• Środa, 11 marca 2026

    imieniny: Konstantego, Ludosława

Niewinni w obozie karnym

Poniedziałek, 1 września 2025 (16:29)

Około 1300 obrońców praw człowieka, działaczy opozycji, dziennikarzy i duchownych jest przetrzymywanych
w więzieniach i źle traktowanych na Białorusi.

Teraz wydaje się, że więźniowie polityczni mają nowego rzecznika: prezydenta USA Donalda Trumpa. Tuż przed sierpniowym spotkaniem z rosyjską głową państwa Władimirem Putinem na Alasce prezydent Trump zadzwonił do białoruskiego prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Według Trumpa jego zaskakujący osobisty kontakt
z długoletnim władcą w Mińsku miał na celu podziękowanie mu za uwolnienie 16 więźniów jakiś czas temu.

Na platformie Truth Social prezydent USA stwierdził: „Rozmawialiśmy również o uwolnieniu 1300 innych więźniów. Nasza rozmowa była bardzo dobra.
Z niecierpliwością czekam na spotkanie z prezydentem Łukaszenką w przyszłości”. W ten sposób Trump przełamał izolację Łukaszenki. Do tej pory Stany Zjednoczone
i Unia Europejska nie uznawały mińskiego władcy za
głowę państwa ze względu na masowe oszustwa wyborcze i brutalne tłumienie ruchu demokratycznego.

Białoruskie media państwowe szeroko relacjonowały rozmowę telefoniczną Trumpa z Łukaszenką. Administracja prezydenta w Mińsku oświadczyła, że obaj przywódcy
chcą kontynuować kontakty: „Prezydent Białorusi zaprosił Donalda Trumpa i jego rodzinę do Mińska. Zaproszenie zostało przyjęte”. Nie wiadomo jednak, czy, kiedy i gdzie do tego dojdzie.

Kwestia uwolnienia więźniów nie została poruszona
na stronie internetowej prezydenta Łukaszenki. Jego rzecznik Natalja Ejsmont powiedziała: „Jeśli chodzi
o skazanych, rozmowa dotyczyła tego, że prezydent USA podziękował białoruskiemu przywódcy za decyzje podjęte w sprawie 16 osób. Nasz prezydent odpowiedział, że nie zatrzymujemy się i będziemy kontynuować działania
w tym kierunku”.

Białoruska opozycja obawia się, że Trump usankcjonuje Łukaszenkę, uważanego za ostatniego dyktatora
w Europie, bez poprawy sytuacji w zakresie praw
człowieka na Białorusi. Łukaszenka, który sam przyznał,
że jest „prawosławnym ateistą”, napisał do Papieża
Leona XIV po jego wyborze w maju.

Zaprosił również nowego Papieża na Białoruś. „Chrześcijaństwo od dawna odgrywa ważną rolę w życiu społecznym i kulturze kraju” – dodał do swoich gratulacji. W rzeczywistości jednak władze białoruskie wielokrotnie podejmowały ukierunkowane i surowe działania przeciwko Kościołowi katolickiemu, do którego należy ok. 10 proc. ludności.

Od jesieni 2022 r. katolikom zabrania się korzystania
z ważnego tzw. Czerwonego Kościoła przy placu Niepodległości w Mińsku. Oficjalnym powodem jest brak zabezpieczeń. Świątynia ma zostać ponownie przekazana Kościołowi dopiero w 2027 r., po zakończeniu renowacji.

Białoruskie Centrum Praw Człowieka Wiosna wymienia obecnie jako więźniów politycznych oprócz prawosławnego księdza również dwóch księży katolickich: ks. Henryka Okołotowicza i ks. Andrzeja Juchniewicza. Sąd w Mińsku skazał ks. Okołotowicza w niepublicznym procesie na 11 lat więzienia za rzekomą zdradę stanu. Jak dotąd nie ujawniono, jaką tajemnicę państwową miał zdradzić 
kapłan zatrzymany w listopadzie 2023 r.

Przed procesem nieoficjalnie podawano jedynie,
że proboszcz parafii jest oskarżony o wyrządzenie państwu białoruskiemu szkody w wysokości około miliona euro.
65-latek jest obywatelem Białorusi. Od 2005 r. kieruje parafią w Wołożynie, 75 km na północny zachód od Mińska. Ksiądz Okołotowicz przeszedł już zawał serca i musiał poddać się operacji z powodu raka. Dlatego potrzebuje stałych leków i dobrej opieki medycznej. Istnieje duża obawa, że duchowny nie otrzyma ich. Podobno na początku odmówiono mu nawet ciepłego posiłku i odzieży.

Ksiądz Okołotowicz utrzymuje, że jest niewinny. Niemniej jednak w marcu Sąd Najwyższy odrzucił jego apelację.
W kwietniu ksiądz napisał z więzienia, że został oskarżony o „szpiegostwo na rzecz Polski i Watykanu”. Jednak „nigdy nie był niczyim szpiegiem, ale zawsze sługą Bożym”. 

Dwa tygodnie temu niezależny białoruski portal katolik.life poinformował, że ks. Okołotowicz jest obecnie przetrzymywany w kolonii karnej nr 2 w mieście Bobrujsk. Tam udziela porad duchowych innym więźniom różnych wyznań, słucha spowiedzi i udziela sakramentów, podobnie jak ks. kard. Kazimierz Świątek (1914-2011) w sowieckiej niewoli. W więzieniach na Białorusi nie ma regularnej katolickiej opieki duszpasterskiej, a nabożeństwa prawosławne są tam również rzadkością. Według portalu ks. Okołotowicz jest bardzo wdzięczny za wszystkie listy
i paczki, które otrzymał.

W kwietniu sąd skazał ks. Andrzeja Juchniewicza na 13 lat więzienia, również w procesie niejawnym. Sąd apelacyjny potwierdził wyrok pod koniec lipca. Ksiądz Juchniewicz, proboszcz diecezjalnego sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Szumilinie koło Witebska i przełożony Misji Zakonu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej (OMI), zapewnił, że jest niewinny. Zakon oświadczył,
że ks. Juchniewicz został aresztowany z „powodów politycznych”. „Najpierw został oskarżony o tzw. działalność wywrotową, a następnie o rzekome
popełnienie przestępstw” – wskazano.

JG, PAP