• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

ZNAK PRZEBACZENIA - 500 lat krzyża Baryczków w Warszawie

Krzywdy zapominać

Czwartek, 4 września 2025 (12:55)

Przebaczenie jest bezwarunkowo konieczne do zbawienia

W relacjach międzyludzkich wielokrotnie doznajemy zranień od tych samych ludzi. Pojawia się zatem pytanie św. Piotra: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?” (Mt 18,21-22). Znamy odpowiedź Pana, że nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem razy mamy przebaczyć. Liczba siedem w Biblii oznacza „pełnię” i Piotr w ten sposób pyta, czy aby na pewno Nauczyciel zawsze każe przebaczyć. Jezus, używając określenia siedemdziesiąt siedem, pomnożył pełnię przez pełnię, chcąc w ten sposób powiedzieć, że nie ma absolutnie żadnego przypadku, aby nie przebaczyć.

Jezus, chcąc wzmocnić swoje słowa, opowiedział przypowieść o królu i dłużniku. Był on mu winien 10 tysięcy talentów, ale ponieważ nie miał z czego oddać, prosił o łaskę i władca darował mu cały dług. Suma, o której mówi Jezus, jest niewyobrażalna, ponieważ jeden talent w tamtych czasach miał wartość blisko 34 kg złota lub srebra, krótko mówiąc, to około 340 ton szlachetnego metalu. Jednak szczęśliwy dłużnik miał swojego dłużnika, który był mu winien 100 denarów i też nie miał z czego mu oddać. Jeden denar to dniówka robotnika rolnego, jeden mały pieniążek. Darowany dłużnik nie był tak miłosierny jak król i zapragnął dług wyegzekwować siłą. Jemu darowali cały pociąg złota, a on nie mógł darować 100 drobnych monet. Znamy dobrze zakończenie tej historii. Bóg jest zawsze gotów darować nawet największy dług, który przez grzechy zaciągnęliśmy wobec Niego, ale postawił jeden warunek, abyśmy i my przebaczyli wszystkim, bez żadnego wyjątku.

Uzdrawiająca miłość Boga

Przebaczenie jest konieczne przede wszystkim dla osoby skrzywdzonej. Jeśli nie przebaczy, to zło siedzi w niej i jest źródłem wielu cierpień i przyczyną różnych problemów. Darowanie win jest odcięciem się od zła i otwarciem na uzdrawiającą miłość Boga. Tylko Bóg – Miłość, może skutecznie uleczyć zranione serce i pozwolić wrócić do normalnego życia.

Przebaczenie pozwala uporządkować relacje międzyludzkie, opierając je na wzajemnej miłości, której istotą – według św. Maksymiliana M. Kolbego – „jest nie to, żeby nam nikt przykrości nie wyrządził, bo to pomiędzy ludźmi niemożliwe, ale żebyśmy nauczyli się coraz doskonalej natychmiast i całkowicie sobie nawzajem przebaczać”. Bez przebaczenia nie można wypełnić Chrystusowego przykazania: „abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15,12). Jego miłość jest oparta na całkowitym, bezwarunkowym, nieodwołalnym darowaniu win. Kiedy brakuje przebaczenia, nawet największa miłość nie spełnia znamion miłości chrześcijańskiej. Będzie egoistyczna, nieszczera, żądna ofiar, zaborcza. Będzie w niej więcej miłości własnej niż do innych.

Często po doznanej krzywdzie pojawia się pytanie: „dlaczego on to uczynił?”. Po grzechu pierworodnym wszyscy jesteśmy grzesznikami i chociaż nie chcemy zła i zazwyczaj go unikamy, to niestety nieraz je czynimy. W seminarium na wykładzie z antropologii profesor tłumaczył nam, że Bóg, stwarzając człowieka, uczynił tak, aby ten zawsze wybierał to, co dobre. Dlaczego więc czynimy zło, skoro go nie chcemy? Odpowiedź jest prosta, ponieważ zostaliśmy oszukani przez szatana, który wmówił nam, że zło jest dla nas dobre. Odstąpiliśmy od Bożego Słowa, które jest Prawdą, a poszliśmy za uwodzicielskim szeptem piekielnego węża, który wszelkimi sposobami próbuje odciągnąć nas od miłości i dobroci Ojca. Według nauczania Kościoła Bóg nigdy się nie myli, bo jest absolutną Prawdą, i nikogo w błąd nie może wprowadzić, bo jest absolutnym Dobrem. Problem leży w nas, ponieważ nie chcemy słuchać Boga i się nawrócić. Lekceważymy Jego słowo, wybierając własne rozwiązania, w które kusiciel z łatwością wciska swoje „dwa grosze”. Będąc upadłym aniołem, przewyższa nas inteligencją i sprytem.

