Bąkiewicz: Nie mamy dostępu do pełnych akt sprawy
Środa, 17 września 2025 (14:39)Po zakończeniu przesłuchania adwokaci Roberta Bąkiewicza zapowiedzieli złożenie zażalenia na stosowane środki zapobiegawcze. – Mamy do czynienia niewątpliwie z ogromnym skandalem. Po pierwsze, nie mamy dostępu do pełnych akt sprawy. Po drugie, sprawa toczy się w kuriozalnej sytuacji, w której normalnie tego typu sprawy nie są procedowane przez prokuraturę, tym bardziej prokuraturę okręgową – powiedział Robert Bąkiewicz.
W środę przed budynkiem prokuratury przy ul. Chopina stawiło się ponad 40 osób popierających Roberta Bąkiewicza. Większość z nich miała na sobie odblaskowe kamizelki z napisem „Ruch Obrony Granic”, były też biało-czerwone flagi i transparenty z hasłami: „Stop migracji”, „Murem za Bąkiewiczem”.
Robert Bąkiewicz jest działaczem środowisk narodowych, na granicy polsko-niemieckiej pojawiał się w ramach tzw. patroli obywatelskich. Powołał także tzw. Ruch Obrony Granic – ogólnopolską inicjatywę społeczną, której celem jest „obrona Polski przed masową migracją i zagrożeniami z nią związanymi”.
Jak poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Mariola Wojciechowska-Grześkowiak, zarzut przedstawiony w sierpniu Robertowi Bąkiewiczowi został uzupełniony o pomówienie funkcjonariuszy, co mogło ich poniżyć w ocenie opinii publicznej, oraz o usiłowanie nakłonienia ich do niedopełnienia obowiązków służbowych. Dodatkowy zarzut dotyczy pomówienia za pośrednictwem internetu innej funkcjonariuszki SG.
Prokuratura przekazała, że przesłuchany w charakterze podejrzanego Robert B. złożył jedynie krótkie oświadczenie, nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień. Odmówił również udzielenia odpowiedzi na pytania.
Oba zarzuty prokuratura uznała za czyny o charakterze chuligańskim, co powoduje, że górna granica kary jest podwyższona do 4,5 roku pozbawienia wolności. Jako środek zapobiegawczy nadal obowiązuje dozór policji, obowiązek informowania o opuszczaniu miejsca pobytu i zakaz zbliżania się do polsko-niemieckich przejść granicznych na odległość mniejszą niż kilometr.
Po zakończeniu przesłuchania adwokaci Roberta Bąkiewicza zapowiedzieli złożenie zażalenia na stosowane środki zapobiegawcze. Podkreślali też, że zarzucone ich klientowi czyny powinny być ścigane z zawiadomienia prywatnego, a tak nie jest. Robert Bąkiewicz także rozmawiał z dziennikarzami.
– Mamy do czynienia niewątpliwie z ogromnym skandalem. Po pierwsze, nie mamy dostępu do pełnych akt sprawy. Po drugie, sprawa toczy się w kuriozalnej sytuacji, w której normalnie tego typu sprawy nie są procedowane przez prokuraturę, tym bardziej prokuraturę okręgową – powiedział Robert Bąkiewicz.
Dodał, że po czynnościach z prokuratorem dokonano rewizji, przeszukania jego osoby. Mówił, że próbuje się dokonywać zaboru różnych jego przedmiotów po to, żeby poszukiwać argumentów do prowadzenia postępowania przeciwko niemu.
18 sierpnia prokurator z Gorzowa na polecenie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie przedstawił Bąkiewiczowi zarzut, że 29 czerwca br. na granicy w Słubicach (Lubuskie) znieważył dwóch funkcjonariuszy SG i dwie funkcjonariuszki Żandarmerii Wojskowej podczas wykonywania czynności służbowych, nazywając ich „zdrajcami”.