, który staje się ostatnim ogniwem kreującym rzeczywistość i niestandardowe postępowania (choć wizytę na stacji trudno nazwać takowym).

Z jednej strony mają zapewnienia i gwarancje, że wszystko jest załatwione, z drugiej nadal stoją w miejscu – zdaje się, że tak naprawdę brakuje tylko odrobiny dobrej woli i decyzji człowieka, który podejmie się rozwiązania do końca problemu i przydzieli grupie wymaganą prawem eskortę. Chyba nie do końca „dźwigam” ten „stan umysłu”, od którego dzieli mnie raptem 1400 km.

Zapytałem wczoraj o. Tomasza, czy nie można po prostu podzielić się na mniejsze grupki i ślicznie podziękować za opiekę. Okazało się, że nie ze względu na rozpoczętą procedurę – bez jej zakończenia nic nie można zrobić!

Wczoraj większość osób z grupy skupiła się na „rzeźbieniu” ducha – w południe uczestniczyli we Mszy Świętej, później w Nabożeństwie majowym, a następnie – podobnie jak w mijających dniach – odmówiono modlitwę o łaski za wstawiennictwem błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. W zagospodarowywanie czasu włączył się także nasz niezastąpiony „Górnik” (jeden z uczestników wyprawy), który ze swoich czeluści sprzętowo multimedialnych wydobył film (niestety w wersji audio) pt. „Jestem gotowy na wszystko” – film dokumentalny o patronie wyprawy, bł. ks. Jerzym. Zresztą ekipa serdecznie poleca film jako produkcję, która świetnie przybliża postać błogosławionego.

W pewnym momencie filmu padają wypowiadane słowa bł. Jana Pawła II z 1979 roku: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, Papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”.

Jakże nowego znaczenia nabierają owe słowa w podobnym „kalendarzowo” czasie, brzmiące gdzieś tam daleko na Wschodzie w obliczu sytuacji, w której znalazł się nasz biało-czerwony peleton.

Również dla ojca Tomasza wczorajszy dzień to okazja do przemyśleń – widzi on poszukiwania Boga przez ludzi mieszkających w miejscu ich obecnego pobytu, ale w skali przebytego już odcinka Rosji zauważa destruktywne działania, które przez ostatnie dziesięciolecia były prowadzone, by oddalić ludzi od ich tradycji. Mam nieodparte wrażenie, że cykliści jadący pod szyldem Niniwa Team prowadzą swoistą ewangelizację nie tylko swoją postawą, ale także czynem – może trochę mimowolnie i z wielką pokorą próbują zmieniać „oblicze ziemi – tej ziemi”?

Nawet drobiazg, jakim jest rozdawane w niektórych miejscach Wyznania wiary (credo) w języku rosyjskim z wizerunkiem Matki Boskiej Turkmeńskiej, budzi pozytywne zdziwienie „tubylców”. Mówiąc szczerze – podziwiam inicjatywę, która budzi mój głęboki szacunek. Cieszy mnie także to, że wykorzystują dany im czas na bliższe poznanie siebie nawzajem tak zupełnie obok rowerowego wysiłku... bardziej cywilnie... rozmowy, drobne gry towarzyskie przy płonącym non stop ognisku powodują, że zaczynam im trochę zazdrościć, ale cóż... każdy ma swoje miejsce i w danym momencie trzeba to z pokorą zaakceptować.

  

Podziękowania

– za Mszę św. odprawioną w intencji wyprawy „Polska – Syberia 2013” w sanktuarium w Katowicach-Bogucicach

Bilans dnia:

– dystans: 0 km

– średnia prędkość: brak

Nocleg:

wieś Kamionka, obwód smoleński

Trasa:

czeka na śmiałków

Przejechanych do tej pory kilometrów:

1402