Pojednanie i przebaczenie

Czy pojednanie jest tym samym, co przebaczenie, i czy jest konieczne do zbawienia? Chociaż terminy te są sobie bliskie, to jest między nimi różnica. Do przebaczenia potrzeba dwóch: człowieka i Boga, do pojednania potrzeba trzech: człowieka, Boga i drugiego człowieka. Pojednanie jest darowaniem sobie wzajemnych krzywd i urazów. Nie zawsze jednak druga strona chce się pojednać, może uparcie trwać w poczuciu krzywdy i nie chcieć przebaczyć. Niestety, to często się zdarza. W takim wypadku powinniśmy sami przebaczyć i modlić się za osobę, którą skrzywdziliśmy, o łaskę przebaczenia. Wytrwała modlitwa przynosi owoc, ale nie zawsze. Człowiek ma wolną wolę i podejmuje suwerenne decyzje, niezależne od nikogo. Ponieważ pojednanie nie zależy tylko od nas, ale też od drugiej osoby, dlatego za jego brak nie z naszej winy nie ponosimy odpowiedzialności i jego brak nie jest przeszkodą do otrzymania Bożego miłosierdzia. Inaczej jest z przebaczeniem, które zależy tylko od nas i łaski Bożej, dlatego jest bezwarunkowo konieczne do zbawienia.

Wielu ludzi istotę przebaczenia upatruje w uczuciach, w dobrym samopoczuciu. Uczucia odgrywają bardzo ważną rolę w naszym życiu, są albo motorem, albo hamulcem naszych działań. Trzeba nauczyć się z nimi żyć i je odpowiednio czytać i kontrolować. Niekontrolowane mogą nawet doprowadzić do tragedii. Uczucia mogą towarzyszyć przebaczeniu. Często po wybaczeniu czujemy się jak nowo narodzeni, tak jakby ktoś zdjął z naszych pleców ogromny ciężar. Jednak przebaczenie to nie uczucia, ale akt woli. To ona decyduje, czy wyrzekamy się żalu związanego z doznaną krzywdą, czy nie. Bywa tak, że pomimo aktu przebaczenia dokonanego wolą odzywają się w nas złe uczucia oskarżenia, gniewu, a nawet krzyk wewnętrzny: „nigdy nie przebaczę!”. Wtedy trzeba ułaskawiający akt woli powtarzać wiele razy, aż w sercu zapanują pokój i miłość. Uczucia, chcą czy nie, muszą w końcu zaakceptować decyzję woli. Jest to bardzo ważne, aby nie poddać się ich szantażowi.

Moje świadectwo

Z Bogiem możemy przebaczyć każdemu człowiekowi, bez żadnego wyjątku, nawet największe zło. Potwierdzeniem niech będzie moja własna historia. Pierwsze lata kapłaństwa spędziłem w Rosji. Byłem proboszczem reaktywowanej parafii. Zaczynałem od Mszy św. w domu kultury dla 8-10 osób. Po kilku latach mieliśmy kościół, dom parafialny, coraz więcej wiernych. Niedzielna Eucharystia gromadziła od 60 do 100 osób.

Pewnej soboty przyjechał mój przełożony. Cały dzień rozmawialiśmy o różnych sprawach. Następnego dnia na Mszy św. bez wcześniejszej informacji ogłosił, że nie będę już proboszczem. Było to dla mnie jak nóż w serce. Długo nie mogłem się pogodzić z jego decyzją i pewnie do dzisiaj miałbym do niego żal, gdyby nie 40-dniowy pobyt w pustelni. Trwanie na modlitwie odmieniło moje serce, oskar-żenia wobec niego stawały się coraz mniejsze. Sam byłem zdziwiony, kiedy wracając do Polski, musiałem się zatrzymać w klasztorze, gdzie był mój przełożony. Był ostatnią osobą, którą chciałbym spotkać. Idąc z dworca do klasztoru, poczułem przynaglenie, aby pójść od razu do jego pokoju i powiedzieć: „Chcę, abyś wiedział, że nie mam do ciebie żadnego żalu, a jeśli ja czymś ciebie uraziłem, z serca przepraszam”. Nie wiem jak, ale ja to zrobiłem. Jestem niezmiernie wdzięczny Bogu za tę łaskę.

Ludziom doświadczonym złem mówię, aby nie wpatrywać się w doznaną krzywdę. Im bardziej ją rozpamiętują, tym bardziej ona rośnie, a zdolności do przebaczenia maleją. Zachęcam wtedy, aby patrzeć w górę, ponad to, co trudne, bo nawet nad największymi górami świata jest Bóg. Z Jego perspektywy są one jak mała zmarszczka na powierzchni ziemi, bo „dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37).

O. Mirosław Kopczewski OFMConv