Kolej traktowana po macoszemu
Środa, 15 maja 2013 (11:57)Z Krzysztofem Tchórzewskim, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Infrastruktury, rozmawia Marta Milczarska
Dzisiaj kolejna debata PiS, tym razem o bezpiecznej i nowoczesnej kolei... Jakie tematy będą poruszane podczas tej debaty?
- W czasie dzisiejszej debaty będą poruszane dwa główne wątki. Po pierwsze, należy zadać pytanie specjalistom, czy możemy w obecnej sytuacji utrzymać w Polsce narodowego przewoźnika towarowego, jakim jest PKP Cargo? Jak widzimy, kryzys gospodarczy w całej Europie powoduje naciski ze strony ministerstwa finansów, ze strony rządu, oczekiwania uzyskania większych przychodów z tego źródła, co się sprowadza do chęci prywatyzacji tej spółki. Co może dziwić tym bardziej, że praktyka europejska jest taka, aby główni przewoźnicy byli narodowi. Będziemy tym samym próbować uzyskać odpowiedź na pytanie, jakim trybem powinniśmy prowadzić spółkę i czy warto o nią dalej intensywnie walczyć? Prawo i Sprawiedliwość uważa, że warto, ale to nasza polityczna opinia. Ale chcielibyśmy, by eksperci wypowiedzieli się na ten temat.
A koleje pasażerskie...
- To drugi wątek naszej debaty. Niezwykle ważną sprawą dla większości pasażerów Polskich Kolei Państwowych jest zapewnienie bezpieczeństwa i poprawienie warunków w pociągach, by zwiększyć ilość użytkowników pasażerskich.
Obecnie kolejami podróżuje w granicach 700-900 tys. osób dziennie, w tym około 200 tys. to osoby, które korzystają z kolei okazjonalnie, pozostałe to osoby, które dojeżdżają koleją do pracy, do szkoły, czyli podróżują koleją systematycznie, codziennie spędzając w pociągu 2-2,5 h. Jak widzimy, aby zwiększyć ilość osób korzystających z transportu kolejowego, należy tym ludziom poprawić warunki jazdy, a po drugie, zapewnić większą ilość połączeń.
Szanse są duże, ponieważ widzimy, co się dzieje rano na wjazdach do większych miast. Olbrzymie pieniądze poszły na drogi, a efekt jest praktycznie żaden. Nie poprawiła się wcale sytuacja na drogach, więc trzeba zwiększyć nakłady finansowe na kolej. Zakładamy w pierwszym etapie zwiększenie nakładów na kolej do 1,5 mln zł, z tych obecnych 850-900 tys. Chcemy dopracować system „Parkuj i jedź”, czyli przekonanie samorządów o ułatwiony dostęp do parkingów dworcowych dla osób dojeżdżających koleją. Może należałoby pomyśleć o powiązaniu biletu miesięcznego, np.: kolejowego, z kartą parkingową, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom pasażerów.
Warto zaznaczyć, że mamy szerokie grono uczestników, ekspertów w dziedzinie kolei. Z naszej strony, ze strony Prawa i Sprawiedliwości, będzie uczestniczyło tylko kilka osób. Dążymy do tego, aby debatę wyprowadzić szerzej poza politykę, na grunt ekspercki, dlatego też są specjaliści, ludzie, którzy myślą propaństwowo: doktorzy, naukowcy z polskich uczelni, ale także doradcy, jeśli chodzi o stan kolei w Polsce – będzie to w sumie trzydzieści osób. Myślę, że przede wszystkim będzie to bardzo ciekawa debata.
Koleje śląskie likwidują część połączeń kolejowych, zapowiadają również podwyżki cen biletów, bez tych zmian spółka musiałaby upaść?
- Nasza debata ma na celu odejście od takiej sytuacji i zmierzanie w zupełnie przeciwnym kierunku. To znaczy chcemy, żeby była większa liczba połączeń, żeby połączenia były systematyczne i punktualne. To się w jakimś sensie udało na Mazowszu, na niektórych liniach jedzie co godzinę pociąg, systematycznie, żeby troszeczkę przyzwyczaić podróżujących, że można na kolej liczyć w dojazdach do pracy, do szkoły. Czas wyjść naprzeciw potrzebom naszych obywateli, żeby to było wygodnie, żeby było funkcjonalnie, żeby była dobra klimatyzacja i szereg takich różnych podstawowych warunków, które powinna spełniać kolej, żeby ludzie zmienili swoją opinię o kolei, ale też wiedzieli, za co płacą.
Co może w najbliższym czasie uzdrowić polską kolej, jakie konkretne działania powinny zostać podjęte?
- To wszystko, o czym mówiłem wcześniej, zależy tylko i wyłącznie od sprawnego zarzadzania oraz od zwiększenia środków finansowych na krajowego przewoźnika. Nowoczesne i bezpieczne pociągi nie wezmą się przecież z powietrza. Dotychczas w Polsce do 2005 roku przekazywanie funduszy na rozwój transportu przebiegał w ten sposób, że 9 proc. całej kwoty szło na kolej, zaś 91 proc. na drogi, w 2006 poprawiliśmy tę relację i wynosiła ona prawie 20 proc. na kolej do 80 proc. na drogi.
Jednakże w latach 2006-2007 spadła do 15 proc. na kolej i 85 proc. na transport drogowy. W tej sytuacji widać wyraźnie, że nie możemy oczekiwać na kolei luksusów, tym bardziej że nie widać tych środków także w polskich drogach. Ta relacja jest bardzo niekorzystna dla rozwoju polskich kolei, tymczasem Unia Europejska zaleca, by fundusze na infrastrukturę transportową dzielone były w relacji 40 proc. na transport kolejowy, do 60 proc. na transport drogowy.
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska