Nie można oszczędzać na rodzinie!
Środa, 15 maja 2013 (02:04)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Z Jarosławem Kniołkiem, koordynatorem Marszów dla Życia i Rodziny, rozmawia Małgorzata Bochenek
W niedzielę, 26 maja br., w ponad stu miastach w Polsce odbędą się Marsze w obronie Życia i Rodziny. Towarzyszyć im będzie akcja informacyjno-formacyjna. Na co w tym roku organizatorzy manifestacji chcą zwrócić uwagę?
– Na fatalną sytuację demograficzną naszego kraju, dlatego obraliśmy hasło – „Kierunek: rodzina”. To rodzina jest drogą wyjścia z każdego kryzysu. Zamykanie szkół, podwyższanie wieku emerytalnego, obowiązek rozpoczęcia edukacji szkolnej w wieku sześciu lat to następstwa kryzysu demograficznego, który z kolei pociąga za sobą problemy ekonomiczne. Eksperci wskazują, że w 2040 roku może być o sześć milionów Polaków mniej. To oznacza o tyle milionów mniej podatników i osób do pracy. Następstwem ubywającej liczby obywateli będzie również coraz bardziej drastyczny wzrost podatków. Stąd kryzys demograficzny to bardzo istotny i naglący problem. Chcemy się nad nim pochylić oraz zwrócić na niego uwagę polskim władzom. Potrzeba takich rozwiązań prawnych, które umożliwią rodzicom decydowanie się na większą liczbę dzieci.
Czego potrzebuje dziś polska rodzina?
– Potrzebuje przestrzeni, w której w sposób wolny i odpowiedzialny mogłaby spełniać swoje funkcje. Stworzenie warunków do realizacji polityki prorodzinnej powinno być pierwszorzędnym zadaniem władz publicznych.
Jakie najpilniejsze działania powinno zainicjować państwo polskie natychmiast?
– Niedawno na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie odbył się Kongres Polskiej Rodziny, podczas którego zaprezentowano obywatelską inicjatywę, projekt ustawy, dzięki której rodzina otrzymywałaby realne wsparcie. Rodzic, także ten niepracujący, który poświęci się wychowywaniu dzieci przynajmniej przez dwa lata, otrzymałby bon wychowawczy w wysokości najniższej płacy krajowej, czyli około 1600 zł brutto. Takie rozwiązanie w krótkim czasie przyniosło pożądane efekty na przykład w Estonii. Dziś tak naprawdę zasiłki, świadczenia dostępne są dla wąskiej grupy osób, a dodatkowo są bardzo niskie albo jednorazowe. Wprowadzane są pojedyncze rozwiązania, które nie przynoszą żadnych konkretnych skutków. Środki są wydawane nieefektywnie na różnego rodzaju zapomogi, zasiłki rodzinne, które – trzeba powiedzieć otwarcie – nie zawsze trafiają tam, gdzie są konieczne. Potrzeba spójnego systemu, który będzie kompleksowo traktował rodzinę i będzie ukierunkowany na zmiany. Stąd bony wychowawcze, a w dalszych etapach bon przedszkolny, oświatowy na czas nauki w szkole czy bon edukacyjny w okresie studiów, wydają się jedyną szansą na zatrzymanie dramatycznej sytuacji demograficznej w Polsce. Bon wychowawczy to również promocja rodziny, gdyż będzie skierowany do osób żyjących w małżeństwach.
Jakie są szanse, że taki system poważnie potraktują polscy parlamentarzyści?
– Zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o ochronie i opiece nad rodziną rozpoczniemy podczas Marszów dla Życia i Rodziny, których kulminacja w tym roku nastąpi 26 maja, w Dzień Matki. Projekt jest odważny. Na pewno osoby decydujące o budżecie państwa będą mówiły, że jest drogi, ale w obecnej sytuacji jest konieczny. Nie można oszczędzać na rodzinie! Najwyższy czas, by zrozumieli to decydenci.